Z pamiętnika recenzenta Adam Rozlach, Pierwszy Program Polskiego Radia


Adam Rozlach, Pierwszy Program Polskiego Radia

I stap

4 listopada 2013

Adam Kośmieja, Polska (Steinway) 

   

  1. S. Bach Preludium i fuga b-moll BWV 891 (DWK II), F. Chopin Sonata b-moll op.35 Grave – Doppio movimento, Scherzo, Marche funèbre: Lento, Finale: Presto

 

Jaka to radość słuchać i oglądać polskiego pianistę rozpoczynającego przesłuchania konkursowe, o 10 rano, w pełnej koncentracji, a do tego w znakomitej dyspozycji. Tak było na dobry początek IX Konkursu Paderewskiego. Bez opanowania i koncentracji nie zagra się dzieła Bacha tak dobrze, jak zagrał Polak. Potem z powodzeniem pokonywał wszelkie trudy Sonaty b-moll Chopina. Jaki impet, jaki wyrazowy ogień… Mimo, iż nie było to nieskazitelne wykonanie, to dzięki wspomnianym wyrazowym walorom pozostawiło ślad. Ładnie kontrastował, ślicznie podawał liryczny temat. Jedyny mankament to bardzo mocna gra, dość delikatnie rzecz nazywając. Niezłe było Scherzo, zwłaszcza z początku, potem traciło blask i precyzję. Także Marsz pokazał jego koncertową gotowość. Znów ładny liryczny temat osiągnięty delikatnym wielce touchee, wiele było też różnych subtelności brzmieniowych, a sam Marsz – dramatyczny, pełen patosu. Dobry był też finał – gładki, logiczny, czytelny.

 

 

Myeong Hyeon Kim, Korea (Steinway)

 

 

  1. Haydn – Sonata h-moll Hob. XVI: 32 Allegro moderato, Menuetto, Finale. Presto, J. Brahms – Wariacje nt. Paganiniego Op. 35 (I zeszyt)

 

Zwróciła uwagę duża artykulacyjna precyzja, niby bardzo klasyczna, dokładna ale wyrazistością i klawesynowym brzmieniem bliższa raczej Bachowi czy Scarlattiemu niż klasykom, także w warstwie dynamicznej, czasami nazbyt czarno-białej. Jaki niesłychanie sprężysty był Menuet, także część finałowa. Precyzyjnie aż do bólu wygrywane nuty, robiły często wrażenie jakby ktoś mechanicznie nam je wystukiwał. Nigdy wszak nie zapominał o muzyce – mimo iż ciągle szedł do przodu, potrafił też z dużą wrażliwością przyhamowywać ten impet. Niestety, tak samo jak Haydna, zagrał nam Brahmsa. Tą samą techniką, tak samo precyzyjną, podobnie skaczącą i sprężystą. Precyzja i tu aż bolała, na szczęście potrafił też czasami pofalować sobie wyrazowo. W dziele Brahmsa były jednak momenty, nawet te wolniejsze, że wydawał mi się być zaprogramowanym robotem. W ostatniej wariacji udowodnił nam jednak, że jest żywym artystą…

 

 

Josu De Solaun, Hiszpania (Yamaha)

 

 

  1. Wagner – F. Liszt – Miłosna śmierć Izoldy, D. Scarlatti – Sonata h-moll K. 87 L. 33, Sonata A-dur K. 212 L. 135, E. Granados – Valses Poéticos

 

Pianista o twarzy pokerzysty, niczego nie zdradzającej, pełnej spokoju i opanowania choć cała muzyczna akcja wykonywanych dzieł rozwijała się jakby wbrew tym pozorom harmonijnie i z bardzo dużym zaangażowaniem . Ładnie muzykował w sonatach Scarlattiego, bardzo lirycznie, przejrzyście, ze smakiem, wyczuciem, także z precyzją choć tu o romantycznym już smaku. Prawdziwą kreacją i kulminacyjnym punktem jego występu były Walce poetyckie Granadosa. Grał je tak romantycznie, tak poetycko a przy tym tak pogodnie. Pięknie prowadził wszystkie linie melodyczne, prześlicznie zagrał np. ostatniego wolnego walca, tak wzruszająco zamyślonego i refleksyjnego…

