Zapiski recenzenta XI Konkursu

Agata Nowakowska – Gumiela

Pianistka, doktor sztuki, pedagog. Absolwentka klasy fortepianu prof. K. Popowej – Zydroń w Akademii Muzycznej w Bydgoszczy oraz prof. Noela Floresa w Universität für Musik und darstellende Kunst w Wiedniu. Laureatka wielu konkursów ogólnopolskich  i międzynarodowych oraz licznych stypendiów, od 15 lat zawodowo związana z Katedrą Fortepianu w bydgoskiej Akademii Muzycznej. Koncertuje, prowadzi z zajęcia z fortepianu i kameralistyki, angażuje się w różnorodne projekty artystyczne. Aktualnie jej największą pasją muzyczną jest duet fortepianowy Pianopticum Duo, w którym występuje wraz z mężem – Tomaszem Gumielą. Wolne chwile spędza w ciszy, najchętniej na rowerze. Ma dwóch wspaniałych synów – Jakuba i Jędrzeja.

 

PRZESŁUCHANIA FINAŁOWE

 

Z satysfakcją mogę odnotować, że wszystkie tegoroczne koncerty finałowe wypadły bardzo dobrze, a niektóre nawet znakomicie. Wbrew pozorom to nie jest takie oczywiste! Na bydgoskim konkursie pianiści mają do przygotowania 3 godziny programu – dwie solowego plus dwa koncerty. Nie bez znaczenia jest fakt, że ten program musi być bardzo zróżnicowany – co chwilę trzeba „przestawiać się” na inną stylistykę i w każdej wypaść adekwatnie i przekonująco. Krótkie odstępy, a właściwie wręcz brak odstępów między poszczególnymi etapami (jest tylko czas na próbę z orkiestrą) nie pozostawiają wiele miejsca na odpoczynek i dostrojenie się do kolejnego repertuaru. Pianiści, którzy docierają do finału, muszą mieć koncert wcześniej już świetnie ugruntowany i ograny –  najlepiej oczywiście z orkiestrą. Nie zawsze tak bywało – o czym świadczyły niektóre  nieudane prezentacje finałowe poprzednich edycji Konkursu. I choć to z ludzkiego punktu widzenia zupełnie zrozumiałe – konkurs rządzi się swoimi dość bezwzględnymi prawami: tu margines na pomyłki i chaos wykonawczy jest w najlepszym razie minimalny. Na szczęście w tym roku koncertów z orkiestrą symfoniczną mogliśmy słuchać ze spokojem i dużą satysfakcją. A były same przeboje – Koncert b-moll Czajkowskiego, II Koncert c-moll Rachmaninowa i znacznie rzadziej grywany, niezwykle trudny II Koncert g-moll Prokofiewa.

Pierwszy wystąpił Sergyey Belyavsky z Rachmaninowem. Jak zwykle opanowany, pewny siebie, z dokładną wizją tego co i jak chce zagrać. Obrał niezwykle szybkie tempa, co nie pozwala w tym koncercie w pełni rozkoszować się szeroką frazą i tak charakterystyczną, przejmującą harmonią. Jego wykonanie było momentami dość kapryśne – czasem pozwalał sobie na mocne rubato albo zaskakująco wolne zagranie tematu, ale nie czułam w tym autentycznego, głębokiego zaangażowania. Fortepian Fazioli, który świetnie sprawdzał się w niektórych solowych utworach, tutaj nie miał wystarczająco głębokiego, przestrzennego, pełnego we wszystkich rejestrach dźwięku. Doceniam jego fenomenalną technikę i opanowanie na scenie, zachował maximum energii do samego końca koncertu, a niektóre najtrudniejsze fragmenty III części strzelały spod jego dłoni niczym fajerwerki.. Podziwiam pewność i skuteczność – wielu słuchaczom bardzo się podobał. Dla mnie jednak jego aura brzmieniowa i rodzaj narracji nie pasowały za bardzo do tego, co chciałabym usłyszeć w muzyce Rachmaninowa.

Kamil Pacholec wybrał na finał Czajkowskiego. To koncert, którym już wielu pianistów wygrywało największe konkursy pianistyczne. Daje wykonawcy możliwość wyeksponowania licznych walorów – szlachetności mocnego brzmienia, śpiewności w miejscach bardziej subtelnych, imponujących kadencji i fragmentów wirtuozowskich. Ten koncert aż iskrzy się od różnych barw i porusza kantylenowymi frazami. Kamil bardzo dobrze się w nim wczoraj zaprezentował. Był skoncentrowany, dobrze współpracował z orkiestrą. Wspaniale rozpoczął pierwszą część, grał szeroko, z rozmachem, a fortepian Steinway pięknie brzmiał pod jego palcami. Dopadła go w pewnym momencie chwila niepewności tekstowej, ale na szczęście dość szybko sobie z nią poradził i powrócił do wcześniejszej swobody – choć może już bez takiego animuszu. Zwycięsko przebrnął przez najeżone trudnościami kaskady oktawowe i kadencję, w drugiej części pokazał dużo blasku, selektywności i świadomej współpracy z orkiestrą. Może szkoda trochę, że nie powrócił do takiego wzniosłego, brawurowego impetu z jakim rozpoczął koncert – ale to się wiąże zawsze z pewnym ryzykiem. Kamil zagrał bardziej rozważnie, ale za to czysto, skutecznie i pełnym kultury dźwiękiem. To był udany występ!

Tak się złożyło, że II Koncert Prokofiewa mieliśmy okazję słyszeć na inauguracji Konkursu dwa tygodnie temu w fenomenalnym wykonaniu Nikity Mdoyantsa. Mając w uszach tamtą porywającą interpretację pomyślałam sobie – Philipp Lynov ma teraz niełatwe zadanie. Ale szybko przestałam cokolwiek porównywać, nie było takiej potrzeby. Lynov grał z dużym imperatywem wewnętrznym, dramaturgią, był jak rzeźbiarz, który na naszych oczach bryłę szlachetnego marmuru przemienia w przejmującą formę. Ten koncert wymaga mocnych środków ekspresji i pewnego może nawet wyrachowania – tu nie ma przestrzeni na „porywy serca” jak w Rachmaninowie. To jest muzyka trudnych czasów i Lynov umiał jej głębię pokazać. Ale nie zrobiłby tego bez wspaniałej techniki – ma się wrażenie, że nie ma dla niego rzeczy nie do zagrania. A przy tym nie technika i popis jest u niego celem – to jest wszystko podporządkowane stronie wyrazowej. Kilka razy poniósł go temperament i „uciekał” lekko orkiestrze, ale to było zupełnie w granicach konkursowej normy. Swoją drogą bydgoska orkiestra dobrze się spisała w tej niezwykle trudnej, także do zgrania, kompozycji! Pianistyka Rosjanina, ale też pewna moc i charyzma, którą ten młody człowiek roztacza ze sceny, zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie.  To jest najmocniejszy kandydat na zwycięzcę!

Drugiego dnia wystąpiły dwie pianistki – zupełnie różne, ale tak samo mocne i waleczne! W wykonaniu Saetbyeol Kim usłyszeliśmy ponownie Koncert Czajkowskiego.  Zaczęła fantastycznie – nagle fortepian Fazioli się „otworzył”, brzmiał znacznie pełniej niż u Belyavskyego. To był koncert pełen temperamentu, wachlarza uzewnętrznionych emocji, z bardzo „słowiańską” narracją. Czasem pianistka wyprzedzała orkiestrę –  w niektórych miejscach nawet słusznie chciała pójść nieco do przodu, ale nie udało jej się pociągnąć zespołu za sobą. Grała jak zawsze bardzo kreatywnie i z wyraźnie stuprocentowym zaangażowaniem. Zastanawiałam się na czym to u niej polega –wydaje się, że po prostu na bieżąco jest bardzo zaciekawiona tym, co w danym momencie gra. To wbrew pozorom nie jest u każdego takie oczywiste.  Ćwicząc setki godzin dany utwór wykonawcy nadmiernie „oswajają się” z nim, przyzwyczajają do tego, co może na początku ich fascynowało, poruszało, dziwiło – ale z czasem te uczucia powszednieją. A dla słuchacza trzeba grać zawsze tak jakby „na nowo”. W pierwszej części pomyślałam sobie – nie ma imponujących oktaw, wszystkie sekwencje gra sprytnie operując dynamiką i agogiką. Ale w finale koncertu i w tym pokazała prawdziwy lwi pazur. No i świetne, kolorowe Allegro vivace w środkowej części!

O ile Koreanka walczyła w finałowym występie temperamentem i kreatywnością, to Japonka Yasuko Furumi ogromnym opanowaniem i bardzo skutecznym rozgrywaniem wszystkich kolejnych odcinków  koncertu. Jako jedyna z finalistów nigdzie nie dała się ponieść w tempach i była idealnie zgrana z orkiestrą! Słuchając tej interpretacji pomyślałam, że jej gra jest jak świetnie napisany scenariusz  superprodukcji filmowej. Ona dokładnie wie jakie wrażenia  i emocje, w którym miejscu i jakimi środkami wywołać u słuchacza. Miała fantastycznie rozplanowany czas, artykulację tak dokładną, że można było wysłyszeć  wszystkie plany i dźwięk na tyle nośny, że zawsze była dobrze słyszalna na tle orkiestry. Jako jedyna grała na fortepianie Kawai, który świetnie brzmiał w tym koncercie. Może nie było w jej interpretacji nic zaskakującego, nowatorskiego pod względem muzycznym, ale za to jak dobra realizacja wykonania! A przy monumentalnej formie, gdzie nie ma miejsca na tak wiele niuansów jak przy grze solowej, to największy atut! Myślałam, że jest nieomylna, a jednak drobiazg w podstępnym fragmencie III części się wydarzył – to dobrze, w muzyce nie jest potrzebna cyfrowa perfekcja. Japonka zaimponowała mi szeroką, wypełnioną podskórnie narracją i mocnym temperamentem. Świetne zakończenie finałowych przesłuchań!

Półfinał

Leonardo Pierdomenico

Włoski pianista jako pierwszy wystąpił w Sali koncertowej Filharmonii Pomorskiej. Fortepian Fazioli brzmiał niesłychanie świetliście, przestrzennie, ale też zacierały się w jego grze niektóre detale, zwłaszcza przy obfitej pedalizacji. Ballada f – moll Chopina miała narracyjny charakter, ale opowiadała chyba zupełnie inną historię.  Zabrakło prawdziwej chopinowskiej głębi, wszystko cały czas było jakby bezproblemowe, powierzchowne,  unosiło się w jakiejś beztroskiej aurze. Temperatura ekspresji wzrosła nieco w kulminacji, ale i tak mimo ciekawego brzmienia nie była to przekonująca interpretacja. Choć przyznam, że pianista zauważa dużo szczegółów, ciekawie pokazuje głosy, podkreśla polifonię, zbyt często jednak wykorzystuje manierę grania „prawą po lewej”. Wariacje na temat Chopina Rachmaninowa nie zabrzmiały zbyt klarownie, w szybszych wariacjach przydałaby się bardziej selektywna artykulacja i lepsze kontury akordów. Zdarzyło mu się kilka razy „zaimprowizować” w tekście. Włoski pianista bardzo wsłuchuje się w to co kreuje na scenie.  Nie jest typem wirtuoza poszukującego okazji do popisania się, w czym akurat upatruję jego pozytywną cechę. Wszelkie bardziej kolorystyczne wariacje brzmiały przestrzennie na różnych płaszczyznach – ogólne wrażenie chyba bliższe Ravelowi. Dość podobnie odebrałam utwór Michała Dobrzyńskiego – zagrany wtedy po raz pierwszy, więc trudno mi się było odnieść do niego.

Koncert C-dur Mozarta grał tak jakby trochę od niechcenia – jak gdyby gra na fortepianie polegała jedynie na zabawie w gamy, pasaże i  głośno-cicho. Liryczny temat w drugiej części sprawił na mnie wrażenie kroczącego „od nuty do nuty”, często pojawiał się zwyczaj rozpoczynania śpiewnej frazy od mocnego dźwięku. Mimo moich wielu krytycznych uwag muszę podkreślić, że to z interesujący i wartościowy pianista. Cieszę się więc że miał wśród słuchaczy duże grono osób, którym się podobał.

 

Sergyey Belyavsky

W Karnawale op. 9 Schumanna pokazał dużo fantazji, ciekawie kształtując agogicznie poszczególne części. Grał z zaskakującą lekkością – bardzo przejrzyście słychać było figuracyjne plany, ukryte często pod główną tkanką melodyczną. To chyba najlepiej charakteryzuje jego interpretację. Fantastyczny Rekonesans  i Paganini! Czasem przydałoby się jednak nieco więcej wyśpiewania, spokoju. Zarówno w częściach lirycznych, jak i tych bardzo gęstych – żeby dźwięk miał czas dotrzeć do słuchacza. Grał w naprawdę  szybkich tempach! Czasem po prostu chciałam chwilę dłużej podelektować się niektórymi szczegółami –  w tym cyklu akurat  tak dużo jest  pomysłów  – w fakturze, rytmie i harmonii… Scherzo i Marsz Liszta muzycznie nie ma tyle do zaoferowania – tu chodzi o efekt szybkiego ruchu, czasem wręcz  „galopu” obu rąk, techniki staccatowej, szybkich oktaw – ewidentny popis pianistycznych umiejętności. I tu ofensywna natura pianisty dała efekt niezwykle brawurowy. Jako pianistka mogłam tylko podziwiać z jaką łatwością i rozplanowaniem energii przemierzał kaskady oktawowe, wydawało się że jest naprawdę w swoim żywiole! Utworowi „Moving frames” Rosjanin nadał bardziej dramatyczny rys, zwłaszcza w pierwszej miniaturze – bardziej prokofiewowski, z większymi kontrastami, szybszym tempem, krótką ostrą artykulacją. W Koncercie C-dur Mozarta na szczęście pokazał też swoją wrażliwą naturę – choć dla mnie była to dość jednowymiarowa interpretacja. Świetnie brzmiały figuracyjne, szybsze momenty, zwłaszcza w III cz. Próbował prowadzić kameralny dialog z orkiestrą, a drugą część zagrał subtelnie, poetycko – choć mnie osobiście nie urzekł swoim rodzajem dźwięku. Podsumowując jego dotychczasowe prezentacje mogę przyznać, że to świetnie przygotowany pianista, który oprócz fantastycznej wirtuozowskiej techniki ma też dużo wyrazistości przekazu.  Na szczęście potrafi też odsłonić subtelną naturę!

 

Kamil Pacholec

 

W utworze Dobrzyńskiego  bardzo precyzyjnie odczytał tekst, a jednocześnie nasycił go ciekawą kolorystyką, dobierając także nie za szybkie tempa. To spowodowało, że najbardziej z dotychczasowych interpretacji zrozumiałam strukturę utworu i nawiązania konstrukcyjne między częściami.. Wzruszająca prostota muzyki Mozarta, szczególnie tej trafiającej prosto do serca,  jak Fantazja d – moll sprawiła, że sala wsłuchiwała się w każdą kroplę melodii. Kamil przejmująco, bardzo śpiewnie oddał aurę utworu, cieniował barwy – a w tak skromnej ilości dźwięków każda zmiana koloru ukazuje wrażliwość i ma znaczenie. Słuchając Sonaty h – moll Chopina cieszyłam się, że grał na Steinwayu – mimo wielu walorów fortepianu Fazioli, tu jest większa głębia środkowych i basowych rejestrów, co wspaniale podkreśla szerokie struktury chopinowskiej kompozycji. Jeśli odzywa się we mnie „ucho pedagoga” to myślę sobie – to jest wzorcowo zagrana Sonata. Można tam prześledzić co jest tematem, a co kontrapunktem,  wyłowić z gęstej faktury meandry polifonizujących motywów. Scherzo lekkie, ale nie powierzchowne, bardzo dokładne. Długa fraza w III części, spokój ale jednocześnie duże napięcie w środkowym odcinku. Wspaniale brzmiące legato, proporcje w akordach. U Kamila nic nie jest przerysowane,  jego sposób  gry odznacza się kultura i szlachetnością. Mam nadzieję, że zostanie to docenione nagrodą za najlepiej wykonaną kompozycję Chopina. XII Rapsodia węgierska Liszta była bogata w nastroje, kolory, różnicowanie charakteru – grał brawurowo, zdecydowanie, po męsku, ale też subtelnie miękko, z fantazją. Świetne drobne gęste tryle i pajęczyny ulotnych figuracji.  Rozdźwięczone, zróżnicowane cymbałkowe brzmienia – nawet tu w najbardziej wirtuozowskiej materii nadal na pierwszym miejscu była muzyka… Na samym końcu dał się ponieść temperamentowi, trochę nawet zaryzykował –  to się opłaciło, finał był świetny!!

W Koncercie C – dur Mozarta Kamil pogodził grę spokojną, opanowaną, z dużym ożywieniem wewnętrznym. Świetnie cieniował figuracje, które nigdy nie zagrane były mechanicznie,  śpiewne motywy traktował z lekką wokalną swobodą, stylowo dobierał intonację motywów. W drugiej części pięknie „otwierał” główny, wznoszący się motyw tematu. Pokazał w koncercie pianistykę elegancką, barwną, żywą, subtelną, a kiedy trzeba – wyrazistą.