 

 

Sangyoung Kim, Korea (Steinway)

 

  1. S. Bach – Preludium i Fuga H-dur BWV 892, J. Haydn – Sonata c-moll Hob XVI: 20, Moderato, Andante con moto, Finale. Allegro, A. Schulz-Evler – Koncertowe arabeski na temat “Nad pięknym modrym Dunajem” J. Straussa

 

Preludium Bacha zagrała wrażliwie, nie zapominając o precyzji i zdecydowaniu. Fuga trudna bo trzeba ją grać w wolnym tempie – niebezpieczeństwo zgubienia się w jej meandrach, czyha w każdym momencie, na każdego… W Sonacie uderzyło mnie jej głośne mruczenie, zwłaszcza w drugiej i w trzeciej części. Dzieło to również miało podobnie niebezpieczną jak w Bachu wolną część, czego doświadczyliśmy. Dobra technika gry, najszczególniej przydała się jej w ostatniej pozycji występu choć Arabeski Schulza-Evlera ani raz nie rzuciły na kolana (a i z rzadka rzucają). Owszem, była skuteczna, czasami nawet efektowna, nie sądzę jednak aby jej gra nabrała takiego wirtuozowskiego sznytu, jakim raczą nas najwięksi światowi wirtuozi. Zabrakło np. fantazji, swady w eksponowaniu straussowskiego tematu, gdzieś tam schowanego, nawet i ukrytego w tym nieprawdopodobnym, pianistycznym gąszczu.

 

 

Ingmar Lazar, Francja (Steinway)

 

  1. Chopin – Ballada f-moll op. 52, Nokturn Es-dur op. 55 nr 2, F. Liszt – Rapsodia hiszpańska

 

Chopin, o którym chciałbym jak najszybciej zapomnieć: za dobitny, za realny i rzeczywisty, za normalny, całkowicie bezrefleksyjny. Pianista kompletnie nie wiedział co gra, o czym, komu, po prostu grał. Był tylko egzekutorem, a nie interpretatorem. Takiego pustego Nokturnu, podobnie Ballady f-moll jeszcze chyba nigdy nie słyszałem. Złośliwie mógłbym powiedzieć, że Lisztowi taka dobra egzekucja mogłaby wystarczyć, oczywiście nie wystarcza, ale i tak Rapsodia była zdecydowanie najciekawszym punktem programu jego występu w I etapie, mimo, iż często grał bardzo głośno, jakby w wojskowym drylu. Pod względem technicznym, pianistycznym, znakomicie opanował ten repertuar, także chopinowski. Rodziło się wszak jedno fundamentalne pytanie: po co?

 

 

Ilja Lekhanov, Rosja (Yamaha)

 

  1. Taneev – Preludium i fuga gis-moll op. 29, W. A. Mozart – Sonata Es-dur KV 282 Adagio, Menuetto I-II, Allegro, Ch. Gounod – F. Liszt – Walc z opery Faust

 

Niezwykłe doświadczenie z pierwszą kompozycją, preludium bajeczne, fuga – marzenie. Mimo tempa wszystko przejrzyste. Pianistycznie – bez zarzutu. Za techniczna perfekcją zawsze nadążała muzyka. Przy Mozarcie zachwycał wrażliwością, jego Adagio było tak lekkie! Menuety miały ostrzejsze już rysy, kontury ale połączył je wysmakowanie. Finał wirtuozowski, błyskotliwy. Gra – nienaganna, podobnie panowanie nad całością, wręcz wzorcowe. Bardzo ładny Walc. Pianista dysponuje wirtuozerią podobającą się, zwracającą uwagę, swobodną i fantazyjną. Muzykalny, wrażliwy mimo tego spokoju i także trochę takiej pokerowej twarzy. Świetnie opanował pianistyczny warsztat. Końcowe oktawy – bez zarzutu, taneczny finał – w najlepszym guście!

 

 

Mikhail Turpanov, Rosja (Boesendorfer)

 

  1. Medtner – Improwizacja b-moll op. 31 No. 1, C. Debussy – Images (Book I) Reflets dans l’eau, Valse romantique, P. Pabst – Parafraza koncertowa nt. z opery E. Oniegin op. 81

 

Kolejny bardzo dobry pianista, trochę młodszy od swojego krajana. Jeszcze inaczej skupiony i skoncentrowany ale bardzo skuteczny. Również znakomicie przygotowany choć może mniej otwarty do nas. Kolejny nowy dla mnie rosyjski utwór, najwyższej wartości, prześwietnie wykonany. Bardzo spokojnie grał nam Debussy’ego ale ładnie, muzykalnie, rozwijał nam oba utwory: barwnie i nastrojowo Odblaski, szczególnie zaś wrażliwie -Walca, na bardzo wysoką ocenę. Świetnie poradził sobie z nieznaną mi dotąd parafrazą, niełatwą. Było to czyste i pewne granie, błyskotliwe i efektowne bez cienia wszak efekciarstwa, rzetelne i szczere. Pozazdrościć i jemu odporności i wytrzymałości. Wirtuozowski finał – bezdyskusyjny!

 

 

Krzysztof Książek, Polska (Steinway)

 

  1. Scarlatti – Sonata f-moll L. 383, Sonata D-dur L. 461, F. Chopin – Scherzo h-moll op. 20, A. Scriabin – Sonata gis-moll op. 19, Andante, Presto

 

Bardzo dobry i ciekawy występ polskiego pianisty, także świetnie przygotowanego, także skoncentrowanego i opanowanego. Zachwyciło mnie jego touchee w Sonacie f-moll, grał tak delikatnie, a tak precyzyjnie. Bardzo ładnie muzykował. Wszystko miał ułożone, uporządkowane. Może ciut mniej precyzji zanotowałem w drugiej choć i tu szeroka była paleta artykulacyjna i wyrazowa, zwłaszcza dynamiczna. Jego interpretacje wiele mówiły. Dobrze czuje Chopina. Jaka sprężysta lewa ręka, jak sprawna prawa. Grał z impetem, mocno ale zawsze kulturalnie, zawsze z wyczuciem granic, których nie przekroczył. Wzruszył mnie naturalnym ujęciem kolędy, delikatnym. Wszystko było konsekwentne, wyważone. Skriabin – to obszar, w którym także ma już coś do powiedzenia. Ma wiele fantazji, odwagi, śmiałych pomysłów, także refleksji. Niełatwa forma dzieła rodziła czasami pytania o ujęcie ale mimo to było to dla mnie poważne i ważne podejście naszego młodego pianisty. Brawo!

 

 

Boyang Yu, Chiny (Steinway)    

 

  1. S. Bach – Preludium i fuga g-moll (tom II) BWV 885, F. Chopin – Etiuda C-dur op. 10 nr 1, F. Liszt-Etiuda transcendentalna nr 10, M. Ravel -Jeux d’eau, F. Liszt- Mephisto Waltz No. 1

 

Też młody bardzo pianista, też 21-letni. Bach odegrany przejrzyście, z dużą dyscypliną, zrozumieniem formy, energiczny Chopin, a z jakim impetem zagrał Etiudę Liszta! Bez trudu radził sobie z najtrudniejszymi miejscami, jakich tam nie brakuje, pokonując je z zadziwiającą łatwością. Pomyślałem sobie, że obudzony o 4 rano, zagrałby tak samo precyzyjnie. Podobnie było w dziele Ravela. Może czasem grał jeszcze nieco sztywno ale zawsze wartko, zawsze z wielkim zaangażowaniem. Wszystko miał w głowie i w palcach. Myślący, sprawny, niesamowicie opanowany. Jakże tedy mogłoby być inaczej w Walcu Mefisto, który był zwieńczeniem jego występu? Sprawność palców – niebywała, tempa – bardzo duże, realizacja – bezproblemowa, prawie bezbłędna. Im bliżej końca tym większe czuło się już i słyszało zmęczenie ale rzemiosło zna! Możliwości – bardzo duże.