Philipp Lynov

Recital rosyjskiego pianisty wydał mi się dziś wspaniałym połączeniem głębokiej muzykalności, wyrazistych koncepcji, temperamentu, ale też wyważenia i panowania nad jakością dźwięku. Już w drugim etapie zagrał niezwykle poruszająco Fantazję C – dur Schumanna, dziś potwierdził swoją klasę w kolejnym w recitalu. Rapsodyczna Etiuda Transcendentalna F. Liszta La ricordanza zagrana była ze spokojem, płynnością figuracji, blaskiem, przekonująco odmalowana na klawiaturze wspaniale brzmiącego Steinwaya. Preludium gis –moll S. Taneyeva przypominające nieco brzmienie wczesnych utworów Scriabina  zagrane z ekspresją i lekka, motoryczna, z bardzo przejrzyście pokazaną strukturą FugaMoving frames  ujął w mocno zintegrowaną formę – jak do tej pory zabrzmiał chyba najbardziej charakterystycznie i kontrastowo w każdym aspekcie, dobierając wyrazistą artykulację i skrajność barw. Sonata op. 26 Barbera to niezwykle trudne dzieło, wymagające także od słuchacza poddania się tej wyraziście brzmiącej i ekspresyjnej narracji  – klasycznej w swojej budowie, ale awangardowej w brzmieniu. Napisana w 1950 roku była wykonana pierwszy raz przez Horowitza – pod wpływem jego sugestii powstała i zyskała ostateczny kształt finałowa, niezwykle trudna fuga. Lynov zagrał Sonatę w niezwykle szybkich tempach, ale „zapas” techniczny jaki posiada pozwolił mu na zachowanie wyrazistości artykulacji i klarowności skomplikowanej faktury – zrobił na mnie ogromne wrażenie! Koncert A-dur Mozarta – jasny, brzmiący, nasycony. Naturalnie i nawet dość swobodnie muzykował, był sugestywny w swych intencjach. Magiczną drugą część zagrał bardzo lirycznie, uczuciowo, szczególnie piękne było ostatnie wejście tematu. W trzeciej  części pokazał temperament, z którego znamy go z repertuaru solowego, żywo – ale bez przerysowania dynamiki. Czasem jedynie lekko „uciekał” w pochodach figuracyjnych, ale po chwili zrównoważył się z pulsem orkiestry. To zaledwie 19-letni pianista, ale dysponuje już bardzo dojrzałymi umiejętnościami.

 

Saetbyeol Kim

Koreańska pianistka, której występów słuchałam do tej pory z dużą satysfakcją, także dzisiaj pokazała swój wyrazisty temperament, czasem wręcz żywiołowość – a zarazem niezwykłą  muzykalność. Przede wszystkim ma w sobie dużo kreatywności i gra z muzycznym napięciem – tam nic nie toczy się ot tak, obojętnie. Jej  zaangażowanie bardzo sprawdziło się w otwierających urzekający i bardzo trudny pianistycznie cykl Goyescas Granadosa – Los Requiebros. Narracja pianistki była giętka, kapryśna, a zarazem precyzyjna w lekkich, figuracyjnych arabeskach stanowiących tło głównych motywów melodii. W VI Sonacie Prokofiewa pokazała dużą wyrazistość, zacięcie,  grała w bardzo skontrastowany i intensywny sposób, czasem przesycony wręcz nadmiarem kulminacji. Przekonująco oddała tragizm i złożoność przekazu tej kompozycji. Z pianistycznego punktu widzenia wszystko jest technicznie świetnie dopracowane,  ale nie mam u niej poczucia takiej fantastycznej nadwyżki technicznej  jak u poprzedniego pianisty.  Wydaje mi się, że ma to związek z dość małą ręką – wtedy w akordowych kulminacjach pianistka musi trochę  „walczyć”, aby instrument zabrzmiał wystarczająco mocno. Niemniej jednak udaje jej się ten efekt osiągnąć. Bardzo świeżo i pomysłowo odczytała Moving frames – kolorystyczni i zadziornie. Koncert C-dur Mozarta rozpoczęła swobodnie, ciekawie różnicując charakter motywów. W przetworzeniu pojawiły się lekkie niejasności tekstowe, pianistka zaczęła być bardziej wycofana, ale całą werwę odzyskała już w repryzie, fantastycznie grając ciekawą kadencję. Druga część była zagrana bardzo muzykalnie, z pięknym frazowaniem, a trzecia żywo i selektywnie. Miałam wrażenie, że Koreanka z największą swobodą poruszała się w klasycznych ramach, zachowała też dobre proporcje z orkiestrą grając miejscami bardziej odważnie niż inni. Ma rodzaj scenicznej charyzmy, która sprawia, że zawsze z ciekawością jej słucham.

 

Xuehong Chen

Chiński pianista rozpoczął od utworu Dobrzyńskiego, dostrzegł w nim wiele walorów impresjonistycznych. Sonata b-moll Chopina ukazała ciekawą, realizowaną z napięciem wizję artystyczną. Po raz pierwszy jednak w jego występie pojawiło się trochę niedokładności tekstowych i nietrafionych basów, nie zawsze też przekonywała mnie realizacja frazy.  W pierwszych dwóch częściach brakowało bogactwa i selektywności rejestru basowego.  Ten chiński pianista po raz kolejny otworzył przed słuchaczami duże pokłady wrażliwości i pogłębionego wniknięcia w sferę wyrazową. Mam jednak wrażenie, że z Sonatą Chopina potrzebuje jeszcze trochę czasu poprzebywać na scenie, aby móc odważniej wyrazić swoją interpretację. W Melodii Paderewskiego raziły trochę wybijające się niektóre dźwięki linii melodycznej – to zaskakujące, bo właśnie umiejętność frazowania była zawsze jednym z atutów tego pianisty. Scarbo Ravela zabrzmiał wirtuozowsko, ale trochę zbyt swobodnie w traktowaniu czasu. Nie był może bardzo drapieżny – a raczej giętki, falujący, baśniowy, tajemniczy, ale z kulminacją zbudowaną z dużym rozmachem.. W Koncercie C-dur Mozarta miał jasną, ciepłą barwę dźwięku i naturalny puls, nie wyznaczany nigdzie przez metronomiczne akcenty. Dobrze trzymał się w klasycznych ramach, z drugiej strony wydaje się, że nie miał problemów,  żeby zawrzeć tam swój temperament i ekspresję. Koncert radosny, z młodzieńczą ale nie przesadną energią. Czasem przydałoby się więcej lewej ręki  w niektórych bardziej energicznych figuracjach. Niestety w paru miejscach zabrakło precyzji pulsacyjnej we współpracy z orkiestrą.

 

Yun Chih Hsu

W Moving frames Tajwanka wykorzystała przede wszystkim dramatyczny potencjał utworu i skrajności dynamiczne, świetnie zabrzmiała też lekka miniatura „punktualistyczna”. Na repertuar całego recitalu złożyły się dwa poważne dzieła: Sonata A-dur op. 101 Beethovena oraz Sonata b-moll Rachmaninowa. W Beethovenie  I część zagrała miękko, melodycznie , w drugiej dobrze wyeksponowała rytm punktowany, który jest pewną idee fix tej części. Klarownie zabrzmiała złożona fuga stanowiąca finał sonaty. Wydaje się jednak, że na razie nie udało jej się oddać pogłębionego wyrazu  tej należącej już do najbardziej złożonych i dojrzałych kompozycji Beethovena. Sonatę Rachmaninowa zagrała z dużym rozmachem,  w oszałamiająco szybkim tempie. Mimo selektywności wszechobecnych figuracji niepotrzebnie – wiele akordowych, przestrzennych czy lirycznych momentów trudno zbudować wtedy z przekonującą narracją. Wydaje się, że dysponowanie wspaniałą biegłością prowokuje ją do mierzenia się z najbardziej wymagającymi dziełami fortepianowymi. Jest fantastycznie przygotowana, gra z  wyrazistością intencji, jej sugestywność i urok na scenie uwodzi. Brakuje jeszcze niestety dojrzałości, a w interpretacje brzmią trochę powierzchownie… Zupełnie inaczej jednak pasowała jej osobowość do Koncertu C-dur Mozarta. O ile u poprzedniego chińskiego pianisty określiłabym jego estetykę dźwięku jako „aksamitną”, to u Tajwanki to był „brylant”. Koncert był lekki, błyszczący, z sugestywną narracją, bardzo selektywny. Słuchanie tego rodzaju pianistyki przywołuje na myśl przyjemność zanurzenia dłoni w krystalicznie czystej wodzie, czy  górskiego poranka. A przecież to jest chyba jeden z powodów, dla których słuchamy tego rodzaju muzyki – żeby na chwilę zrobiło się piękniej i radośniej… Tajwańska pianistka doskonale wie jak ten efekt osiągnąć – to jest wypracowane i oparte nie tylko na intuicji – ale brzmi świeżo i naturalnie.

 

Yasuko Furumi

Bardzo wyrazista, mocna interpretacja Dobrzyńskego, chyba najbardziej „prokofiewowska”. Japońska pianistka dostrzegła i  ciekawie uwypukliła interesujące motywy. W Preludium gis-moll Taneyeva pokazała dużo liryzmu, polifonicznego i zarazem  swobodnego prowadzenia fantazyjnej narracji. Fuga była oszałamiająco konsekwentna w swej motoryce, łącząca zarówno leggiero i marcato, co nakreśliło wyraziście plany, na których opiera się jej konstrukcja. Medytacja Czajkowskiego refleksyjna, ale z szeroko namalowaną, symfoniczną kulminacją. W III Sonacie f-moll Schumanna była i giętkość, i wiele płaszczyzn, usłyszana złożona struktura wielowątkowa, przejrzystość rytmiczna. Temperament, świetne brzmienie instrumentu, które pianistka kreowała reagując na akustykę sali. Fantastyczna zmienność w Andantino de Clara Wieck  –  zasłuchanie, smutek, pasja, desperacja. Przeżyta wewnętrznie część ale też przekonująco uzewnętrzniona. Z lekkością i schumannowską „nerwowością” oddana finałowe prestissimo cantabile – jak łatwo tu o złe proporcje, a u Japonki były fantastyczne. Ta dwoistość natury – liryka w linii wiodącej, a w tle szalejący gąszcz figuracji! Choć momentami sięgała do bardzo mocnego forte,  w tej sali nie brzmiało to w sposób przerysowany. Po raz kolejny ten sam Koncert C-dur, a w jeszcze innej odsłonie. Na mnie zrobił wrażenie najbardziej poważnego – japońska pianistka już we wcześniejszych etapach pokazała ten rys swojej osobowości. Jej interpretacja miała dobrą, retoryczną narrację, momentami może nawet trochę beethovenowski charakter  – ale to dojrzały koncert Mozarta, więc wyrazista gra brzmiała przekonująco. W połączeniu z dobrą współpracą z orkiestrą było to naprawdę interesujące wykonanie. Yasuko Furumi miała bardzo dobrze przygotowany program we wszystkich etapach i świetnie potrafi pokazać to na estradzie!

 

Ilia Ovcharenko

Wybrane przez ukraińskiego pianistę na rozpoczęcie recitalu efektowne, wcześniej nie znane mi Preludium es-moll L. Revutsky’ego interesująco połączyło się z utworem Moving frames. Obowiązkowy utwór wykonany był tym razem bardziej pastelowo, impresjonistycznie – inne, ciekawe ujęcie. Sonata h-moll Liszta to jeden z tych utworów, o którego zagraniu z reguły marzą młodzi pianiści. Po raz trzeci pojawiła się na tegorocznym Konkursie i choć wiele aspektów było na razie jeszcze niedoskonałych, to ogólne podejście do charakteru utworu najbardziej mi się z tych wykonań podobało. Jest w tym pianiście dużo autentycznego żaru, potrafi zaryzykować, ale też bardzo rozsądnie rozplanować kulminacje i rozłożenie sił – co w tym utworze jest bardzo ważne. Wiele ważnych elementów trochę się jednak zatarło, m.in. z powodu bardzo szybkich temp. Zabrakło dobrego wyeksponowania tematów, z których wywodzi się później cała kompozycja. W lirycznych miejscach czułam niedosyt długiej, bardziej spójnej linii, większego legato – łatwo te fragmenty dzielą się na kawałki. Koncert A-dur Mozarta grał bardzo subtelnie, lekko, momentami niestety wręcz znikał za brzmieniem orkiestry. Czasami była to kwestia niepotrzebnie używanego lewego pedału, a częściej zbyt powierzchownego kontaktu z klawiaturą. Przepiękna druga część nie miała przekonującego, ekspresyjnego dialogu z orkiestrą. Pianista chwilami „budził” się w trzeciej części, ale i tak ogromny niedosyt pozostał. Puls był pospieszny, a figuracje dość blade. Trochę to dziwi u tak do tej pory dobrze brzmiącego pianisty – czy był to świeżo nauczony utwór, w którym nie czuje się jeszcze pewnie?… Ovcharenko to już teraz bardzo interesujący, przyciągający swoją osobowością i dysponujący ogromnymi umiejętnościami pianista. Mam wrażenie, że czas jego największych sukcesów i gotowość na nie nadejdzie może nie na tym konkursie, ale z pewnością wkrótce!

 

Daria Kiseleva

Rosjanka rozpoczęła kompozycją konkursową – ciekawie, wyraźnie inaczej,  z mocniejszym uwidocznieniem  harmonii, bardziej w stylu Ravela niż Prokofiewa. Na swój recital nie wybrała oczywistego, efektownego programu. Przeszła od „tryptyku” przedklasycznego do Wariacji na temat Corellego Rachmaninowa, kończąc jednym z  najbardziej znanych  Preludiów i fug Szostakowicza. Dwie Sonaty Scarlattiego (h – moll K 27,G-dur K 455)  plus Solera (F-dur R. 56) zagrała bardzo precyzyjnie (jaka ilość repetycji!) ,nie przejaskrawiając środków ekspresji, domalowując lekki pogłos pedalizacją. To było eleganckie, subtelne, wysmakowane. Rosyjska pianistka jeśli „flirtuje” z publicznością to efektownym strojem, ale nie interpretacją. Pokazała dziś dużo wrażliwości, melancholii, wejścia w głębsze warstwy utworu. Stworzyła w wariacjach Rachmaninowa, opartych na XV-wiecznej popularnej melodii tanecznej, ciekawie rozwijającą się, zróżnicowaną, pełną bogactwa planów opowieść. W Szostakowiczu pokazała świetną energię i artykulację, wyrazistość ale i lekkość oktaw, panowanie nad przewrotną fugą. Lubię to jej wyraziste wydanie – pokazane przede wszystkim w II etapie, w Sonacie Prokofiewa. Dzisiaj było zdecydowanie bardziej subtelnie. W Koncercie A-dur Mozarta w pierwszej części miałam lekki niedosyt dźwięku, chociaż było słychać, że jej interpretacja jest zarówno poetycka jak i głęboka. Jakże to trudno wyważyć – grać  z zaangażowaniem, ekspresją, ale trzymać się ram stylistycznych. Równocześnie zachować dobre proporcje w stosunku do orkiestry – a tu już wiele elementów nie należy do pianisty… Druga część zagrana była z napięciem i pięknym wyczuciem, trzecia zaś – dzięki najbardziej ruchliwej fakturze – brzmiała już jasno i nośnie. Daria Kiseleva to pianistka, która ma dużo do opowiedzenia muzyką i świetną technikę, która jej to umożliwia!

 

 

II etap

17 listopada 2019 

Furumi Yasuko

I. J. Paderewski Miscellanea: Legende, Op. 16 No. 1

Humoresques de Concert: Menuet, Op. 14 No. 1

Ravel Valses Nobles et Sentimentales

Liszt Transcendental Etude No. 10 Appasionata

Liszt Ballade No. 2 in B minor, S. 171

 

Japońska pianistka, która w I etapie imponująco zagrała Sonatę Szostakowicza rozpoczęła swój recital od „Valses Nobles et Sentimentales” . To dość wyjątkowy cykl, zupełnie inny od chociażby „Gaspard de la Nui” czy „Miroirs”. Bezpośrednią inspiracją do jego napisania były „Walce szlachetne i sentymentalne” F. Schuberta, a na pierwszej stronie znajduje się sugestywny cytat: „..rozkoszna i wciąż nowa przyjemność bezużytecznego zajęcia…”   Yasuko Furumi sprawia wrażenie artystki poważnej, do wszystkiego świetnie przygotowanej – więc troszkę mi tej lekkości i „przyjemności” zabrakło. Uroczo zabrzmiało połączenie ulotnego zakończenia „Walców” w tonacji G-dur z początkiem Menueta w tej samej tonacji. Interpretacja tego najbardziej rozpoznawalnego utworu Paderewskiego była dość klasyczna, niczym mnie nie zaskoczyła. Ciekawie wypadła „Legenda” w swej narracyjnej formie. Najbardziej przekonująco pianistka wypadła w interpretacjach Liszta, szczególnie ujęła mnie „Balladą h-moll”. Zagrała ją z dużą pasją, świetnie rozgrywając dramaturgię całej narracji. Yasuko Furumi gra z godną podziwu biegłością , bardzo przekonująco i pewnie, czasem jedynie mogłaby dodać swoim interpretacjom trochę „skrzydeł”…

Ovcharenko Ilia

I. J. Paderewski Humoresques de Concert: Cracovienne fantastique, Op. 14 No. 6

Album de Mai: Chant d’amour, Op. 10 No. 2

Schubert – F. Liszt Litanei, D. 343

S. Rachmaninov Sonata No. 2 in B-flat minor, Op. 36 (1931)

Allegro agitato

 Non allegro – lento

Allegro molto

Ginastera Sonata No. 1 in C major

Allegro marcato

Presto misterioso

Adagio molto appassionato

Ruvido ed ostinato

 

Młody ukraiński pianista rozpoczął swój występ od niezwykle efektownej Sonaty A. Ginastery. Pierwszą część opartą na wyrazistym nieregularnym rytmie, z elementami inspirowanymi folklorem argentyńskim, zagrał z temperamentem. Fantastyczną biegłość i panowanie nad artykulacją w niezwykle szybkich równoległych figuracjach utrzymanych w piano w odległych rejestrach pokazał w Scherzu. Trzecia część odznaczała się ciekawą kolorystyką, a w finałową niezwykle trudną toccatę zagrał z prawdziwym południowym fuoco. Podobało mi się, że nie dał się sprowokować w tym energicznym utworze do przerysowania dynamicznego, zachował dużą kulturę dźwięku i dbałość o proporcje. Utwory Paderewskiego słyszeliśmy już chyba na tym Konkursie w nieco ciekawszych interpretacjach. Natomiast melancholijnie i lirycznie zabrzmiała transkrypcja schubertowskiej „Litanii”. W Sonacie b-moll Rachmaninowa słychać było jego fantastyczną muzykalność i umiejętności. Niektóre miejsca wykonał z niesamowitym temperamentem, choć momentami brzmienie było jak dla mnie zbyt „cienkie”, może jest to kwestia doboru trochę innej pedalizacji. Chociaż zbudowanie bardzo przekonującej interpretacji tej Sonaty może jeszcze wymaga nieco dojrzałości, to ten młody pianista ma naprawdę dużo do powiedzenia i ucieszy mnie, jeśli posłuchamy go w kolejnym etapie.