 

 

Violetta Khachikyan, Rosja (Steinway)

 

  1. Haydn-Sonata G-dur Hob. XVI:6 Allegro, Menuet, Adagio, Allegro molto, S. Rachmaninow – Etude – tableau h-moll op. 39 nr 4, S. Prokofiew – Sarkazmy op. 17

 

Ostra zrazu artykulacja, marzyłem tedy o brzmieniowej okrągłości ale też dzięki temu – dała nam tyle energii na koniec pierwszego dnia. Ogromnie ciekawa pianistka, sprawna, zwinna, a przy tym tak swobodna – ile np. zabawy miała z I częścią Sonaty Haydna. Nikt dotąd nie potrafił tak zagrać tym tak typowym dla Haydna elementem. Ciekawe, że i u niej klasyczna muzyka miała klawesynowy wydźwięk, najszczególniej w Menuecie, ładnym, kryształowo czystym i przejrzystym – być może dzięki temu właśnie. I tu nie brakowało muzyki. Ładne Adagio, z narracją melodyczną prowadzoną w bardzo delikatnym anturażu. Precyzyjny i błyskotliwy był też finał. Rachmaninow arcyciekawy: sprężysty, dynamiczny, bez jednej nawet pianistycznej wątpliwości. Finał zaś występu – rewelacyjny! Można powiedzieć: wzorcowy Prokofiew, wzorcowe Sarkazmy. Jaki niesamowity temperament, jakie wspaniałe różnicowania, kontrasty. Silne ręce, niebywale sprawne palce. To jest jej muzyka. Zresztą cały repertuar idealnie oddawał walory tej bardzo świadomej, poważnej i wielce dojrzałej już pianistki. Bardzo ciekawa postać, bardzo duża i silna indywidualność!

 

5 listopada 2013

Hwa Kyung Lee, Korea  (Steinway)   

 

  1. Haydn – Sonata C-dur Hob. XVl: 48, C. Debussy- 2 Preludia: Les sons et les parfums tournent dans l’air du soir, Les fées sont d’exquises danseuses, A. Scriabin-Fantasia op. 28

 

Gra kulturalnie, spokojnie, sprawnie, precyzyjnie ale nie przyciąga uwagi. Trzyma wszystko w ryzach, wie co gra, gra na wysokim profesjonalnym poziomie. Ładne jednak były Preludia, wrażliwie odegrane, zwłaszcza pierwsze, z jakim ślicznym zakończeniem… Fantazja pokazała ile możliwości w niej tkwi. Znakomicie przygotowała cały program ale z estrady wiało chłodem. Nie potrafiła wzbogacić swojej sztuki o cechy, które wyróżniają się natychmiast, które budzą nas z pierwszych -być może- oznak konkursowego zmęczenia…

Jung Dasul, Korea   (Steinway)   

 

Sonata in E major op. 109 Vivace, ma non troppo – Adagio espressivo, Prestissimo Gesangvoll, mit innigster Empfindung, F. Chopin – Ballada g-moll op. 23

 

Posłuchać raniuchno chopinowskiej Ballady może być czymś bardzo świeżym ale strawić dość ciężkie op. 109 Beethovena – to zadanie niełatwe… Koreanka radziła sobie z ta Sonatą niemal bezproblemowo. Świetnie przygotowana, świadoma treści i wartości dzieła szła do przodu. To była dobra, spokojna, poważna i precyzyjna gra. Grała z refleksją, z gruntownym przemyśleniem zawartości Sonaty i bardzo przy tym ambitnie. Balladę rozpoczęła tajemniczo, co dobrze wróżyło, narracja nabrała wnet dużego wykonawczego i interpretacyjnego dynamizmu. Na pewno pianistka gotowa do koncertowania, do podejmowania również i tych najtrudniejszych wyzwań.

 

 

Fifi Zhang, USA (Steinway)

 

  1. van Beethoven – Sonata in E major op. 109 Vivace, ma non troppo – Adagio espressivo, Prestissimo Gesangvoll, mit innigster Empfindung, M. Ravel –Gaspard de la nuitScarbo

 

Dwie pianistki spośród wszystkich konkursowiczów wybrały sobie op. 109 i los zdecydował, że zagrały je… bezpośrednio po sobie. Trudne zadanie mogło być dla tej drugiej ale chyba nie było (o nas nawet nie wspominam). Kiedy Amerykanka zaczęła grać, nb. na tym samym instrumencie, od razu spodobała mi się bardziej, grała jakby łagodniej, naturalniej. Pianistyka jej stała mi się bliższa. Do tego odniosłem wrażenie, że wzięcie tego arcydzieła nie było dla niej aktem jakiegoś szczególnie wielkiego trudu. Treści przedstawiała jasno, zrozumiale. Co ją jeszcze odróżniało od poprzedniczki – przygotowała dla nas bardzo wyborny deser w postaci żywiołowo odegranego Scarbo.