 

Denis Zhdanov

I. J. Paderewski Miscellanea: Nocturne, Op. 16 No. 4

Humoresques de Concert: Sarabande, Op. 14 No. 2

Ligeti Etude No. 16 Pour Irina

Schumann Fantasy in C major, Op. 17

Durchaus fantastisch und leidenschaftlich vorzutragen; Im Legenden-Ton

Mäßig. Durchaus energisch

Langsam getragen. Durchweg leise zu halten

 

Ukraiński pianista oprócz utworów Paderewskiego wybrał na swój recital ciekawą etiudę Ligetiego, a następnie Fantazję op. 17 Roberta Schumanna. Jego występu słuchałam z często pojawiającym się znakiem zapytania. Z jednej strony uważam, że to bardzo ciekawy wykonawca, ma dużo do powiedzenia od siebie, interesująco polifonicznie słyszy muzykę. Na swój sposób jego narracja wciąga, jest logiczna i przekonująco prowadzona. Jednak wszystko w jego estetyce jest tak mocne, powiedziane pełnym głosem… Podzielę się taką trochę pozamuzyczną refleksją. Można budować imponujące pałace, przemawiać do tłumów na stadionach. A można robić wszystko skromniej i o swoich uczuciach mówić łagodnie i do najbliższych. Wydaje mi się, Schumann lepiej czułby się w tej bardziej osobistej estetyce…

 

Shigemori Kotaro

I. J. Paderewski Miscellanea: Melody, Op. 16 No. 2

Humoresque de Concert: Cracovienne fantastique, Op. 14 No. 6

J. S. Bach Prelude and Fugue No. 8 in E flat minor, BWV 853, WTC I

F. Chopin Sonate No. 3 in B minor, Op. 58
Allegro maestoso
Scherzo. Molto vivace – Trio
Largo
Finale. Presto non tanto

 Reprezentant Japonii to kolejny dobry pianista na tym Konkursie. Choć właściwie nadal jest to punkt wyjścia, bo można chyba tak o wszystkich powiedzieć. Różnice zaczynają się pojawiać, kiedy wchodzimy głębiej w zagadnienie co i w jaki sposób mają nam do przekazania. Doceniam już wysokie umiejętności tego 19-latka, trzeba przyznać też, że jest bardzo muzykalny. Na razie jednak trochę za mocno ponosi go temperament, który przydał się może przede wszystkim w Finale Sonaty Chopina. Ale ogólnie w całym programie, zwłaszcza w miniaturach Paderewskiego, Bachu i III cz. Sonaty Chopina miał tendencje do przejaskrawiania dźwięku, tego niestety trudno było nie zauważyć….

 

Kulikova Polina

I. J. Paderewski Miscellanea: Nocturne, Op. 16 No. 4

Humoresques de Concert: Cracovienne fantastique, Op. 14 No. 6

J. Haydn Sonata in A-flat major, Hob. XVI: 46

Allegro moderato
Adagio

Finale

I. Stravinsky Petrushka

   Danse russe

   Chez Pétrouchka

   La semaine grasse

 

Polinę Kulikovą zapamiętałam z I etapu jako osobę bardzo „harmonijną” – jej ekspresja była głęboka ale wyważona, adekwatna do stylistyki utworu. Po wysłuchaniu tylu świetnych pianistycznie wykonawców w II etapie zaczyna się ten aspekt wyraźnie pojawiać na pierwszym planie. Nokturn w jej wykonaniu był swobodny,  nie specjalnie poważny, z lekko sentymentalną nutą ; „Krakowiak” bardzo taneczny, z wieloma pomysłami na zinterpretowanie szczegółów – coż za świeżość spojrzenia! Najpierw trochę żałowałam, że wybrała suitę Strawińskiego – nie jest w moim odczuciu typem niezawodnego wirtuoza, który gra wszystko „bez zająknięcia” , trochę detali niestety nie wyszło. Ale szybko przekonałam się jakie kolorowe oblicze tego utworu udało jej się stworzyć . Wydaje mi się, że pianiści często zapominają wśród gęstej i wirtuozowskiej faktury, że bohaterem tej historii jest kukiełka i wszystko jest baśniowe, nie dzieje się naprawdę. Jak dla mnie najpogodniejsza osobowość w drugim etapie. Mam cichą nadzieję, że ujęła również jurorów – chętnie posłuchałabym jej w Sonacie Schuberta, którą zaplanowała na III etap.

 

 

Daria Kiseleva

 I. J. Paderewski Miscellanea: Nocturne, Op. 16 No. 4

 Humoresques de Concert: Cracovienne fantastique, Op. 14 No. 6

C. Debussy Prélude, Book I: No. 6 Des pas sur la Neige

S. Prokofiev Sonata No. 6 in A major, Op. 82

Allegro moderato

 Allegretto

Vivace

 

Jakże inne spojrzenie na Nokturn Paderewskiego u drugiej Rosjanki, ale równie frapujące! Tu było poważniej, bardziej lirycznie, ciekawie dostrzegła kontrapunktujące motywy. W „Krakowiaku” też kilka nietypowych pomysłów – może już nieco zbyt fragmentaryczna forma, ale to było niezwykle inspirujące. Preludium „Ślady na śniegu” Debussy’ego jako introdukcja do VI Sonaty Prokofieva – cóż za nietypowy ale jak trafiony pomysł! Uległam sile sugestii (ale chyba w muzyce o to chodzi…?) i Preludium wydało mi się w jej interpretacji bardzo zimne, statyczne, „osamotnione”.  W tej atmosferze początek I części Sonaty Prokofiewa zabrzmiał niesłychanie przejmująco. I sonata trzymała w napięciu aż do końca – tragiczna, czasem w krzywym zwierciadle, liryczna, z niepokojącym demonicznym finałem. Pisałam w poprzednich komentarzach o stylu – tutaj wszystko wydawało mi się spójne, zrozumienie przekazu muzyki ubrane w odpowiednie środki ekspresji. Nie mam żadnych wątpliwości, że usłyszymy jeszcze tę pianistkę w dalszym etapie!

 

16 listopada 2019 

 

Kim Saetbyeol

(Republika Korei)

I. J. Paderewski Humoresques de Concert: Cracovienne fantastique, Op. 14 No. 6

Miscellanea: Melody, Op. 16 No. 2 

C. Debussy La plus que lente, L. 121

F. Mendelssohn Fantasy Op. 28
S. Rachmaninov Sonata No. 2 in B-flat minor, Op. 36

Allegro agitato

 Non allegro – Lento

 Allegro molto

Koreanka otworzyła swój recital walcem  Debussy’ego. Jakże wdzięczna, rozleniwiona, giętka była ta z lekkim przymrużeniem oka napisana paryska miniatura! Przepięknie rozpoczęła Fantazję Mendelssohna – w swobodnie rozwijającej się pierwszej części była i piękna intonacja tematu, przejrzyste i miękkie kontrapunkty akordowe, świetnie zbudowana kulminacja. W trzeciej części pokazała niezwykłą selektywność, może momentami aż nazbyt wyeksponowaną bardzo oszczędnym pedałem. W całej kompozycji panowała subtelnie romantyczna aura brzmieniowa pasująca do stylistki Mendelssohna. W Paderewskim pokazała zupełnie inne spojrzenie na wiele detali – oba utwory były naznaczone jej oryginalną wrażliwością. Choć słyszałabym w „Melodii” nieco bardziej rozbudzoną dźwiękowo kulminację, to urzekło mnie jej frazowanie, a w „Krakowiaku” lekkość i taneczny wdzięk. Sonata Rachmaninowa wykonana była z dużym zaangażowaniem, można powiedzieć że z tak ogromnym dziełem ta drobniutka pianistka świetnie sobie radziła. Wydaje mi się jednak, że jej stylistyka pasowała bardziej do programu pierwszej połowy recitalu. Zapamiętam jej niesłychaną wrażliwość i coś nieuchwytnego, co bardzo przykuło moją uwagę – nie słuchałam jej z podziwem, ale jak gdyby „współodczuwaniem”. Chętnie posłuchałabym jej jeszcze raz…

 

Yoo Se-Hyeong

Republika Korei)

I.J. Paderewski Polish Dances: Mazurka in A major, Op. 9 No. 3

Humoresques de Concert: Burlesque, Op. 14 No. 4

S. Prokofiev Pieces for piano from the ballet Romeo and Juliet Op. 75

No. 4 Young Juliet

 No. 5 Masks

No. 6 Montagues and Capulets

No. 7 Friar Laurence

No. 8 Mercutio

A. Scriabin Sonata No. 5, Op. 53

 

Koreański pianista zaproponował interesującą interpretację miniatur Paderewskiego, zróżnicował ich charakter, było to muzykalne, dobrze przygotowane wykonanie. Następnie przedstawił nam pięć części z „Suity z baletu Romeo i Julia”. To atrakcyjny, ale dość specyficzny utwór. Przenoszenie na fortepian faktury orkiestrowej, a także pewnej rytmiczności muzyki baletowej nie pozostawia w moim odczuciu wiele miejsca na interpretację. Usłyszałam w tym wykonaniu świetnego pianistę, ale nie usłyszałam jeszcze jaką jest osobowością. Odsłonił się dużo bardziej w Sonacie Skriabina, w której pokazał dużą wrażliwość i bogactwo brzmień fortepianu. Jego gra była pełna kontrastów, świetnego panowania nad skomplikowaną fakturą, skrajności wyrazowych tak potrzebnych w tym  napisanym na kilka dni przed „Poematem ekstazy” dziele.

 

Marcin Wieczorek

(Polska)

I. J. Paderewski Miscellanea: Thème varié in A major, Op. 16 No. 3

Miscellanea: Nocturne, Op. 16 No. 4

 Humoresques de Concert: Cracovienne fantastique, Op. 14 No. 6

F. Chopin Ballade No. 1 in G minor, Op. 23

S. Prokofiev Sonata No. 7 in B-flat major, Op. 83

Allegro inquieto – Andantino

Andante caloroso

Precipitato

 

Jeśli przy poprzednim pianiście miałam pewien niedosyt wyrazistej osobowości artystycznej, to u Marcina Wieczorka to jest zdecydowanie jego atrybut. Określiłabym ją jako amalgamat wrażliwości, muzykalności i kreatywności z ekscentrycznością, chęcią zakwestionowania tego co utrwalone w tradycji, przejaskrawienia pewnych detali. Chyba wszystko na świecie jednak dąży do harmonii, ciągłe przesuwanie granic niekoniecznie otwiera ciekawsze przestrzenie… Zdecydowanie najlepszym punktem jego programu byłą Sonata Prokofieva, w której pokazał dużo wewnętrznej determinacji i ostro zarysowanej rytmiki podkreślającej tragiczny wymiar tego utworu.

 

Chen Xuehong

I. J. Paderewski Polish Dances: Mazurka in B major, Op. 9 No. 4

Humoresques de Concert: Menuet, Op. 14 No. 1

 Miscellanea: Nocturne, Op. 16 No. 4

F. Schubert Sonata in A major, D. 664

Allegro moderato

Andante

Allegro

S. Rachmaninov Sonata No. 2 in B-flat minor, Op. 36 (1931)

Allegro agitato

Non allegro – lento

Allegro molto

 

Chiński pianista już w pierwszym etapie dał się poznać jako osobowość bardzo liryczna i muzykalna, dziś utwierdził mnie w tym wrażeniu. Poetycka natura pianisty bardzo dobrze pasowała do odzwierciedlenia klimatu

tej Sonaty Schuberta. To chyba jedna z najpogodniejszych sonat, w jasnej tonacji A-dur. Grał z pełnym uczucia z aangażowaniem. W drugiej części pięknie cieniował intonację frazy w zależności od harmonii. W trzeciej

części poczułam jednak już rodzaj przesycenia „słodkością” jego gry, w moim odczuciu mogło tam pojawić się trochę więcej zdecydowanego charakteru. Z ogromnym urokiem zagrał trzy utwory Paderewskiego. Menuet

miał był lekki, taneczny i finezyjny. W poetyckim, pastelowo zagranym nokturnie dostrzegł wiele nieoczywistych impresjonistycznych efektów, a mazurek miał w sobie dużo „polskości”. Szkoda kilku drobnych

nieczystości, bo była to jak do tej pory jedna z ciekawszych interpretacji programu obowiązkowego. Sonatę Rachmaninowa wykreował wspaniale! Było tam zarówno szerokie appasionato, jak i precyzja gęstej faktury.

Subtelnie brzmiące śpiewne piana i szeroki horyzont lirycznych tematów. Z dużym napięciem rozgrywał kulminacje, choć tu akurat zabrakło mi trochę większej ekspansywności narracji. Niezwykle utalentowany

pianista, a ma dopiero 20 lat!

 

Ha Gyu Tae

(Republika Korei)

I. J. Paderewski                      Album de Mai: Au Soir, Op. 10 No. 1

Album de Mai: Scherzino, Op. 10 No. 3

M. Ravel                                  Ondine from Gaspard de la Nuit

R. Schumann                           Kreisleriana, Op. 16

  

Recital w II etapie koreański pianista rozpoczął od precyzyjnej i ciekawej barwowo „Ondine“ Ravela. Z utworów Paderewskiego bardziej podobało mi się „Scherzino“ – dobrze uchwycone w charakterze, zagrane z polotem. Główną część recitalu wypełniła wspaniała kompozycja R. Schumanna – „Kreisleriana“ op. 16 inspirowana literacką postacią ekscentrycznego kapelmistrza J. Kreislera z opowieści E. T. Hofmanna. To cykl skomponowany z 8 części o swobodnej budowie, które są właściwie pod każdym względem skontrastowane. To typowe dla Schumanna przeciwstawienie dwóch oblicz jego natury – melancholii i refleksji z impulsywnością i gwałtownością. Był to jeden z ukochanych utworów kompozytora, który traktował jako obraz uczucia łączącego go z Clarą i zarazem trudnej dla nich rozłąki. Koreańczyk to wszechstronny pianista, umiejący właściwie zagrać wszystko. Miałam jednak w całym programie niedosyt gry cantabile – zarówno w takich miniaturach jak „Au Soir“ czy w lirycznych ogniwach cyklu Schumanna tematy mają swoje źródło w muzyce wokalnej. Wykonanie pianisty miało w wielu momentach zbyt dosłownie wirtuozowski charakter, jego podejście do dźwięku nie było wystarczająco inspirujące, fortepian brzmiał czasem zbyt ostro, za mało w tej narracji giętkości, trójwymiaru.

 

Muradov Rustam

 

I. J. Paderewski Miscellanea: Nocturne, Op. 16 No. 4

Album de Mai: Caprice Valse, Op. 10 No. 5

D. Scarlatti Sonata in D major, K. 29

Sonata in B minor, K. 89

J. Brahms Sonata No. 2 in F-sharp minor, Op. 2

 Allegro non troppo, ma energico

  Andante con espressione

 Scherzo. Allegro- Trio. Poco più moderato

Finale. Sostenuto – Allegro non troppo e rubato

 

Mieliśmy na tym konkursie okazję już kilka razy słuchać fantastycznych wykonań sonat Scarlattiego, na tym tle interpretacja Rosjanina wypadła mało błyskotliwie. Sonatę D-dur zagrał niepotrzebnie niebywale szybko, za to bez odpowiednio perlistej artykulacji i aktywnego pulsu, a w obu sonatach fortepian brzmiał płasko i dość szaro. Druga Sonata Brahmsa, bardzo oryginalna, ma tak wspaniały potencjał dramaturgiczny i barwowy! Niestety rosyjski pianista nie chciał go wykorzystać. W zakresie narracji brakowało mi często logicznego „szkieletu” konstrukcji, dzięki któremu rozumiemy co się w kompozycji dzieje i z czego wynika. Za to w zakresie brzmienia piano było dość jednostajne i blade, a forte bardzo często nieprzyjemnie ostre, wręcz „drewniane”. Najbardziej odczuwałam jednak chłód ekspresji i jakby brak zainteresowania wykonywaną muzyką. Mimo swojej dojrzałości nie przekonał mnie do swojego sposobu rozumienia muzyki.