 

 

Roman Martynov, Rosja (Yamaha)                                                                                                                                        

 

  1. Wagner / F. Liszt – Isoldes Liebestod , F. Chopin – Etiuda As-dur op.10 nr 10 , A. Scriabin – Etiuda gis-moll op. 8 nr 9, F. Chopin – Polonez-Fantazja As-dur op. 61

 

Pojawił się zaledwie 21-letni pianista, harmonijnie i poważnie budujący formę trudnych, wybranych przez siebie utworów. Rozpoczął od mrocznej Izoldy. Podszedł do tego dzieła i interpretacji myśląc nie tylko o podaniu właściwego kolorytu brzmienia ale i o dźwięku oraz napięciu wyrazowym. Potem była etiuda Chopina, wzięta dość gładko, z jedną, drobną przeszkodą. Następnie zagrał Etiudę Skriabina z arcypięknie zrealizowanym odcinkiem lirycznym. To było niebo! Etiuda potężna, rewelacyjnie grana, z ogromnym impetem. W op. 61 Chopina pokazał, że jest absolutnie nietuzinkowym pianistą, do tego muzykalnym i wrażliwym. Kiedy się na niego patrzyło wydawał się być powściągliwym, zdystansowanym – trochę przypominał mi tym młodego, eleganckiego Stanisława Bunina w czasów Konkursu Chopinowskiego w 1985 r. Podobało mi się to, co i jak zaprezentował tu na Konkursie ten niewątpliwie utalentowany student moskiewskiego Konserwatorium!       

 

 

Raul Da Costa, Portugalia (Steinway)

 

  1. S. Bach – Preludium i fuga fis-moll DWK II, J. V. da Motta – Ballada op. 16, F. Liszt – Spanish Rhapsody

 

Na koniec sesii porannej zaprezentowała się wyróżniająca się osobowość. Pianista kreujący, żywo i spontanicznie reagujący. Bach kompletnie inny od większości pozostałych. Tam było sucho, precyzyjnie, ostro, klawesynowo, a u niego dużo poezji, romantycznych nierówności, choć obcych tej muzyce. Brakowało mi jednak większej dyscypliny, za dużo było tego wyrazowego falowania i wzburzeń. W ogóle burzliwy to 20-letni młodzieniec. Typ romantyka, bardzo wyrazistego emocjonalnie. Kapitalna była, nieznana mi dotąd Ballada – da Motty. Tu dopiero była burza emocji, Bach był tylko jej maleńką zapowiedzią. Najważniejsze jest to, że wydawał się być w tym żywiołowym przeżywaniu autentyczny, naturalny. Nadto grał bardzo ładnym dźwiękiem. Na koniec zagrał Rapsodię hiszpańską. Tu dopiero zaznaczył swoją obecność, tu pokazał walory swojej gry i pianistyczny talent. To było brawurowe wykonanie, ze swoimi konsekwencjami również, drwa bowiem leciały, oj leciały… Co istotne ładnie bawił się to muzyką, pięknym, marzycielskim tematem na przykład, uśmiechał się wtedy, jakby sam podziwiał tę muzykę. Ciekawie i harmonijnie rozwijał cały utwór. Finał znakomity. Pianista wrażliwy, bardzo oryginalny.