 

 

Papoian Ilia

 

I. J. Paderewski Humoresques de Concert: Cracovienne fantastique, Op. 14 No. 6

Miscellanea: Nocturne, Op. 16 No. 4

 Polish Dances: Polonaise in B major, Op. 9 No. 6 

L. van Beethoven Sonata No. 31 in A-flat major, Op. 110

Moderato cantabile molto espressivo

 Scherzo: Allegro molto

Adagio ma non troppo. Fuga: Allegro ma non troppo

M. Ravel La Valse

 

Ilia Papoian charakteryzuje się dość specyficznym sposobem gry i interpretowania muzyki, który już w pierwszym etapie określiłam jako operujący skrajnościami. Dziś dodałabym jeszcze pewną kategoryczność, bezkompromisowość. Starałam się w tej ekscentryczności znaleźć interesujący walor, ale moim zdaniem pianista już za daleko posuwa się w przerysowywaniem artykulacji, dynamiki, proporcji i perkusyjności dźwięku. Dojrzała sonata Beethovena zabrzmiała dość osobliwie w takim ujęciu. Najbardziej brakuje mi  u niego miękkości, śpiewności, która także potrzebna była w Nokturnie. Może nieco mniej przeszkadzało to w Polonezie, który miał ciekawsze miejsca, ale daleko odbiegał od eleganckiego stylu Paderewskiego. Moje wrażenia poprawił odrobinę poematem „La Valse” Ravela, gdyż słychać było, że swobodnie radzi sobie ze skomplikowaną fakturą tego dzieła, a ostrości i przerysowania tutaj mniej raziły.

 

Hsu Yun Chih          

 

I. J. Paderewski Album de Mai: Au Soir, Op. 10 No. 1

Humoresques de Concert: Cracovienne fantastique, Op. 14 No. 6

A. Scriabin Sonata – Fantasy No. 2 in G-sharp minor, Op. 19

 Andante

 Presto

F. Liszt Sonata in B minor, S. 178

           

Pianistka z Tajwanu, była w gronie moich faworytek po I etapie, miała w repertuarze piękny program, który zdawał się pasować bardzo do jej ekspresyjnej natury. Rozpoczęła kompozycjami Paderewskiego – od razu zwróciło uwagę jej cantabile w dźwięku, które jest jedną z jej wyróżniających cech na tle innych pianistów. Wspaniale zinterpretowała Sonatę- Fantazję Skriabina, do której kompozytor pozostawił poetycko-symboliczny klucz – ma być ona ilustracyjnym poematem inspirowanym tematyką wody. Pierwsza część obrazuje ciszę i spokój letniej nocy brzegiem morza, z jego wzburzoną głębią w przetworzeniu. Druga część to ilustracja burzy i spiętrzonych wód oceanu. Pianistka przepięknie oddała zarówno klimat kolorystyczny jak i falującą narrację tej fantazji. Sonata Liszta mogła być wspaniała, ale … było w niej już trochę zbyt wiele przesady. Pianistka momentami pędziła przez klawiaturę jak tsunami – swoją drogą to zadziwiające jaką organiczną techniką trzeba dysponować żeby wzbudzić w sobie tyle energii! Z tego powodu też nie wszystko wyszło idealnie czysto. W moim odczuciu w zupełności by wystarczyło, gdyby Tajwanka dała z siebie 100% a nie 150. Ale i tak jest fantastyczna, posłuchajmy jej po prostu w większej sali!

 

15 listopada 2019 

Pierdomenico Leonardo

 I. J. Paderewski Miscellanea: Melody, Op. 16 No. 2

Humoresque de Concert: Cracovienne fantastique, Op. 14 No. 6

P. Rameau Gavotte et six doubles

F. Liszt Sonata in B minor, S. 178

 

Włoski pianista rozpoczął swój recital od powstałej 300 lat temu ale ponadczasowo uroczej kompozycji francuskiego klawesynisty Philipa. Rameau. Wyraźnie dobrze czuł się w tej barokowej stylistyce . Bawił się filigranowymi nieraz ornamentami, ciekawie różnicował plany – z jednej strony było w tym dużo dyscypliny, ale też lekko improwizacyjny charakter. Całkowicie zrezygnował z używania pedału – przyjął konwencję pozostania przy oryginalnej, klawesynowej charakterystyce artykulacji. W moim odczuciu na współczesnym, a zwłaszcza tak dobrym fortepianie, wyrafinowana pedalizacja wzbogaciłaby jeszcze świat barwowy. Dźwięk klawesynu, zwłaszcza we wnętrzach pałacowych, w jakich zwykło się go kiedyś słuchać, wcale nie jest „suchy”. Ale i tak w całym występie był to w moim odczuciu najciekawszy punkt programu. Utwory Paderewskiego zagrał dość zwyczajnie, bez dbałości o detale, mało lirycznie w naprawdę pięknej Melodii op. 16. W Sonacie Liszta niestety nie udało mi się z zaangażowaniem podążać za jego interpretacją, której stylistyka jakoś nie mogła do mnie przemówić. W pierwszym etapie już w Nokturnie Respighiego jawił mi się jako „kolorysta” bardziej niż emocjonalny liryk. Choć w dziele Liszta jest kilka miejsc, które pięknie brzmią w impresjonistycznej konwencji, to jednak jest to utwór na wskroś emocjonalny. Cała historia,  zainspirowana wątkami faustowskimi, tworzy niezwykłe napięcie i wymaga momentami może nawet pewnej dobrze pojętej romantycznej „egzaltacji”. Nie kwestionuję jakości tego wykonania – po prostu nie udało mi się do niego dostroić…

 

Belyavsky Sergey

 I. J. Paderewski Polish Dances: Mazurka in A major, Op. 9 No. 3

Polish Dances: Mazurka in B major, Op. 9 No. 4

Polish Dances: Polonaise in B major, Op. 9 No. 6

F Chopin Polonaise in F-sharp minor, Op. 44

S. Prokofiev   Sonata No. 6 in A major, Op. 82

Allegro moderato

Allegretto

Tempo di valzer lentissimo

Vivace 

 

Wstęp do Poloneza fis-moll Rosjanin zagrał dość złowrogo, ale już narracja głównego tematu zaczęła się raczej łagodnie. Unikał mocnych basów, co dawało czasem wrażenie niewystarczającej pełni brzmienia. Jego technika gry charakteryzująca się czasem „rzucaniem” dłoni z wysoka powodowała miejscami lekkie nieczystości i brak dostatecznego jak dla mnie poczucia legato we frazie. Kujawiaka w środkowej części zagrał bardzo tanecznie, raczej lekko i pogodnie, niż melancholijnie. Chyba najbardziej przekonująco i polonezowo zabrzmiała repryza. Z obowiązkowych utworów wybrał same formy taneczne i to był dobry wybór. Szczególnie podobały mi się mazurki – lekkie, finezyjne, taneczne, z rysem improwizacyjnym. Pierwsza z trzech „Sonat Wojennych” Prokofiewa powstała na przełomie 1939/1940 roku i choć oczywiście pozbawiona bezpośredniej ilustracyjności to jest przejmującym muzycznym komentarzem tamtych tragicznych czasów. Charakterystyczny pierwszy temat oparty na bitonalności wynikającej z równoczesnej obecności wielkiej i małej tercji, drugi skontrastowany, spokojny.  Rytmiczny, dość szybki marsz w części drugiej, część trzecia w rytmie walca i finałowa figuracyjna toccata. W tej dojrzałej kompozycji Prokofiew zawarł wszystkie  typowe cechy stylistyczne swojej muzyki fortepianowej. Rosyjski pianista zinterpretował je z dużym przekonaniem  – był wyrazisty rytmicznie, tam gdzie trzeba bardzo zdecydowany choć nie brutalny, stworzył też interesującą aurę brzmieniową w spokojnych tematach. Słuchał polifonicznie prowadzonych środkowych głosów, bawił się lekkością i selektywnością w finale, a narastające figury rytmiczne grał bardzo zapamiętale. Zaciekawienie tym pianistą podczas występu przybrało u mnie formę crescenda – jeśli nawet nie wszystko mnie przekonało Chopinie, to Prokofiew był naprawdę dobry!!

 

Lyu Tianyuan

I. J. Paderewski Album de Mai: Au Soir, Op. 10 No. 1

 Album de Mai: Scherzino, Op. 10 No. 3

S. Rachmaninov Sonata No. 1 in D minor, Op. 28

Allegro moderato

Lento

 Allegro molto

Miniatura Paderewskiego zabrzmiała bardzo wdzięcznie,  z bezpretensjonalnym liryzmem. Trochę mniej utrafione w charakterze „Scherzino” – mogłoby być lżejsze, bardziej żartobliwe, iskrzące się krótką artykulacją. Dalszą część recitalu wypełniła w całości monumentalna Sonata d-moll S. Rachmaninowa. Ponownie pojawiła się historia Fausta, która bezpośrednio leżała u podstaw powstania tej kompozycji – wiemy to z listów kompozytora do swoich przyjaciół, w których także podkreślał jej ogromną trudność. Podobno kompozytor  później odżegnywał się od tych literackich konotacji, ale chyba nie ma powodu, żeby nie brać takiego inspirującego scenariusza pod uwagę. Chiński pianista bardzo dobrze tę niezwykle trudną i rozbudowaną formę zinterpretował. Była tam pasja, liryzm, temperament, choć może czasem przydałoby się trochę więcej przejrzystości. Jego fantastyczna technika pozwalała mu na poradzenie sobie z ta gęsta i skomplikowaną fakturą, a w dźwięku było bogactwo odcieni i przede wszystkim szlachetność.

 

Kamil Pacholec

I. J. Paderewski Miscellanea: Thème varié in A major, Op. 16 No. 3

Humoresques de Concert: Cracovienne fantastique, Op. 14 No. 6

S. Barber Nocturn Op. 33 (1959)

J. Brahms Sonata No. 1 in C major Op. 1

Allegro

 Andante

Scherzo. Allegro molto e con fuoco – Più mosso

Finale. Allegro con fuoco

                                                 

Polski pianista rozpoczął swój recital od “Tematu z wariacjami” I. J. Paderewskiego, które barwnie zróżnicował, nadając im lekkość, elegancję, i polot w figuracyjnym finale. Krakowiaka zagrał z energiczną i taneczną narracją, wirtuozowsko budując środkowej części. W kompozycji Barbera – zaskakująco pięknym dodekafonicznym nawiązaniu do XIX-wiecznej tradycji nokturnu  – pokazał dużo naturalnego liryzmu, płynność figuracyjnych akompaniamentów lewej ręki, szlachetne appasionato kulminacji. Dominantą całego recitalu była pierwsza sonata Brahmsa. Kamil zaprezentował bardzo przekonującą interpretację tego symfonicznego dzieła. Jeśli miałabym określić, co w moim odczuciu powinno cechować wykonanie takiego utworu, oprócz rzeczy oczywistej jaką jest wysoki poziom strony czysto technicznej, to wymieniłabym panowanie nad architekturą formy postrzeganą niejako z perspektywy dyrygenta, uwydatnienie używanych przez Brahmsa wszystkich rejestrów klawiatury poprzez odpowiednio dobierane proporcje; „instrumentowanie” faktury fortepianowej, a przy tym wypełnienie jej ogromną wewnętrzną energię, którą przeniknięte są wszystkie brahmsowskie rozbudowane formy. Kamilowi fantastycznie się to udało!

 

Mateusz Krzyżowski

I. J. Paderewski Miscellanea: Legende, Op. 16 No. 5

Miscellanea: Un Moment Musical, Op. 16 No. 6

Humoresques de Concert: Sarabande, Op. 14 No. 2

F. Chopin Nocturne in C minor, Op. 48 No. 1

Nocturne in F minor, Op. 48 No. 2

K. Szymanowski Fantasy in C major, Op. 14

 

Mateusz Krzyżowski w programie II etapu ponownie pokazał swoją liryczną naturę i to jak szlachetne, bogate brzmienie potrafi wydobyć z instrumentu. Bardzo dobrze panował nad proporcjami w Nokturnie c-moll, mądrze rozplanował narastanie kulminacji w środkowej części. Nokturn fis-moll rozpoczął z dużym zamyśleniem,  mimo dość spokojnego tempa prowadził długą frazę, część środkową ukształtował też raczej refleksyjnie, bez większego kontrastu wyrazowego. Piękny i smutny był to nokturn… Z utworów Paderewskiego wybrał aż trzy kompozycje. Rozpoczął od uroczej „Sarabandy”, następnie zagrał „Legendę” op. 16 op. 5 (mniej znaną niż nr 1). To dość rozbudowana ballada, o narracyjnej formie, z ciekawie rozwijającym się tematem.  Z perspektywy słuchacza troszkę żałuję, że nie chciał tego „cyklu” pięciu lirycznych form przełamać jakąś miniaturą o skontrastowanym charakterze . Ale już w  „Fantazji” Szymanowskiego miał okazję pokazać również temperament i drapieżność. To bardziej złożona i zróżnicowana forma, powstała w czasie kiedy kompozytor przechodził okres inspiracji muzyką R. Wagnera, M. Regera. W tej swobodnej kompozycji fragmenty improwizacyjne i recytatywy nieustannie przeplatają się z częściami o bardzo dramatycznym przekazie, które Mateusz zagrał z prawdziwym żarem i appasionato.

 

Hao Yilei

I. J. Paderewski Album de Mai: Au Soir, Op. 10 No. 1

Humoresques de Concert: Cracovienne fantastique, Op. 14 No. 6

R. Schumann Sonata in F – sharp minor No. 3, Op. 14

Allegro brillante

Scherzo. Molto commodo

Quasi variazioni. Andantino de Clara Wieck

Prestissimo possibile

A. Scriabin Sonata No. 10, Op. 70

 

Trzecia Sonata f – moll to najrzadziej grywana z trzech sonat Schumanna, z niezwykle trudną częścią finałową. Chiński pianista z powodzeniem zmierzył się z tym niełatwym dziełem. Grał z dużą świadomością, nie nadużywając pedalizacji w złożonych, schumannowskich zawiłościach faktury, uwydatniając ich strukturę dobrą artykulacją. W scherzu brakowało mi trochę większej drapieżności rytmicznej, ale za to zrekompensował mi to poczucie w finale. Ciekawie  najbardziej chyba interesującą część sonaty – Andante z wariacjami na temat Clary.  Jego gra była pewna, skuteczna, choć czasem forte brzmiało już nieco zbyt ostro. Miniaturę „Au Soir“ słyszałabym raczej z większą prostotą – to wdzięczny utwór drobnych rozmiarów, nie trzeba go aż tak „uatrakcyjniać“. Krakowiak zagrany był w wielu miejscach z bardzo oszczędnym pedałem, trochę mało tanecznie i zbyt ciężko. X Sonata Skriabina to „jasne“ zwieńczenie cyklu jego 10 sonat. Pełna świetlistych, wibrujących tryli, które są tu bardzo istotnym elementem wyrazowym. Chiński pianista ze zrozumieniem i dojrzałością zinterpretował to dzieło.

 

Byrdy Łukasz

I. J. Paderewski Miscellanea: Legende, Op. 16 No. 1

 Humoresques de Concert: Cracovienne fantastique, Op. 14 No. 6

M. Mussorgsky Pictures at an Exhibition

 

Polski pianista pięknie i przekonująco zbudował historię w „Legendzie” , która w swojej zwięzłej formie łączy i liryzm i rys bardzo dramatyczny. W Krakowiaku miałam wrażenie pewnego przejaskrawienia rozmiarów dynamicznych tej miniatury – bardziej zainspirowałabym się określeniem „fantastyczny“ w tytule. W „Obrazkach  z wystawy“ miał okazję pokazać całe spektrum możliwości pianistycznych  i wyrazowych, bo zróżnicowanie tego cyklu właściwie w każdej części wymaga zupełnie innego kolorytu i zmierzenia się z rozmaitymi trudnościami technicznymi. Nie wszystkich obrazów w tej „galerii” słuchałam z jednakową satysfakcją, ale czyż nie jest tak zawsze z odbiorem dzieł sztuki?… Wydaje się, że Łukasz dobrze czuł się w monumentalnym formacie tej kompozycji. Najbardziej przekonały mnie chyba te najbardziej „złowrogie” części jak  „Gnom”, czy „Chatka na kurzej stopce”. Zabrakło mi troszkę innego podejścia do obrazów zupełnie odrealnionych, magicznych (jak np „Stary zamek“ czy „Z umarłymi językiem umarłych”) , lub lekkich, ruchliwych jak „Rynek w Limoges”  (ależ to trudne!). Mam nadzieję, że interpretacja tego bardzo atrakcyjnego koncertowo utworu trafiła także do serc jurorów.

 

Lynov Philipp

I. J. Paderewski  Album de Mai: Chant d’amour, Op. 10 No. 2

Humoresques de Concert: Intermezzo polacco, Op. 14 No. 5

Humoresques de Concert: Cracovienne fantastique, Op. 14 No. 6

R. Schumann Fantasy in C major, Op. 17

Durchaus fantastisch und leidenschaftlich vorzutragen; Im Legenden-Ton

Mäßig. Durchaus energisch

Langsam getragen. Durchweg leise zu halten

 

Rosyjski pianista wybrał aż trzy kompozycje Paderewskiego. Rozpoczął od niezwykle wirtuozowskiego „Intermezzo polacco”, następnie bardzo wdzięcznie i poetycko zaśpiewał „Pieśń miłosną”, a tryptyk zakończył „Krakowiakiem fantastycznym”. Tym razem tę interpretację odebrałam jako bardziej „fantastyczną”, lekką, a za to mniej „krakowiakową”, trochę zagonioną. Fantazja op. 17 to wspaniała kompozycja, przepełniona ogromną pasją,  zmiennością nastrojów od szczęścia i nadziei do smutku i zwątpienia. Młody rosyjski pianista świetnie poradził sobie z jej niezwykle trudną, gęstą fakturą. Grał bardzo emocjonalnie, czasem porywczo – to świetnie oddawało ducha tej na wskroś romantycznej Fantazji, oddającej namiętność uczuć i desperację zakochanego, ale niepewnego swej przyszłości Schumanna. Momentami brakowało mi trochę bardziej przestrzennego brzmienia, które można by osiągnąć innymi proporcjami lub bardziej przejrzystą pedalizacją. Ale w całości była to naprawdę przekonująca interpretacja!

 

14 listopada 2019 

Li Gen

Chiny / China

J.S. Bach   Prelude and Fugue No. 11 in F major, BWV 880, WTC II

L. Liebermann Gargoyles, Op. 29

C. Debussy Etude No. 10 Pour Les Sonorites Opposees

S. Prokofiev Sonata No. 3 in A minor, Op. 28

(Fazioli) Li Gen rozpoczął swój występ od atrakcyjnego cyklu amerykańskiego kompozytora pod ilustracyjnym tytułem “Gargoyles” („Gargulce”). Części szybkie, nawiązujące nieco fakturą do Prokofiewa zagrał z dużą energią, wyraziście podkreślając ich rytmiczną strukturę. Pokazał też wiele walorów barwowych w spokojniejszych częściach cyklu. Preludium Bacha było zagrane miękko, lirycznie, z dość swobodnie używanym pedałem. Kontrastowo zestawiona z nim fuga – zagrana w całości non legato, z dobrze wyeksponowanymi tematami.  Łagodne, jasne brzmienie fortepianu Fazioli pięknie korespondowało z fakturą kolorystycznej, wielopłaszczyznowej etiudy Debussy’ego. Czekałam na zupełnie inny świat dźwięku w Sonacie Prokofiewa. Tutaj jednak pozostałam z lekkim niedosytem – wyrazistości konturów, trzymającej w napięciu narracji biegunowo skontrastowanych tematów. Było trochę za lekko, jakby „niefrasobliwie”. Bardzo dobry pianista, czy wystarczająco wyrazista osobowość?

                                     

Kiseleva Daria

Rosja / Russia

N. Medtner Fairy Tales, Op. 34

 No. 1 Magic Fiddle

No. 3 Wood Goblin

M. Ravel Gaspard de la nuit

 Ondine

Le Gibet

Scarbo

 

(Syeinway) Rosyjska pianistka zaproponowała ciekawą, choć może zbyt mało skontrastowaną, koncepcję recitalu –  połączenie “Bajek” Medtnera z suitą „Gaspard de la nuiti” Ravela, inspirowaną postaciami literackimi. Program ten miał wysoko zawieszoną poprzeczkę trudności technicznych i równocześnie wymagał niesłychanej kreatywności brzmieniowej. Przekonująca interpretacja takich utworów  (choć tak naprawdę wszystkich) ma swój początek w wyobraźni  – symboliczny zapis nutowy jest jedynie pewnym potencjałem, który zaczyna istnieć dopiero w wymiarze czasu i przestrzeni.  Rolą interpretatora jest dobranie środków wykonawczych prowadzących do przekazania, wyeksponowania odkrytych treści. Rosyjska pianistka z pewnością cały wachlarz tych pianistycznych „narzędzi” posiada. Dysponuje świetną techniką, gra pewnie i przekonująco. Nie roztoczyła przed nami dzisiaj może feerii barw, ale była to interpretacja w wielu aspektach godna podziwu.

Lee Linda                     

Republika Korei / Republik of Korea

J. S. Bach Prelude and Fugue No. 4 in C-sharp minor, BWV 849, WTC I

J. Brahms 7 Fantasien Op. 116

Capriccio (Presto energico)

Intermezzo (Andante)

Capriccio (Allegro passionato)

Intermezzo (Adagio)

Intermezzo (Andante con grazia ed intimissimo sentimento)

Intermezzo (Andantino teneramente)

Capriccio (Allegro agitato)

 

(Kawai) Koreanka postawiła na głęboki, uduchowiony program recitalu. Rozpoczęła jednym z najpiękniejszych preludiów Bacha. Zabrzmiało bardzo śpiewnie i refleksyjnie, w dość romantycznej konwencji, połączone z klarownie przeprowadzoną fugą. Potem zagrała jeden z ostatnich opusów Brahmsa – wspaniały, dojrzały cykl siedmiu miniatur, pozostających w nieoczywistej ale dość ścisłej relacji tonalno – motywicznej. Capriccia pełne pasji, intermezza liryczne, refleksyjne, zapatrzone „do wewnątrz”. Doceniam jej interpretację, była pełna liryzmu, niezwykle muzykalna, choć nie zawsze przekonywał mnie jej sposób frazowania. Zabrakło mi trochę lepszego wykorzystania gęstości brahmsowskiej faktury we wszystkich rejestrach, które podkreśliłoby też niesamowicie dramatyczny charakter capricciów.

Sato Motohiro

Japonia / Japan

 

F Liszt     Transcendental Etude No. 12 Chasse-neige

L. van Beethoven Sonata No. 24 in F-sharp major Op. 78

Adagio cantabile – Allegro ma non troppo

Allegro vivace

F. Chopin Nocturne in E major, Op. 62 No. 2

A. Scriabin Sonata No. 9 Messe Noire, Op. 68

(Kawai) Japoński pianista sprawił wrażenie bardzo żywiołowej osobowości, choć w dzisiejszym programie pokazał także inne swoje oblicza. Najbardziej przekonująco w jego programie zabrzmiała Sonata Skriabina, ze świetnie uwydatnioną neurotyczną, nieregularną rytmiką, były też momenty metafizycznej refleksji. Sonata Beethovena miała bardzo wyraziste kontury, zagrana z temperamentem, ale już liryzmu w Adagio trochę brakowało. W nokturnie pianista stworzył przesadnie szeroką amplitudę dynamiki od pp do ff, zbyt potężnie moim zdaniem rozbudowując kulminację. W etiudzie Liszta chyba najbardziej doszedł do głosu porywczy charakter pianisty. Miałam nadzieję, że akurat w tym utworze wykorzysta go dla stworzenia przejmującej interpretacji,  wszystko było jednak raczej przerysowane.

 

Mossakowski Michał

Polska / Poland

F. Chopin Scherzo No.1 in B minor Op. 20

C. Debussy Images, Book I

Reflets dans l’eau

Hommage à Rameau

Mouvement

(Yamaha) Ostatni z polskich uczestników to niewątpliwie zdolny, doświadczony i wszechstronny pianista. W dramatycznym Scherzu h-moll szczególnie ujął mnie pięknie, melancholijnie wyśpiewaną środkową częścią. Części skrajne zabrzmiały może trochę zbyt ciężko, ale podobało mi się, że potrafił nie przejaskrawić brzmienia. Niestety zabrakło pełnej kontroli skoków,  których nieczystości psuły ogólne wrażenie. „Obrazy” Debussy’ego zinterpretował z dużym rozmachem, czasem pewną nonszalancją, ale nie brakowało również blasku czy miękkiego pianissimo. Kiedy myślę o ilustracyjnych odniesieniach tego cyklu wyobrażałabym sobie zdecydowanie lżejszą konwencję stylistyczną jego interpretacji. Ale oczywiście jurorzy może bardziej dadzą się przekonać. Jak za wszystkich polskich pianistów, także za Michała trzymam kciuki.

 

Markova Hristeya

Bułgaria / Bulgarian

F. Mendelssohn Variations sérieuses, Op. 54
C. Debussy Images Book I

Reflets dans l’eau

A. Vladigerov Dilmano Dilbero Variations

 

(Steinway) Drobniutka bułagarska pianistka wybrała na rozpoczęcie swojej konkursowej prezentacji niezwykle wirtuozowskie “Wariacje poważne” Mendelssohna. Aby ta niezwykle gęsta i ruchliwa faktura dobrze zabrzmiała muszą być zagrane bardzo lekko, precyzyjnie, czasem drapieżnie, bez nadużywania pedału, a zarazem w wielu momentach dramatycznie, poważnie – taki jest ich temat. Niestety zabrakło pianistce wystarczającej artykulacji, wiele miejsc brzmiało powierzchownie lub nieczysto. Wdzięczne były „Odblaski na wodzie” –subtelne, pastelowe. Wariacje Vladigerova słyszałam po raz pierwszy – tutaj pianistka pokazała wreszcie swój temperament. Trochę folkowe, trochę „gershwinowskie”, momentami jak z Rachmaninowa, zagrane z polotem i zaskakująco dużą skalą dynamiczną. Nie wiem czy znajdą uznanie jurorów, ale na pewno było to przyjemne zakończenie przesłuchań!

 

13 listopada 2019 

Hsu Yun Chih

Tajwan / Taiwan

W.A. Mozart Sonata No. 3 in B-flat major, K. 281

Allegro

Andante amoroso

 Allegro

F. Chopin Scherzo No. 3 in C-sharp minor, Op. 39

B. Bartók Etudes Op. 18

 

(Fazioli) Listopadowy deszczowy poranek trzeciego dnia przesłuchań rozjaśniła przepiękna interpretacja Sonaty Mozarta, którą tajwańska pianistka rozpoczęła swój recital. Swobodnie, z naturalną radością i wdziękiem zbudowała całą 3-częściową opowieść. Była tam lekkość, perlista artykulacja, filigranowe detale, ciekawe różnicowanie rejestrów, ale też humor i odrobina stanowczości. Fantastyczne! Scherzo Chopina zagrane było również świetnie, ale miałam momentami poczucie zbyt pośpiesznego czasu i lekki niedosyt dramatycznego wyrazu. Nieco zawęziła się mnogość kolorów z mozartowskiej sonaty, może nie wyeksponowała wszystkich pokładów treści jakie są w tej kompozycji. Etiudy Bartoka były natomiast imponujące – biegłością, selektywnością, przejrzystością, akrobatycznym poruszaniem się po klawiaturze, adekwatną „perkusyjnością” dźwięku  – a przy tym nie przerysowane dynamicznie. Jestem przekonana, że jeszcze jej posłuchamy!

 

Smirnova Alina

Rosja / Russia

 

L. van Beethoven Sonata No. 26 in E-flat major, Op. 81a

Das Lebewohl. Adagio

Abwesenheit. Adante espressivo

Das Wiedersehen. Vivacissimamente

M. Ravel La Valse

 

(Yamaha) Rosyjska pianistka zaprezentowała bardzo rzetelne wykonanie Sonaty Beethovena. Podczas jej występu myślałam jednak o tym, jak trudno wrażenia odczuwane podczas odbioru muzyki zawrzeć w kilku sugestywnych, oddających istotę rzeczy zdaniach. Jeśli wszystko właściwie jest „na swoim miejscu”, prawidłowo odczytane i zrealizowane, można oczywiście pochwalić wyrazistą artykulację, dobry puls, świetne panowanie nad klawiaturą, wspomnieć o lekkich niedokładnościach w finale. Ale co zrobić, jeśli czyjaś wrażliwość nas nie bardzo porusza, a muzyka wydaje się wyrachowana, zbyt „chłodna”, czasem mechaniczna? Może to niesprawiedliwe, bo oparte jedynie na subiektywnym odczuciu?… Niewątpliwie Smirnova jest świetnie przygotowaną pianistką. W poemacie „La Valse” pokazała imponującą technikę i panowanie nad tym szalenie trudnym i efektownym utworem. Udało jej się oddać wiele efektów symfonicznych. To było niezwykle brawurowe wykonanie!

 

Szałucka Anna

Polska / Poland

 

G. Ligeti Etude No. 10 Der Zauberlehrling, Book II

L. van Beethoven Sonata No. 6 in F major, Op. 10 No. 2

 Allegro               

Allegretto

 Presto

F. Chopin Ballade No. 4 in F minor Op. 52

(Steinway) Dzisiejszy występ Anny Szałuckiej pokazał jej dużą swobodę i fantazję w interpretacji wybranych na I etap utworów. Sonata F-dur Beethovena zagrana w żartobliwej, lekkiej konwencji;  z pewnością był tam indywidualny rys artystki, zwłaszcza w operowaniu czasem. Prawdopodobnie chęć zestawienia Sonaty F-dur z Balladą f-moll spowodowała decyzję o rozpoczęciu występu od niesłychanie oryginalnej, ulotnej etiudy Ligetiego o ilustracyjnym tytule „Uczeń czarnoksiężnika” -wydawało mi się to nie lada wyzwaniem. Pianistka jednak dobrze sobie z nim poradziła – choć gdyby miała już wyczutą klawiaturę pewnie bardziej niezawodnie odezwałyby się wszystkie repetycje tworzące specyficzną aurę brzmieniową tej etiudy. Balladę Chopina, którą zakończyła swój występ zagrała muzykalnie, uwydatniając jej polifoniczną fakturę i dobrze stopniując dramaturgię całego rozwoju narracji. Ciekawa osobowość!

 

Stark Jonas

Niemcy / German

 J. Haydn Sonata in G major Hob. XVI: 40
Allegro innocente
Presto

F. Liszt Spanish Rhapsody, S. 254

S. Gubaidulina Chaconne

 

(Steinway) Chacconę Sofii Gubaiduliny mieliśmy już okazję słyszeć wczoraj podczas wieczornych przesłuchań. Kiedy myślę o tamtej  interpretacji przychodzą mi na myśl obrazy Kandinsky’ego – pełne zdecydowanych linii i jaskrawych kolorów. Dzisiejsze ujęcie tej kompozycji przez niemieckiego pianistę było mniej „kategoryczne” , ale również przekonujące. Chyba bardziej osobiste, emocjonalne. Potem usłyszeliśmy Sonatę Haydna – było w niej dużo wdzięku i żywego muzykowania, w presto troszkę za mocno dał się sprowokować do zbyt nerwowego tempa. Pomyślałam o nim – kulturalny pianista: zaangażowany, z niczym zanadto nie przesadza. Niestety nagromadzenie wirtuozowskich popisów w Rapsodii hiszpańskiej trochę go na scenie już przerosło – było ciekawie i muzykalnie, ale czasem brakowało precyzji.

 

 

Furimi Yasuko

Japonia / Japan

 

J. Haydn Sonata in C major, Hob. XVI: 48

Andante con espressione

Rondo. Presto.

Szymanowski Etude in B-flat minor Op. 4, No. 3

D. Shostakovich Sonata No. 1, Op. 12

 

(Kawai) Wariacyjnie ukształtowane Andante con espressione z Sonaty C-dur Haydna pianistka zinterpretowała bardzo muzykalnie, z wyrazistą intonacją, finałowe Rondo natomiast z ogromnym polotem i świetnym poczuciem czasu. W lirycznej Etiudzie Szymanowskiego pięknie prowadziła długą frazę i zbudowała całą opowieść. Ale prawdziwy żywioł pokazała w Sonacie Szostakowicza. Ileż temperamentu w tej filigranowej pianistce! Ta orkiestrowo napisana kompozycja zabrzmiała w tylu kolorach, wymiarach – od perkusyjnych akordów, przez eteryczne,  trzymane na długim pedale harfowe figuracje, pędzące po klawiaturze polifonizujące pochody, aż po huczące niczym kotły i tuby akordy. Nawet jeśli w warunkach tej sali brzmiało to monumentalnie, (może lepiej trochę skromniej grać Haydna?), to do tego utworu ten rodzaj dźwięku był adekwatny. Jestem pewna, że w większej sali jeszcze jej na tym konkursie posłuchamy. To było imponujące pod każdym względem wykonanie!

 

Won JongHo

Republika Korei / Republik of Korea

W. A. Mozart Piano Sonata No. 9 in D major, K. 311

Allegro con spirito

Andante con espressione

Rondeau

A. Scriabin Sonata No. 5, op. 5

F. Liszt Grandes études de Paganini S. 141 no. 3 La Campanella

 

(Kawai) Chyba przez mocne wrażenie, jakie pozostawiła po sobie Japonka,  przez jakiś czas trudno mi było zainteresować się aktywniej grą koreańskiego pianisty. Ale tak to już bywa na konkursach – zawsze jest jakiś kontekst kolejnych prezentacji. A może dlatego, że ten sam fortepian pod jego palcami zupełnie inaczej brzmiał. To co u niej mimo bardzo otwartego dźwięku było szlachetne, tutaj momentami raziło swoją ostrością. Ale w wielu aspektach dobrze oddał ducha klasycznej sonaty. W Sonacie Skriabina zaprezentował swoje wysokie umiejętności pianistyczne, pokonywał kolejne meandry labiryntu tekstowego tej wymagającej kompozycji, ale wciąż to było w moim odczuciu powierzchowne, bez wniknięcia w głębszą treść i jej znaczenie. Już tu widać było u Koreańczyka duże zacięcie wirtuozowskie, które wybujało jeszcze bardziej w „La Campanelli” Liszta. Niestety momentami agresywne forte pozostało…

 

Ovcharenko Illia

Ukraina / Ukraine

 

(Fazioli) Sonaty Scarlattiego w interpretacji 18-letniego pianisty z Ukrainy zabrzmiały bardzo stylowo, zestawione w kontraście – melancholijna, śpiewna f – moll z błyskotliwą, młodzieńczo zagraną E-dur. Sonatę Beethovena zagrał z dużą wrażliwością, ale w całości formy zabrakło mi trochę wyrazistości i czystości artykulacji, a momentami bardziej zdecydowanej pulsacji. Jego ujęcie tego programowego utworu było ciekawe, ale określiłabym go raczej „łągodnym”.  Odczuwałam pewien niedosyt przekonującego i pogłębionego odzwierciedlenia strony ekspresyjnej  – smutku, obawy, radości, ale czasem też pewnej gwałtowności charakteru, która przenika chyba także tę beethovenowską sonatę…  Etiuda Liszta, choć nie była w stu procentach perfekcyjna, odznaczała się lekkością i świetnym brzmieniem. Utalentowany, wrażliwy młody człowiek dysponujący już teraz bogatymi środkami pianistycznymi.