 

 

Mark Taratushkin, Rosja   (Steinway)

 

  1. Schubert -Sonata A-dur D 664 Allegro moderato, Andante, Allegro, J. Brahms-Wariacje nt. Paganiniego op. 35 (zesz.1)

 

Od pierwszego taktu tej pięknej Sonaty pianista pokazał jak ciekawie potrafi prowadzić narrację tego epickiego bardzo dzieła. Ładnie muzykował, wrażliwie, ze stoickim wręcz spokojem. Świetnie przygotowany, wiele potrafiący. W wolnej części był tak połączony z tą muzyką. Był marzycielski, a jednocześnie potrafił przekazać nam te treści prosto i naturalnie, zwyczajnie, bezpośrednio. Lekko oddał finałową część ale z wykonawczą dyscypliną, zawsze z wyrazową pełnią. Grał mądrze i przemyślanie. Podczas wykonywania Wariacji również był skupiony i opanowany. Pokazał tu swój wirtuozowski pazur. Co ważne, było nie tylko dobre wykonanie ale i ciekawa próba pokazania wartości dzieła od jego strony wyrazowej. 

 

 

Dorokhova Tatiana, Rosja   (Steinway)

                                                                                                                                 

 

  1. Scarlatti – Sonata D-dur K. 492, Sonata h-moll K. 87, Sonata D-dur K. 484  
  2. Liszt – Transcendental Etude No. 12 Chasse-neige, Transcendental Etude No. 10, K. Szymanowski – Wariacje b-moll op. 3   

 

Kolejna przedstawicielka Rosji, wiele umiejąca, o świetnych pianistycznych predyspozycjach. Choć w większości to jeszcze studenci moskiewskiego Konserwatorium to jednak bardzo już dużo potrafią, są świetnie przygotowani, skupieni, opanowani, poważni. Bardzo podobały mi się trzy Sonaty Scarlatiego, druga pięknie i tajemniczo płynęła spod palców tej wrażliwej Rosjanki. Żywo, precyzyjnie oddała obie skrajne. Liszt ogromnie mocny, kolosalny wręcz, obie etiudy. Kulminacje pierwszej – prześwietne. Wyciszenie ze śnieżną mgłą w basie – malarskie. Kto wie, czy nie najciekawsze były Wariacje Szymanowskiego. Bardzo pięknie oddawała ich liryczną rzeczywistość. Narrację prowadziła tak spokojnie. Kontrasty były ogromne: uśmiechająca się we fragmentach lirycznych, mroczna, poważna, dramatyczna w tych dynamicznych, w których lubiła się zagalopować, np. w finale Wariacji, finale pełnym brawury, iście piekielnym! 

 

 

Nikodem WojciechowskiPolska    (Yamaha)

 

  1. Rachmaninow – Etiuda – Obraz es-moll op. 39 No. 5 , F. Chopin – Barkarola Fis-dur op. 60Scherzo b-moll op. 31

 

Wrażliwy pianista. Kiedy zaczął, zwróciło moją uwagę matowe, ciemne brzmienie fortepianu. Etiuda chyba bliska mu, dobrze opanowana. Kiedy kończy, podsumowuję nie zawsze spójną realizację szczegółów, np. w warstwie dynamicznej. Chopin od początku trochę nerwowy, a sam pianista mało naturalny w oddawaniu treści i atmosfery tej muzyki. W Barkaroli narracja czasem niepewna, nie zawsze stabilna, z wrażeniem, że w każdym momencie może się coś zdarzyć niedobrego. Na szczęście zdarzyło się tylko raz. O wiele lepsze było Scherzo, mocne, wyraziste, grane pewnie i precyzyjnie. Przyznam szczerze, że nie lubię akompaniujących grze min, także różnych teatralnych ruchów i gestów, wtedy zwłaszcza, kiedy nie są -moim oczywiście zdaniem- adekwatne do słyszanej treści dzieła albo po prostu niepotrzebne, a już najbardziej nie lubię takiego „papania” ustami. Nie warto psuć wrażenia wynikającego z walorów czystej muzyki.

 

 

Sun Hwa Kim, Korea (Yamaha)

 

  1. Chopin – Ballada g-moll op. 23, H. Dutilleux – Sonata op.1 (III Choral et Variations), S. Rachmaninow – Etiuda c-moll op. 39 No. 1   

 

Ciekawa, wrażliwa, delikatna, czuła pianistka. Chopin – bez fałszywych tropów, z niezłym wyczuciem tej muzyki. Ładnie chodziły jej palce tworząc powabny ton, potrafiła też dać ogromną kulminację, zarazem. Ciekawa była muzyka wielkiego francuskiego twórcy XX w. Utwór nie tylko efektowny ale i bardzo wartościowy, mocno oparty na tradycji. Co ważne, Koreanka potrafiła bawić się tą muzyką, podnosząc jeszcze wtedy jej atrakcyjność. To jest podejście godne pochwały. Utwór wykonała efektownie, wirtuozowsko i z fantazją, co istotne – prawdziwą i szczerą. Rasowa to pianistka ale i pełnowymiarowy utwór. Znakomita była Etiuda na finał jej udanego występu, jaka sprężysta, zdecydowana, dynamiczna!