 

Zhdanov Denis

Ukraina / Ukraine

 

J. Haydn Sonata in C major, Hob. XVI: 50

Allegro

Adagio

Allegro molto

E. Rautavaara Études, Op. 42

  1. Terssit
  2. Septimit
  3. Tritonukset
  4. Kvartit
  5. Sekunnit
  6. Kvintit

(Fazioli) Ukraiński pianista w pierwszej części swojego recitalu zagrał Sonatę C-dur Haydna. Było w tym wykonaniu wiele oryginalnych pomysłów – nasłuchiwania drugich głosów, różnorodnej realizacji łukowania – wyraźnie chciał zaznaczyć odczytanie tej bardzo popularnej sonaty w indywidualny sposób. Nie było to ekstrawaganckie – ale nie wiem, czy dla wszystkich przekonujące. Wybrany przez nie go cykl etiud fińskiego kompozytora XX wieku nie był mi w całości bliżej znany. Konstrukcja każdej z tych dysonansowych kompozycji oparta jest na jednym z wybranych interwałów. To interesujące kompozycje, stawiające przed pianistą różnorodne wymagania techniczne i barwowe. Ukraiński pianista zaprezentował je z dużą swobodą i przekonaniem. Słychać w jego grze dojrzałość, świadomość tego co ma do przekazania.

 

Shigemori Kotaro

Japonia / Japan

 

(Steinway) Mieliśmy już dziś okazję słuchać Sonaty B-dur w pięknym wykonaniu koreańskiej pianistki, która jako pierwsza wystąpiła na przesłuchaniach. Choć w tym zestawieniu nadal detale jej interpretacji bardziej mnie cieszyły, to niewątpliwie Japończyk też zaprezentował nam ciekawe ujęcie i precyzyjne wykonanie tego utworu.  Wyraźnie bawił się detalami, cały czas jego gra byłą „żywa”. Dobrze wykonaną Etiudą As-dur poprzedził Poloneza-Fantazję. Niestety w chopinowskiej kompozycji nie przekonał mnie za bardzo. Nie jest łatwo zbudować tę formę, to prawda. Trudne jest utrzymanie ciągłości narracji, polonez nie jest w niej oczywisty, a fantazyjne, quasi improwizowane fragmenty rwą się na kawałki…. W wielu miejscach brakowało potoczystości frazowania, długich łuków, a zarazem podkreślania nawiązań do tanecznego bądź co bądź rytmu. Wykonanie pianisty pozostawiło wrażenie zestawienia poszczególnych segmentów utworu, a w finale pojawiło się już trochę przerysowane brzmienie. Jednak słychać u Japończyka dużą muzykalność i wiele walorów pianistycznych.

 

W. A. Mozart Sonate No. 3 in B major, K. 281

Allegro

Andante amoroso

 Allegro

F. Chopin Etude in A-flat major, Op. 10 No. 10

   Polonaise-Fantaisie in A-flat major, Op. 61

 

Kulikova Polina

Rosja / Russia

 

G.F. Haendel     Chaconne in G major, HWV 435

S. Rachmaninov Prelude in B-flat major, Op. 23 No. 2

Prelude in D minor, Op. 23 No. 3

F. Liszt Hungarian Rhapsody No. 13 in A minor, S. 244

 

(Kawai) Z dużą przyjemnością słuchałam Haendla w interpretacji rosyjskiej pianistki.  Granie na fortepianie utworów oryginalnie przeznaczonych na klawesyn zawsze stawia wiele pytań stylistycznych i bardzo różne bywają ich rozwiązania. Tutaj pianistka wydawała się nie naśladować zbytnio stylistyki barokowej, ale grała po prostu bardzo muzykalnie, korzystając z możliwości dźwiękowych i pedalizacyjnych jakie daje współczesny fortepian. Było w tym dużo autentycznej radości z gry, dobra lekka artykulacja, zróżnicowany charakter. W preludiach pokazała ciekawą paletę brzmień, liryzm ale też dużo pasji. Nadała im wyrazisty charakter wciągając słuchaczy w swoją historię. Sprawiła na mnie wrażenie pianistki wrażliwej, wszechstronnej i bardzo muzykalnej. W Rapsodii Liszta trochę „lwiego pazura” i zapasu technicznego pod koniec już zabrakło, ale mam nadzieję, że jeszcze tej pianistki dalej posłuchamy, bo warto!

 

Ka Joo Yeon

Republika Korei / Republic of Korea

M. Ravel Jeux d’ eau

J. Brahms Variations on a theme by Paganini, Op. 35, Book II

F. Chopin Ballade No. 4 in F minor, Op. 52

(Fazioli) Ravelowskie “Igraszki wody” w wykonaniu koreańskiej pianistki były pełne blasku, rozmigotane, falujące błyskotliwymi figuracjami. Zaskakująca dla mnie była niekiedy pedalizacja – pianistka rezygnowała z przytrzymania dłuższych harmonii tracąc atrakcyjne kolorystycznie brzmienie i równocześnie potoczysty nurt…. Wariacje Brahmsa na temat Paganiniego w wielu momentach brzmiały wirtuozowsko, choć może bez „brahmsowskiej” głębi, pianistka była jednak jak gdyby wystraszona… Trema jest oczywiście zupełnie zrozumiała, natomiast jeśli w znacznym stopniu w pływa na czystość prezentacji konkursowej może niestety zaważyć na dalszym w nim udziale. Szkoda – słychać muzykalność i dużą wrażliwość, ale dziś nie wszystko się udało. Podobnie było w Balladzie –  pojawiło się niestety dużo niedokładności, a koncepcja całej narracji była w mim odczuciu zbyt statyczna.

 

Goranko Joanna

Polska / Poland

J. Haydn Sonata in E-flat major, Hob. XVI/52

Allegro (Moderato)

Adagio

Finale: Presto

F. Chopin Ballade No. 4 in F minor, Op. 52

 

(Yamaha) Zupełnie opanowana i swobodnie muzykująca była za to młodziutka Polka, która z dużym wyczuciem stylu zagrała Sonatę Haydna Es-dur i Balladę Chopina. Skrajne części Sonaty miały żywą narrację, przejrzystość artykulacji, dużo wdzięku, za to w drugiej części śpiewny ton i przekonującą intonację frazowania. Ballada zaczęła się lirycznie i tajemniczo. Dużo było w niej melancholii, zawahań, refleksyjnego rysu tak bardzo charakterystycznego dla tej dojrzałej kompozycji. Może przydałoby się „podskórnie” zbudować nadchodzącą kulminację nieco wcześniej, aby bardziej zintensyfikować jej dramatyczny, wręcz tragiczny wymiar.  Podkreślić chciałabym też piękne legato i elastyczność dwudźwiękowych i akordowych przebiegów – jakże trudnych i złożonych w tej balladzie.  Z przyjemnością słuchałam tej utalentowanej pianistki –  już teraz dysponuje takimi umiejętnościami, a ma dopiero 18 lat!

 

Hirakawa Aya

Tajwan / Taiwan

F. Chopin Prelude, Op. 45

S. Prokofiev Toccata, Op. 11

F. Liszt Années de pèlerinage I, S. 160:

No. 5 Orage

No. 6 Vallée d’Obermann

 

(Steinway) Japońska pianistka rozpoczęła występ od dwóch niezwykle ciekawych części cyklu „Lat pielgrzymstwa” F. Liszta. Żywiołowa „Burza” była wstępem do rapsodycznej opowieści – „Doliny Obrmanna”. Przyznam, że to jeden z moich ulubionych utworów Liszta. Nie jest łatwo go wykreować – melodie rozwijają się, by za chwilę się urwać… Motywy powracają, snute na coraz to nowej tkance fakturalnej, prawdziwa kulminacja tak naprawdę następuje dopiero w finale. Japonka z dużym spokojem, ale i napięciem poprowadziła tę historię – słuchałam jej z zainteresowaniem. Oprócz śpiewnego tonu i potencjału lirycznego, który pokazała zarówno w Liszcie jak i w Preludium Chopina, dysponuje bardzo wszechstronną techniką, dzięki której świetnie poradziła sobie z kaskadami oktaw jak i motoryczną Toccatą Prokofiewa. Wyrównany, profesjonalny występ.

 

12 listopada 2019

Yoo Se-Hyeong

Republika Korei / Republik of Korea

L. van Beethoven Sonata No. 27 in E minor, Op. 90

Mit Lebhaftigkeit und durchaus mit Empfindung und Ausdruck

Nicht zu geschwind und sehr singbar vorzutragen

A. Scriabin Waltz in A-flat major, Op. 38

S. Rachmaninov Etudes-Tableaux, Op. 39:

No5 Appassionato 

 

(Steinway) Koreański pianista z opanowaniem, ale równocześnie dużą ekspresją rozpoczął swój występ w I etapie. Narracja płynęła bardzo naturalnie, śpiewnym legato – wydaje się, że pianista dobrze odczytał ducha tej poetyckiej sonaty. W walcu Skriabina było dużo fantazji, swobody, czasem chętnie usłyszałabym może nieco więcej nawiązań do tanecznej, choć w tej kompozycji nieoczywistej, płynności walca. Podobał mi się jednak pewien nostalgiczny rys, który w moim odczuciu przenikał tę interpretację. Etiude-tableau es-moll zabrzmiała niesłychanie ciekawie, muzykalnie, pianista eksponował z wyrazistą ekspresją głosy melodyczne i z wyczuciem kształtował akordy. Może zbyt często wybierał wycofywanie się w diminuendo, ale dzięki temu stworzył jedną wyrazistą, przekonującą kulminację w repryzie.

 

Wieczorek Marcin

Polska / Poland

F. Chopin Etude in C major, Op. 10 No. 1

F. Chopin Scherzo in b – minor

K. Szymanowski Variations in B-flat minor, Op. 3

 

(Fazioli) Polski pianista już od wejścia na estradę pokazał swój temperament, kiedy to zamaszystym ruchem siadł do fortepianu i od razu rozpoczął pierwszą Etiudę C-dur Chopina. To był odważny, ale dobry wybór – etiuda udała się czysto i błyskotliwie. Cały program wypełniły polskie kompozycje. Scherzo h-moll miało bardzo osobisty rys – dramatyczny, porywczy, desperacki; części skrajne zagrał świetną selektywną artykulacją, choć nie było idealnie precyzyjnie. Kolędę zinterpretował z dużą wyobraźnią barwową – może nieco zbyt płynnie, co nadało jej, zwłaszcza na początku, trochę zbyt realny charakter. Wariacje pełne temperamentu, z wyraziście zarysowaną polifonią , żywiołowe, zróżnicowane, każda stanowiła odrębną charakterystyczną miniaturę. Ciekawie kolorystycznie zabrzmiały wariacje poprzedzające finał, zagrany w zaskakująco wyważony sposób i z dobrze zbudowaną kulminacją.  Marcin Wieczorek to z pewnością niezwykle utalentowany, oryginalny pianista o barwnej, ekscentrycznej osobowości, mający swój pomysł na muzykę!

 

Zhang Yunling

Chiny / China

S. Prokofiev Sarcasms, Op. 17

L. van Beethoven Sonata No. 28 major, Op. 101

(Kawai) Cykl bardzo charakterystycznych miniatur Prokofiewa stawia przed wykonawcą, oprócz wielu czysto technicznych wyzwań, przede wszystkim zadania wyrazowe. I nie jest to wyrazowość oczywista, bo dotyczy niełatwych do uchwycenia idiomów takich jak chociażby ironia, szyderstwo czy tytułowy sarkazm. Partytura obfituje w wiele wyszukanych określeń wykonawczych, którymi kompozytor chciał wyrazić swoje intencje i zainspirować wykonawcę. Chińska pianistka dość przekonująco oddała te cechy w swojej interpretacji, równocześnie zaświadczając tym o swojej wyobraźni i wysokich umiejętnościach technicznych. Sonata Beethovena op. 101 to utwór wymagający dużej dojrzałości, a także przede wszystkim utrzymania napięcia i kontrastu pomiędzy poszczególnymi ogniwami. Wykonanie chińskiej pianistki było poprawne, ale trudno mi było w 100%  wciągnąć się w tok jej narracji ze względu na brakującą mi wyrazistość przekazu i zdecydowania w zbudowaniu całej formy.

 

Chen Xuehong

Chiny / China

D. Scarlatti Sonata in E major, K. 380

Sonata in F minor, K. 481

Sonata in D major, K. 96

F. Chopin Ballade No. 1 in G minor, Op. 23

A. Scriabin Sonata No. 4 in F-sharp major, Op. 30

Andante

Prestissimo volando

 

(Fazioli) Od pierwszych taktów Sonaty E-dur chiński pianista przykuł moją uwagę. Było w jego grze wiele wrażliwości, kreowania barw, elegancji. Cóż za fantastyczna artykulacja w trzeciej sonacie! Balladę g-moll zaczął pięknie, prawdziwie narracyjnie opowiadając zawartą w niej historię. Stopniowo jednak zaczynało mi brakować dramatyzmu w jego grze, desperacji, która aż rozsadza tę właśnie balladę, tego tragicznego, heroicznego idiomu. Może przez to, że w wielu miejscach jakby rezygnował z eksponowania lewej ręki. A może po prostu grał inaczej niż zwykło się mieć „w uszach”? Słuchałam z mieszaniną entuzjazmu, ale i lekkich wątpliwości. W sonacie Skriabina zbudował fantastyczny 2 –częściowy poemat. Grał z ogromną pasją, równocześnie nie tracąc wyrazistości rytmicznej skomplikowanych figur. Piękny dźwięk i głęboka muzykalność tego młodego chińskiego wykonawcy!

 

Ha Gyu Tae

Republika Korei / Republic of Korea

J. Haydn Sonata in B minor, Hob. XVI: 32

 Allegro moderato

Menuetto

Finale. Presto

F. Chopin Nocturne in D-flat major, Op. 27 No. 2

F. Liszt Mephisto waltz No. 1 in A major

 

(Fazioli) Sonata Haydna w wykonaniu koreańskiego pianisty zabrzmiała interesująco (szczególnie błyskotliwy finał) choć niektóre detale I i II części wydały mi się narysowane zbyt „grubą kreską”.  Nokturn był….ładny. Wśród wyrazistych osobowości jednak ładne granie to może być za mało, żeby dać się zauważyć i zapamiętać. Zwieńczeniem występu Koreańczyka był Walc Mefisto. Umieszczając ten utwór w I etapie pianista z pewnością liczył, że da mu on przepustkę do dalszych zmagań – w warunkach konkursowych to niełatwe wyzwanie. Zdarzyły się niestety różne niedokładności, choć z pewnością nie można pianiście odmówić temperamentu i muzykalności.

 

Roh Hyun Jin

Republika Korei / Republic of Korea

J. Haydn Sonata in B minor, Hob. XVI: 32

 Allegro moderato

 Menuetto

Finale. Presto

F. Chopin Etude in A-flat major, Op. 10 No. 10

M. Ravel La Valse

(Steinway) Zupełnym zbiegiem okoliczności wynikającym z losowania kolejności występów usłyszeliśmy ponownie Sonatę h-moll Haydna w wykonaniu jednej z najmłodszych uczestniczek – 18-letniej reprezentantki Chin. Mimo nieco statycznej drugiej części, całość sonaty zabrzmiała bardzo świeżo, a pianistka wyraźnie bawiła się detalami. W etiudzie Chopina przydałoby się chyba nieco więcej spokoju, aby precyzyjniej wydobyć wszystkie detale zróżnicowanej dwudźwiękowej faktury. W arcytrudnym poemacie „La Valse” młodziutka pianistka zaimponowała mi ogromną swobodą i biegłością. Grała bardzo tanecznie, chwilami tańczyła wręcz przy instrumencie. Może nie pokazała całej palety barw, jakie chciałoby się przenieść z niesłychanie kolorowej partytury orkiestrowej, ale w przecież ona ma dopiero 18 lat! Cały występ był udany, ale w tym porywającym utworze wyraźnie rozkwitła!

 

Onoda Arisa

Japonia / Japan

 F. Chopin Fantasie in F minor, Op. 49

C. Debussy Pour le piano

Prelude

Sarabande

Toccata

 

(Yamaha) Japońska pianistka otworzyła swój występ Fantazją f – moll F. Chopina. To była dobrze zinterpretowana opowieść, można powiedzieć, że wszystko było „na swoim miejscu” muzycznie i technicznie. Wiadomo jednak, że w muzyce jest też nie mniej ważne to, co między dźwiękami. A tu magii nie poczułam…. Może między innymi w tym też tkwi trudność interpretacji utworów Chopina.  Suitą Debussy’ego zdecydowanie bardziej mnie przekonała. Energiczne Preludium, elegancka Serenada, klarowna Toccata. Choć fortepian brzmiał momentami nieco szkliście pod jej palcami słychać, że pianistka prezentuje rzetelne przygotowanie do konkursu.

 

Muradov Rustam

Rosja / Russia

J. Haydn Sonata in D major, Hob. XVI: 42

Andante con espressione

Vivace assai

G. Faure Barcarolle No. 2 in G major, Op. 41

I. Stravinsky – G. Agosti Firebird Suite

Dance infernale

Lullaby

Final

 

(Steinway) Swój występ rosyjski pianista rozpoczął od dwuczęściowej Sonaty D-dur Haydna. Dobrze oddał stylistykę swobodnego Andante eksponując ciekawie detale narracji, a w figuracyjnym Vivace wykazał się dobrą artykulacją i fantazją. Barkarola Faure to miła dla ucha kompozycja, w interpretacji pianisty zabrzmiała wdzięcznie i potoczyście – chociaż zabrakło mi trochę bogatszej palety brzmień, które dodałyby nieco „przypraw” podkreślających jej walory kolorystyczne. Występ Rosjanina zwieńczyła Suita „Ognisty ptak – bogaty fakturalnie, trudny, efektowny utwór. Podobnie jak w ravelovskim „La Valse” nie sposób nie odnosić się do orkiestrowego pierwowzoru. Słychać było przede wszystkim dużą dojrzałość i świadomość pianisty oraz wysoki poziom jego umiejętności. Jednak pewna jednorodność brzmienia sprawiła, że w moim odczuciu nie była to interpretacja porywająca.

 

Kim Seunghui

Republika Korei / Republic of Korea

W. A. Mozart Sonata No. 18 in D major, K. 576       

Allegro

Adagio

Allegretto

I. Albéniz Iberia No. 6 Triana

K. Szymanowski Variations in B-flat minor, Op. 3

Jak powinno się idealnie grać Mozarta? Na pewno nie odważyłabym się powiedzieć, że znam odpowiedź. Ale wiem, kiedy urzeka mnie czyjaś interpretacja – a tak było w przypadku tej koreańskiej pianistki. Grała pięknym, jasnym dźwiękiem, z naturalną pulsacją i frazowaniem, przejrzystymi i równocześnie melodycznie traktowanymi figuracjami, prostotą i blaskiem. W Trianie Albeniza może nie odurzyła nas intensywnością swojego temperamentu, niemniej jednak świetnie oddała hiszpański charakter, jego rytmiczność i taneczność. W Wariacjach utwierdziła mój entuzjazm przede wszystkim dla rodzaju dźwięku jakim operowała. Z przyjemnością wsłuchiwałam się w różnorodność klarownie wyeksponowanych planów, szeroki horyzont wariacji lirycznych i błyskotliwość tych granych leggiero bądź appasionato. Szkoda jedynie, że finał był tak szybki – ograniczyło to trochę możliwości zbudowania potężniejszej dynamiki w kulminacji.

 

Mizumura Shogo

Japonia / Japan

K. Szymanowski Variations in B-flat minor, Op. 3

S. Prokofiev Sonata No. 7 in B-flat major, Op. 83

Allegro inquieto – Andantino

Andante caloroso

Precipitato

 

Wariacje b-moll Szymanowskiego okazały się bardzo popularnym utworem dzisiejszego popołudnia, więc nie sposób było uniknąć porównań. Choć japoński wykonawca rozpoczął bardzo pięknie, potem zdecydowanie zabrakło mi większej różnorodności charakteru każdej z wariacji –  scherzandowego, improwizacyjnego czy tanecznego. To duże wyzwanie mierzyć się z Sonatą, którą znamy z wykonań wszystkich chyba największych mistrzów pianistyki kilku dekad. Czy można mając 20 lat zawrzeć w tej muzyce cały dramat uczuć, z jakich się zrodziła? Japoński pianista umie grać całkiem dobrze na fortepianie. Wie jak używać różnorodnej artykulacji, zmieniać dynamikę, wyćwiczył skutecznie całe mnóstwo trudnych miejsc. Są jednak utwory, które są nie tylko muzyką, ale też odzwierciedleniem ludzkich tragedii. Miejmy nadzieję, że potrzeby wyrażenia dojrzale tych głębszych treści będzie poszukiwał.

 

Papoian Ilia

Rosja / Russia

M. Clementi Sonata in A major Op. 33 No. 1

Allegro

Presto

S. Rachmaninov Etude-Tableaux, Op. 33: No. 6 in E-flat minor

S. Rachmaninov Etudes-Tableaux Op. 39: No5Appassionato 

F. Liszt Hungarian Rhapsody No. 12 in C-sharp minor, S. 244

(Yamaha) Interesujące było podejście młodego, 18-letniego Rosjanina do Sonaty Clementiego. Było w nim coś z młodzieńczej nonszalancji, kreatywna narracja, dobra artykulacja i pulsacja. Ale już w Etiudach Rachmaninowa jego gra była pełna skrajności, jak gdyby czarno – biała. Zawsze mocno wyeksponowany sopran i potężny bas, bezkompromisowe tempo, przejaskrawienie rytmów. W pewnym sensie tak było też w Rapsodii, której forma rozpadała się zbyt mocno na wiele krótkich odcinków. Mimo wielu kontrowersji nazwijmy to stylistycznych dysponuje z pewnością już bardzo dobrą, choć trochę jednostronną techniką. Nie wiem czy swoją interpretacją zyska tym razem przychylność jurorów, ale jeśli będzie mądrze kierował swoim rozwojem muzycznym, to pewnie jeszcze kiedyś usłyszymy o tym młodym buntowniku.

 

Hsu Ting Chia

Tajwan / Taiwan

L. van Beethoven Piano Sonata No. 9 in E major, Op. 14 No. 1 Allegro

Allegretto

Rondo. Allegro comodo

A. Scriabin Sonata No. 5, Op. 53

S. Rachmaninov Etude-Tableaux, Op. 39: No. 6 Allegro

 

(Kawai) Tajwański pianista rozpoczął swój występ od Sonaty Beethovena. Z jednej strony zabrzmiała bardzo klasycznie, z selektywną artykulacją i świetnym pulsem, z drugiej zaś dzięki dużej muzykalności pianisty było w niej coś pełnego wdzięku, czasem romantycznej śpiewności. Z dobrym wyczuciem używał pedalizacji. W piątej Sonacie Skriabina interesująco wykreował jej dwubiegunowy, neurotyczno-obsesyjny charakter. Wydawało się, że dobrze rozumie, jak odczytać tę niesłychanie złożoną fakturę. Grał różnorodnym dźwiękiem, burzliwie, z temperamentem. Etiuda Rachmaninowa, która zakończyła występ była może nieco zbyt pospieszna – choć to pasuje do jej charakteru, zaważyło jednak na drapieżności artykulacji. Interesujący, mający wiele do powiedzenia pianista.

 

Khomichko Anna

Rosja / Russian

D.Scarlatti Sonata in E major, K.380

Sonata in A minor, K. 149

L. van Beethoven Sonata No. 6 in F major, Op. 10 No. 2

Allegro               

Allegretto

Presto

S. Gubaidulina Chaconne

 

(Steinway) Kolejne konkursowe sonaty Scarlattiego – pierwsza zagrana bardzo wdzięcznie i lirycznie, druga wirtuozowska ale skromna, z fantastycznymi repetycjami. Ciekawie pianistka używała pedalizacji subtelnie dodając wybrzmieniom lekkiego pogłosu. Sonata Beethovena w lekkiej, „haydnowskiej” konwencji, w której Rosjanka wyraźnie świetnie się czuje. Grała z dużą energią, polotem, bardzo precyzyjnie w efektownym presto. Jeśli czasem brakowało może większej wyrazistości to z pewnością pokazała ją w Chaconnie Gubaiduliny. Ta nawiązująca do barokowej formy wariacyjnej kompozycja jest niezwykle złożona, zmuszająca słuchacza do ciągłego zaangażowania i uwagi. A ile wymaga od wykonawcy! Niespożytej ale kontrolowanej energii, temperamentu, konsekwencji, mocnej techniki akordowej.  Pianistka bardzo ekspresyjnie interpretowała silnie schromatyzowane brzmienia,  przechodząc przez toccatę, fugę aż do repryzy tematu z dużym wewnętrznym napięciem. Choć byłam już mocno zmęczona całodniowym słuchaniem, udało się rosyjskiej pianistce całkowicie przykuć moją uwagę aż do końca występu!

 

11 listopada 2019

 

Pierdomenico Leonardo

Włochy / Italy

O. Respighi Nocturne

M. Clementi Sonata in F-sharp minor, Op. 25 No. 5

Allegro espressivo

Lento e patetico

Presto

F. Liszt Scherzo and Marsch, S. 177

 

(Fazioli) Pianista zdecydował się na rozpoczęcie występu od kompozycji włoskiego twórcy znanego nam przede wszystkim z dzieł orkiestrowych. Piękny, liryczny nokturn Respighiego wykonywał z wyraźną radością, w impresjonistyczny sposób kreując narrację w rozwarstwionej fakturze, z melodią „rozpiętą” ponad rozedrganym planem środkowym. Sonata Clementiego to bardzo interesująca i zaskakująca niejednokrotnie oryginalnością pomysłów kompozycja. Pianista ciekawie wyeksponował polifoniczne struktury I części. W patetycznym Lento spodziewałabym się może nieco bardziej wokalnego poprowadzenia kantyleny i dialogowania między poszczególnymi „wokalno-instrumentalnymi” motywami, choć włoski instrument zabrzmiał pod palcami pianisty pięknie i melancholijnie.  Jeśli w Clementim czasem brakowało mi większej „podskórnej” energii to z pewnością pojawiła się ona w Scherzu i Marszu Liszta. Przypominające momentami Walca Mefisto Scherzo zagrane było błyskotliwie, z ze świetnie rozplanowanymi oktawami w finale.

 

Belyavsky Sergey

Rosja / Russia

 

L. van Beethoven Rondo a capriccio in G major, Op. 129

F. Liszt Transcendental Etude No. 11 Harmonies du Soir,

Rondo Fantastico on a Spanish Theme „El Contrabandista”, S. 252

S. Taneyev Prelude and fugue in G-sharp minor, Op. 29

 

(Fazioli) Rondo G-dur zawiera w swej zwartej formie oprócz wielu typowo beethovenowskich cech przede wszystkim także poczucie humoru. Tego u rosyjskiego pianisty trochę zabrakło, choć w niełatwym utworze, jak na rozpoczęcie występu, pokazał dużą selektywność artykulacji . Preludium i fuga Taneyeva – ucznia i przyjaciela Czajkowskiego – jakby improwizowane, rozpostarte między biegunami delikatności a patosem. Fuga niezwykle ruchliwa, z elementami polirytmicznymi, efektownie przeprowadzona – choć usłyszałabym ją chętnie może w minimalnie osadzonym tempie. W „Harmoniach wieczornych” Liszta pianista dość długo trzymał emocje „na wodzy”, ale stopniowo narracja nabierała coraz więcej ekspresji, choć dźwięk Fazioli pod jego palcami mógłby chyba rozkwitnąć większą pełnią barw. W Rondo Fantastico zrecznie pokonywał najeżone trudnościami fragmenty, i choć  momentami umykał mi hiszpański rodowód tematu, to finał kompozycj już zdecydowanie tego charakteru nabrał.

 

Kozák Marek

Czechy / The Czech Republic

 

L. van Beethoven Sonata No. 13 „quasi una fantasia” in E-flat major, Op. 27 No. 1

Andante

 Allegro molto e vivace

 Adagio con espressione

Allegro vivace

F. Chopin Scherzo No. 3 in C-sharp minor, Op. 39

A. Skoumal The Jongleur

 

(Yamaha) W Sonacie Beethovena czysta, klarowna, wyrównana artykulacja, bez nadużywania pedału. Długie frazy w Andante grane z napięciem, aktywnym nasłuchiwaniem wybrzmienia. Dobrze podkreślony dualizm charakterów w Allegro. Pięknie poprowadzone Adagio espressivo, panowanie nad proporcjami. Skontrastowane, polifonizujące Allegro vivace nie było może nieskazitelne, ale ponownie dało się słyszeć bardzo dobre panowanie nad klasyczną fakturą dzieła. W scherzo pianista uniknął jednostronnego, technicznego podejścia do oktawowego tematu, co w tej kompozycji zdarza się niestety dość często.  Części chorałowe wydały mi się zbyt mocno poddane presji miarowo płynącego pulsu. Narracja całego utworu trochę zbyt mało dramatyczna i prawdziwie przeżyta – raczej sprawiła na mnie wrażenie  zrealizowania założonego planu. Bardzo ożywczym doświadczeniem była ostatnia kompozycja. Wirtuozowski, a zarazem ciekawy melodycznie i harmonicznie „Żongler” czeskiego kompozytora z „”punktualistyczno-kolorystyczną”, brzmiącą dość tonalnie częścią środkową. Bardzo efektowny utwór i wspaniale zaprezentowany!

 

 

Liu Tianyuan

Chiny / China

31.01.1998

 

J. S. Bach – E. Petri Sheep may safely graze, BWV 208

L. Kirchner Interlude II

N. Medtner Sonata in G minor, Op. 22

 

(Kawai) Chiński pianista rozpoczął od uduchowionego chorału Bacha, którego opracowania dokonał Egon Petri – wspaniały, nieco dzisiaj zapomniany pianista, który kilkanaście lat życia spędził w Zakopanem. Takie rozpoczęcie recitalu odebrałam w wymiarze pewnej medytacji, modlitwy, w której towarzyszymy pianiście. Fortepian pod jego palcami brzmiał bardzo pięknie. Interludium II Kirchnera to miniatura amerykańskiego kompozytora, w której 21-letni pianista pokazał dużo wyobraźni i liryzmu. Początek niezwykle ciekawej Sonaty Medtnera nasuwa skojarzenia z motywami skriabinowskimi, choć dalej stylistyka jest już bardziej neoromantyczna. Utwór wymagający bardzo dużej ekspresji, ale też myślenia i słuchania na wielu płaszczyznach ze względu na bogatą fakturę z motywami symfonicznie pojawiającymi się w różnych rejestrach. To było przekonujące wykonanie! Mimo młodego wieku pianista poważny, grający z pasją i sprawiający wrażenie bardzo zintegrowanego z instrumentem.

 

Ota Saya

Japonia / Japan

12.11.1994

 

A. Grünfeld Soirée de Vienne, Op. 56

A. Scriabin Piano Sonata No. 7, Op. 64

F. Liszt Concert Paraphrase on Rigoletto, S.434 after Verdi’s opera

 

(Kawai) Japońska pianistka postawiła przede wszystkim na program o wirtuozowskim charakterze. Niewątpliwie dysponuje świetną techniką, która pozwoliła jej już na samym początku z sukcesem pokonywać ekwilibrystyczne pasaże oktawowe i figuracje. Z chęcią usłyszałabym nieco więcej lekkości i taneczności, którą tytuł „Soiree de Vienne” przywodzi na myśl. Sonata Skriabina zagrana appasionato, ale też z zasłuchaniem w neurotyczne zmiany nastrojów. Chyba udało się pianistce w dużym stopniu uchwycić ducha skriabinowskiej narracji, choć trochę brakowało mi elementu bardziej „metafizycznego” Było raczej ekstrawertycznie niż tajemniczo, co skutkowało niekiedy trochę przejaskrawionym dźwiękiem fortepianu. Parafraza Liszta wykonana bardzo błyskotliwie i skutecznie. Wydaje się, że pianistka osiągnęła swój cel – zaprezentowała nam pełen wachlarz swoich technicznych umiejętności.

 

Pacholec Kamil

Polska / Poland

 

F. Chopin Barcarolle in F-sharp major Op. 60

C. Debussy Préludes Book I

No. 5 Les collines d’Anacapri

No. 9 La sérénade interrompue

 No. 10 La Cathédrale engloutie

C. Gounod – F. Liszt Walz from the Opera Faust

 

(Steinway) Od pierwszych taktów kompozycji Chopina słychać było ogromną wrażliwość polskiego pianisty. Jego narracja była bardzo naturalna, potoczysta, ale zarazem z pełna niuansów. Pięknie rozwijający się liryczny temat w środkowej części i dobrze rozplanowana dramatycznie kulminacja – świetnie uchwycona forma i „rozkołysany”  charakter Barkaroli. W Preludiach Debussy’ego bardzo różnorodnie i barwnie wykreował wszystkie trzy miniatury. Wzgórza Anacapri niezwykle słoneczne i radosne, z elementami śródziemnomorskiego „rozleniwienia”. Szczególnie zachwycił mnie obraz zatopionej katedry – od niezwykle miękkich i subtelnych akordów otwierających i zamykających kompozycję do monumentalnego, głębokiego brzmienia w jej kulminacyjnej części. Liszt zagrany bardzo tanecznie, z ogromnym wdziękiem, wszystkie elementy wirtuozowskiego popisu podporządkowane były narracji muzycznej. Wspaniały talent, umiejętności i świadomość muzyczna tego młodego pianisty!

 

Cao Bolai

Chiny/ China

 

D. Scarlatti Sonata in D minor, K. 1

L. van Beethoven Sonata No. 26 in E-flat major, Op. 81 a

I. Les Adieux: Adagio – Allegro

II. L’Absence: Andante espressivo

III.Le Retour: Vivacissimamente

C. Debussy L’isle Joyeuse

F. Liszt Transcendental Etude No. 10 Appasionata

 

(Yamaha) Chiński pianista rozpoczął od Sonaty Scarlattiego – zagranej bardzo selektywnie, muzykalnie, choć może nieco przerysowanej dynamicznie. Sonata Beethovena zabrzmiała wyraziście, przede wszystkim dzięki dobrej artykulacji jaką dysponuje pianista. Zabrakło mi jednak „ducha”, większej osobistej ekspresji, dramatyzmu, smutku, w tej charakterystycznej, programowej Sonacie. Brzmienie fortepianu pozostawało niestety dość jednostronne barwowo. „Wyspa radosna” zabrzmiała dla mnie nieco „lisztowsko” . Odnosząc się do inspiracji, jaką zaczerpnął Debussy z malowidła Watteau przedstawiającego wyspę szczęśliwości – Cyterę oczekiwałabym od narracji trochę więcej spokoju, kolorów, dłuższych płaszczyzn brzmieniowych. Za to ostatni utwór – Etiuda transcendentalna Liszta – zabrzmiał fantastycznie. Tutaj wirtuozeria chińskiego pianisty wreszcie mogła rozkwitnąć!