 

 

Evan Mitchell, USA   (Steinway)

 

  1. Brahms – Sonata C-dur op. 1 Allegro, Andante, Scherzo. Allegro molto e con fuoco

Finale. Allegro con fuoco

 

Rozpoczęcie tego dzieła bez potrzebnej tu mocy, do której przyzwyczaił mnie K. Zimerman w swoich wykonaniach sprzed ponad 30 lat, od razu wzbudziło niedosyt. W ogóle raczej wykonanie spokojne, skromne acz zawsze poważne i rzetelne. Trochę za blado i niemrawo rozwijane było Andante. Scherzo ciekawe tylko wtedy, kiedy było żywe, ogniste. Finał był mocny, grany z impetem acz nie zawsze pewny. Niewiele miał nam pianista do przekazania, nie potrafił mnie zafrapować na koniec dnia ale też zadanie postawił sobie ogromne.            

 

6 listopada 2013

 

 

Mischa Kozłowski, Polska (Steinway)        

 

  1. S. Bach/F. Busoni – Chaconne z II Partity d-moll BWV 1004, F. Chopin -Fantazja f-moll op. 49

 

Pianista żywo reagujący. Nieźle przygotowany, umiejący utrzymać napięcie – co ważne w każdym wykonaniu. Raz tylko popłynął sobie w bachowskie przestworza ale szybko wybrnął. Nie było to granie zachwycające ale na pewno wyraziste. Po przerwie Chopin. Nie zaciekawił mnie szczególnie, może z wyjątkiem mocnego wyrazowo finału. Mało inspiracji do pisania.

 

 

Chih Hsu Yun, Tajwan (Steinway)       

                                                                                                                             

  1. van Beethoven – Wariacje F-dur op. 34, F. Chopin – Barkarola Fis-dur op.60,C. Debussy – Preludium Feux d’artifice (II tom)

 

Bodaj najmłodsza, 16-letnia zaledwie pianistka, a bardzo już poważna, poruszająca się dość sztywno, z pewnym majestatem, tak też siedząca przy instrumencie (w sukni jak z baśni). Choć z początku wydawała mi się dość surowa jeszcze, to zawsze była perfekcyjna, i to pod każdym względem. Czasem w Wariacjach dźwięki brzmiały ostro, jakby je ciosała -być może chciała być wyrazistsza. Zwróciła moją uwagę pewna wytworność stylu zakończenia utworu. W Chopinie zdarzały jej się pojedyncze omsknięcia, a także miny, ruchy, zawsze jednak adekwatne wobec muzyki. Ciekawe, odnosiłem wrażenie jakby czasami redukowała dźwięki harmonii, jakby nie chciała uznać powagi wszystkich nut ograniczając je tylko do tych „ważniejszych”… A wracając do jej sztywności, w Barkaroli nabierała ona cech elegancji. Sztuczne ognie – elektryzujące ale wyważone, znakomicie przygotowane, technicznie nienaganne. Bardzo dużo już dziś potrafi ta pianistka mimo nastoletniego wieku. Stać ją było np. na magiczne podanie motywu Marsylianki, na pięknym dźwiękowym tle w lewej ręce? Uporządkowana to już bardzo i ciekawa wielce pianistka.

 

 

Dinara Klinton, Rosja (Steinway)              

                                                                                                                       

 

  1. Scarlatti – Sonata f-moll K. 466 (L. 118) , Sonata G-dur K. 455 (L. 209) , F. Liszt – Sonetto del Petrarca 104, F. Liszt – Transcendental Etude No. 5 Feux follets, Ch.