 

Mateusz Krzyżowski

Polska / Poland

 

I etap / I stage

C. Debussy Prélude, Book II:

 No. 1 Brouillards

 No. 2 Feuilles Mortes

 No. 3 La Puerta del Vino

K. Szymanowski Four Etudes Op. 4:

       No. 1 in E-flat minor
        No. 2 in G-flat major
        No.3 in B-flat minor     
        No. 4 in C major

 

(Kawai) Zaledwie 20-letni Mateusz Krzyżowski to pianista o ogromnej wyobraźni, wspaniale panującym nad instrumentem. Podobnie jak grający przed południem Kamil Pacholec – wybrał na prezentację w I etapie Preludia Debussy’ego. Pierwsze dwa preludia zabrzmiały refleksyjnie, ciepło, przestrzennie. W „Bramie wina” słychać było leniwe, rozgrzane hiszpańskim słońcem rytmy, kołyszące się w pulsującej habanerze harmonie. Etiudy Szymanowskiego rozpoczął niezwykle miękko, z dużą ekspresją prowadząc lirykę etiudy es – moll. Druga miniatura rozmigotana, lekka. Z naturalną muzykalnością, śpiewnie i przejmująco opowiedziana etiuda-poemat b-moll. Cykl zakończony etiudą zapowiadającą już bardziej dojrzały styl harmoniczny Szymanowskiego, także poetycką i refleksyjną. Piękny dojrzały program, pozbawiony elementu „popisowego”. Mam nadzieję, w kolejnym etapie będzie miał szansę pokazać także swoje inne oblicze!  Mateusza słucha się z ogromną przyjemnością i spokojem – on autentycznie kreuje swoją opowieść z dużą wrażliwością, zapraszając nas do swojego świata, ale równocześnie bardzo świadomie wie, jak skutecznie używać środków pianistycznych.

 

 

Niiro Kana

Japonia / Japan

 

W. A. Mozart Piano Sonata No. 9 in D major, K. 311

Allegro con spirito

Andante con espressione

Rondeau

B. Bartók Piano Sonata, Sz. 80

Allegro moderato

 Sostenuto e pesante

Allegro molto

  

(Kawai) W programie Japonki znalazły się dwie skrajnie skontrastowane sonaty – Mozarta i Bartoka. W sonacie Mozarta pianistka pokazała subtelną część swojej natury, i chociaż chyba stylistyka Mozarta jest jej dość bliska, to nie było to wykonanie wykraczające znacząco poza ramy poprawności. Przydałoby się więcej blasku, iskry, zaskoczenia – czegoś, co pozostawiłoby trwalszy ślad w pamięci po zakończeniu występu. W sonacie Bartoka filigranowa Japonka zabrzmiała bardziej wyraziście – choć jasne jest, że utwór sam w sobie do tego prowokuje. Muzyka węgierskiego kompozytora to bardzo odrębny, charakterystyczny świat – elementy ludyczne, natrętna, czasem perkusyjna rytmiczność. Zwykliśmy chyba oczekiwać bardziej burzliwej, rozsadzającej wręcz od wewnątrz energii, którą ta muzyka wyzwala zarówno u wykonawcy jak i słuchacza. Przekonamy się, czy wybór i interpretację takiego repertuaru docenią jurorzy.

 

Hao Yilei

Chiny / China

 D. Scarlatti Sonata in G major, K. 14

 Sonata in C minor, K.11

 Sonata in E major, K.135

S. Rachmaninov Etudes-tableauxOp39

No5 Appassionato 

L. Janáček In the Mists

I. Andante

II. Molto adagio

III. Andantino

IV. Presto

 

 (Kawai) Sonaty Scarlattiego dobrane zostały przez dobrane tak, aby stworzyć skontrastowany 3-cz. cykl. Pianista zręcznie poruszał się wewnątrz tej delikatnej materii dźwiękowej, niektóre figuracje

zabrzmiały fantastycznie lekko, choć np. w spokojnej Sonacie c –moll słyszałabym chyba więcej tanecznego charakteru. Etiuda – obraz es – moll wymaga od pianisty umiejętności zapanowania nad

bardzo gęstą materią dźwiękową. To bardzo „symfoniczna” etiuda, o wielu planach barwowych w warstwie melodycznej i rytmicznej – i tego „trójwymiaru” trochę mi zabrakło. Cieszyłam się, że chiński

pianista wybrał cykl Janačka, choć w moim rozumieniu „We mgłach” to cykl bardziej introwertyczny, intymny, często jak gdyby „znerwicowany”, wymagający na scenie większego wyciszenia. Ale

słuchałam koncepcji pianisty – bardziej może ekstrawertycznej –  z zainteresowaniem. Z pewnością opowiedział nam po swojemu tę historię.

 

Byrdy Łukasz

Polska / Poland

C. Debussy Préludes, Book 1:

  No.5 Les collines d’Anacapri

   No.11 La danse de Puck

   No.12 Minstrels

Preludes, Book II:
No.3  La puerta del Vino

   No.6  General Lavine – eccentric

   No.12  Feux d’artifice

F. Liszt Hungarian Rhapsody No. 12 in C-sharp minor,, S. 244

 

(Yamaha) Ciekawe, że kolejny polski pianista wybrał na swoją pierwszą konkursową prezentację Preludia Debussy’ego. Łukasz Byrdy stworzył 6-częściowy cykl z wybranych miniatur I i II zeszytu. Zagrał je różnorodnie, z własnym pomysłem, ciekawą paletą brzmień i temperamentem. Groteskowy portret clowna, taneczna i skontrastowana habanera „Puerta del Vino” z quasi gitarowymi brzmieniami, efektowne i z dużym polotem zagrane „Sztuczne ognie”. Zróżnicowany dobór preludiów pokazał szeroką rozpiętość umiejętności polskiego pianisty i dużą wyobraźnię w operowaniu kolorystyką. Rapsodia za to dawała okazję do pokazania większej brawury i rapsodycznej, swobodnej wirtuozerii. Taka też była jego narracja, choć w licznych fragmentach imitujących efekt gry na cymbałach (powiedzmy uczciwie – bardzo trudnych!) brakowało mi momentami lekkości brzmienia i bardziej klarownej pedalizacji. Z pewnością ciekawy, świadomy pianista i interesująca prezentacja!

 

Lynov Philipp

Rosja / Russia

 

L. van Beethoven Sonata No. 18 in E-flat major, Op. 31 No. 3

Allegro

Scherzo. Allegretto vivace

Menuetto. Moderato e grazioso

Presto con fuoco

S. Prokofiev Four Etudes, Op. 2

 

(Steinway) Młody rosyjski pianista rozpoczął od Sonaty Beethovena. Allegro zagrał jeszcze bez wystarczającej pewności siebie i zdecydowania rytmicznego. Ze scherzem bardziej przekonująco sobie poradził, chociaż brakowało mi uwypuklenia roli zdyscyplinowanego pulsu, raziły mnie też ostre akordy grane w forte bez pedału. Trzecią część pianista przedstawił bardziej jak liryczne andantino niż dworskiego menueta. W finałowej niezwykle trudnej tarantelli miejscami brakowało precyzji artykulacyjnej i pulsacyjnej, a także pewnego idiomu taneczności, nawet jeśli miałaby ona wirować w szalonym tempie. Kiedy pianista rozpoczął etiudy Prokofiewa jego gra całkowicie zmieniła charakter. Zdziwiło mnie wręcz skąd pojawiło się w nim aż tyle werwy… Co prawda zatęskniłam za szlachetnością dźwięku Steinwaya, której mogliśmy już dzisiaj doświadczyć podczas wcześniejszych przesłuchań. Ale wydaje się, że Philipp czuł się w tej muzyce dużo bardziej „w swoim żywiole” i wszystkie techniczne trudności pokonywał w tych bardzo trudnych etiudach fantastycznie i z młodzieńczą żywiołowością!

Kim Saetbyeol
Republika Korei / Republik of Korea

 

F. Liszt Hungarian Rhapsody No. 13 in A minor, S. 244

J. Haydn Sonata in A-flat major, XVI: 46

 Allegro moderato

Adagio

 Finale. Presto

D. Shostakovich Prelude and Fugue in D-flat major, Op. 87 No. 15

  

(Fazioli) Początek Rapsodii od razu urzekł mnie nostalgią i duchem improwizacji. Wszystkie fantazyjne figuracje zagrane zostały bardzo ulotnie, aby przeobrazić się stopniowo w pełen werwy błyskotliwy finał. Jakże trudno tak diametralnie zmienić stylistykę i wolumen brzmienia przechodząc do Sonaty Haydna. Jednak udało się to Koreance znakomicie. Haydn zagrany z dużym wyczuciem, swobodą, perlistą artykulacją, ciekawą polaryzacją dźwiękową harmonii. Druga część piękna, opowiadana jakby przez kilka instrumentów,  jednocześnie zasłuchana, z naturalnie płynącym czasem. W trzeciej części pojawił się niestety krótki moment niepewności. Ale już niezwykle trudne i efektowne Preludium i fuga Szostakowicza zabrzmiało imponująco pewnie, z fantastyczną artykulacją i ostro zarysowanym charakterem. Pianistka koreańska grając otwiera przed nami swoją bogatą osobowość, ma z pewnością jeszcze wiele do powiedzenia w kolejnych utworach, których mam nadzieję posłuchać w następnym etapie!

 

10 listopada 2019

Zanim zabrzmią pierwsze dźwięki konkursowych prezentacji…

XI Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. I. J. Paderewskiego jest doskonałą okazją do przybliżenia po raz kolejny sylwetki patronującego mu Mistrza, tym razem poprzez pryzmat jego popularności i siły oddziaływania na otoczenie.  W Bibliotece Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy zorganizowano niezwykle ciekawą wystawę pod wiele mówiącym o jej konwencji tyłem „PADEREWSKI SUPERSTAR”. Wystawie towarzyszy wydanie katalogu zawierającego przedstawione zbiory, pięknie wyeksponowane w formie planszowej. Na wernisażu, który miał miejsce 8. listopada, o pracy nad wystawą i jej koncepcji  ze znawstwem i poczuciem humoru opowiadały jej autorki – Anna Salamon i Justyna Szombara. Zainteresowanym szczególnie polecam graficzną stronę  ekspozycji – niezwykle ciekawe zdjęcia, karykatury, plakaty i wycinki prasowe, ukazujące oprócz postaci Paderewskiego także stylistykę tego rodzaju publikacji w czasach międzywojennych.

Od sobotniego popołudnia uczestnicy mogli wybierać fortepian, na którym zaprezentują swój program podczas przesłuchań. Sala Koncertowa Akademii Muzycznej przy ul. Gdańskiej 20 przedstawia teraz  niecodzienny widok – na estradzie ustawione zostały cztery koncertowe modele najwyższej klasy fortepianów marki  Fazioli, Kawai, Steinway i Yamaha. Uczestnicy mieli do dyspozycji 15 minut, aby dokonać wyboru. To z pewnością bardzo ważne 15 minut, gdyż poczucie integracji i przyjaznego kontaktu  z instrumentem podczas występu jest niezwykle istotne i ułatwia ukazanie swoich umiejętności pianistycznych na estradzie.

W niedzielę o godzinie 15.00 w tej właśnie sali zebrali się wszyscy uczestnicy wraz z organizatorami. W atmosferze radosnego poddenerwowania odbyło się losowanie kolejności występów. Ten element „losowy” może mieć niebagatelne znaczenie, ale czyż kiedykolwiek dowiemy się jaka konfiguracja jest najbardziej optymalna? Dobrze, żeby Juror był wypoczęty, ale równocześnie zdążył spokojnie wypić poranną kawę. Dobrze też, żeby miał porównanie do innych występów, ale równocześnie nie był zanadto zmęczony całodniowym słuchaniem. Czy będzie bardziej przychylnym uchem słuchał Juror oczekujący juz niecierpliwie na przerwę obiadową, czy może lepiej aby właśnie wracał pełen zachwytu nad tradycyjną polską kuchnią?… Pozwalam sobie na ten żartobliwy ton, ale z pełną świadomością, że klasa muzyków stanowiących gremium Jurorów na konkursie w Bydgoszczy  jest gwarancją najbardziej obiektywnych (o ile to w ogóle w sztuce jest możliwe) i zgodnych z etyką artystyczną decyzji.

Uroczysta inauguracja Konkursu miała miejsce o godzinie 17.00 w Filharmonii Pomorskiej. Prowadzący galę Krzysztof Zanussi poruszająco, bez zbędnego patosu, a za to z dozą humoru nawiązał do szczególnej daty rozpoczęcia Konkursu – 11. listopada i do postaci Paderewskiego. Po krótkich wystąpieniach Prof. Katarzyny Popowej-Zydroń – prezes Towarzystwa Muzycznego  im. I. J. Paderewskiego oraz Henryka Martenki – viceprezesa oraz dyrektora Konkursu nastąpiła muzyczna część wieczoru. Mieliśmy przyjemność słuchać laureata I nagrody Konkursu im. Paderewskiego z 2007 roku Nikity Mndoyantsa, który później zdobył także laury na innych bardzo znaczących konkursach – Van Cliburna w 2013 roku oraz Konkursie Pianistycznym w Cleveland w 2016 roku. To był występ potwierdzający najwyższy poziom umiejętności pianisty! 4 – częściowy II Koncert fortepianowy g – moll Sergiusza Prokofiewa należy do najtrudniejszych koncertów fortepianowych i nie gości na estradach filharmonicznych tak często, jak I czy III koncert rosyjskiego kompozytora. Pierwszą część wypełnia w dużej mierze rozbudowana, karkołomna kadencja, którą Mndoyants fantastycznie zbudował, osiągając w kulminacyjnych miejscach oceaniczną wręcz głębię dźwięku. Druga część jest jak perpetuum mobile – w całości oparta na galopujących figuracjach, pulsujących energią i wewnętrzną dynamiką. Groteskowy marsz w części trzeciej zmusza pianistę do prowadzenia narracji „rozstrzelonej” po całej klawiaturze, a na tle nieprzerwanego marszowego rytmu sytuują się dialogi z orkiestrą wprowadzające różnorodne efekty kolorystyczne. Finał koncertu zabrzmiał brawurowo,  ze zdyscyplinowanym liryzmem w części środkowej. Warto wspomnieć, że Nikita Mndoyants odnosi  sukcesy także jako kompozytor. Pewnie dlatego też słychać w jego grze ogromną świadomość architektury formy i takiego różnicowania planów, aby jak w najbardziej klarowny sposób ukazać wiodącą konstrukcję wyłaniającą się gęstej faktury. Wspaniale, że rozpoczynający się Konkurs został zainaugurowany z tak dużym rozmachem pianistycznym. Wszyscy liczymy na to, iż z równie dużą satysfakcją słuchać będziemy za dwa tygodnie zwycięzcy XI Konkursu!

Wieczór zakończył repertuar polski – Koncert na orkiestrę Witolda Lutosławskiego.

fot. Jarosław Pruss

Od jutra, 11. listopada, przez cały tydzień w Sali Koncertowej Akademii Muzycznej na Gdańskiej 20 słuchać będziemy dwóch pierwszych etapów zmagań konkursowych. Zapraszam do czytania codziennych krótkich relacji pisanych „na gorąco” oraz do wieczornego studia konkursowego.

 

 

Drodzy Państwo!

Już tylko kilkanaście dni dzieli nas od rozpoczęcia XI Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. I. J. Paderewskiego. Organizowane z ogromnym rozmachem i na światowym  poziomie święto pianistyki utrwaliło się już nie tylko na kulturalnej mapie Bydgoszczy, ale jest rozpoznawane i cenione we wszystkich międzynarodowych kręgach związanych z konkursami muzycznymi, pianistyką i oczywiście postacią Ignacego Jana Paderewskiego.

W tym roku będę miała zaszczyt i przyjemność prowadzić dla Państwa blog z pisanymi na gorąco recenzjami występów, a także studio konkursowe, w którym każdego dnia wraz z zaproszonymi gośćmi będziemy podsumowywać prezentacje kandydatów, relacjonować wydarzenia towarzyszące Konkursowi oraz dzielić się spostrzeżeniami i wrażeniami. Jako pianistka i pedagog Akademii Muzycznej w Bydgoszczy od kilku edycji przysłuchuję się zmaganiom konkursowym z dużą uwagą. Cieszy mnie fakt, iż wszystkim laureatom poprzednich konkursów wygrana w Bydgoszczy otworzyła drzwi wielu sal koncertowych na świecie i wytyczyła ścieżkę ich kariery pianistycznej. Jest to potwierdzeniem zarówno trafności decyzji podejmowanych przez jurorów,  jak i gotowości nagrodzonych muzyków do uniesienia tego, z czym zwycięstwo na tak ważnym konkursie się wiąże – czyli wypełnionego kalendarza koncertowego na kolejne sezony i presji nowych wyzwań repertuarowych.               

W oczekiwaniu na przesłuchania konkursowe życzę dziś kandydatom, aby nie zabrakło im cierpliwości, zapału, konsekwencji i iskry natchnienia w tych ostatnich dniach przygotowań. Mimo całej artystycznej aury i poruszania się w sferach wymagających ogromnej wyobraźni i wysokiego poziomu wrażliwości, życie muzyka przypomina w wielu aspektach rytm życia sportowca. Regularność ćwiczenia, przemyślany plan poszczególnych elementów „treningu”, narażenia na kontuzje przy wzmożonym wysiłku, czy wreszcie uzyskanie i utrzymanie najwyższej formy właśnie na czas udziału w konkursie to elementy nie mniej ważne niż detale interpretacyjne…

Zanim więc XI Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Ignacego Jana Paderewskiego uroczyście się rozpocznie zapraszam Państwa do śledzenia kolejnych wpisów – w następnym nieco więcej o wydarzeniach przedkonkursowych oraz Koncercie Inauguracyjnym, który zabrzmi 10. listopada w Filharmonii Pomorskiej.

Agata Nowakowska – Gumiela

Partnerzy konkursu
AM

AM

FP

FP

asd

asd

PTNA

PTNA

YAMAHA

YAMAHA

Liszt Competition

Liszt Competition

Michael Moran

Michael Moran

Kawai

Kawai

Fazioli

Fazioli

ST

ST

WFIMP

WFIMP

Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. I. J. Paderewskiego jest organizowany w ramach projektu pt. "Kujawsko-Pomorskie Menu Kulturalne 2013-2014" współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Kujawsko-Pomorskiego na lata 2007-2013 oraz ze środków budżetu Województwa Kujawsko-Pomorskiego.