Gounod /F. Liszt – Valse from the opera Faust

Same superlatywy. Pięknie wyśpiewała temat Sonaty f-moll, zagranej szlachetnie i czarownie. Druga część pokazała zaś krystaliczność jej artykulacji, ze świetnymi repetycjami na czele. Jak ona cudownie bawiła się tą muzyką Sonaty G-dur. Ładnie zespoliła się z bliskim jej „estetycznie” instrumentem w Sonecie Petrarki Liszta. Brzmienie melodii, akompaniamentu nabierało pod jej palcami cech nieziemskich, taka jest też przecież ta muzyka. To w istocie było wykonanie przenoszące nas gdzieś znacznie wyżej, ale ona ani na moment nie opuszczała ziemi trzymając wszystko pod żelazną, profesjonalną kontrolą. Nawet miną pomagała sobie „gasić” pedałem dźwięk, co pomogło. Bardzo wrażliwa, czuła i uważna. Nieczęsto mamy do czynienia z takim zjawiskiem, szczególnie na konkursach. Wiele pianistycznej swobody, fantazji było w Feux follets. A jaki elegancki i wytworny wydźwięk miał walc z Fausta, z charakterystycznym ociąganiem ostatniej miary! Finał tej efektownej ale i złożonej kompozycji był dla niej pretekstem do zachwycającej zabawy pianistycznej. Ku mojej uciesze…

 

 

Alexey Sychev, Rosja (Steinway) 

         

                                                              

 

L .van Beethoven – Sonata C-dur op. 53Allegro con brioIntroduzione: Adagio molto, Rondo. Allegretto moderato – Prestissimo, F. Chopin – Etiuda a-moll op. 25 nr 11, F. Liszt / N. Paganini – La Campanella

 

Znakomity pianista! Kiedy zaczął grać „Waldsteinowską”, od razu skonstatowałem, że to idealny wykonawca muzyki klasycznej. Niezawodna technika gry, niesłychany dynamizm ujęcia, umiejętność utrzymania najwyższego napięcia w kluczowym ogniwie dzieła, już nie wspominam nawet o precyzji artykulacyjnej – wszystko to dało imponujący efekt, zwieńczony fantastycznym finałem. Potem także nigdzie nie było jednego choćby pustego taktu – wszystko trzymał pod muzyczną i wyrazową kontrolą. W części trzeciej kontrasty zdawały się osiągać maksymalne rozmiary, z drapieżnością na czele. Prześwietna była ta Sonata! Po raczej bezdyskusyjnej chopinowskiej Etiudzie przyszedł czas na finałową, brawurowo wykonaną Campanellę. Trudno wyobrazić sobie bardziej efektowne i owocne zwieńczenie konkursowego występu, kiedy schodzi się z estrady uśmiechniętym, świadomym osiągniętego sukcesu i aplauzu publiczności… 

 

 

Nikita Volov, Rosja (Steinway)                                                                                                                                     

 

  1. Prokofiew – Sonata a-moll op. 28, G. F. Handel – Suita fis-moll HWV 431PreludeFugueGigue, F. Liszt- Mephisto waltz A-dur No. 1

 

Młodszy od poprzednika, 21-letni dopiero student moskiewskiego Konserwatorium, a ile już potrafi! Fenomenalnie przygotowany do występu, on też dałby radę zagrać wszystko o 4 nad ranem. Czułem, że postawił sobie cel: zagrać dobrze na konkursie i czynił to jakby wypełniał życiową misję. Rewelacyjnie zagrał Prokofiewa, był niesłychanie pochłonięty tą muzyką. Suita Haendla była mu równie bliska – bardzo okrągła w brzmieniu, spokojna, a nawet dostojna. Znakomite było wstępne Preludium, także potem kolejne dwa ogniwa Suity. W lisztowskim Walcu w końcu się zmęczył ale i tam ile pokazał! Sprawny, skupiony, bardzo wiele umiejący pianista.

 

Zi Xu, Chiny (Steinway)

  1. Chopin – Polonez fis-moll op. 44Mazurkas op. 59, F. Liszt – Mephisto WalzNo. 1

 

Dużo wrażeń, często mieszanych. Niewątpliwie Chopin szczery, nieudawany. Polonez mocny, pełen energii, trochę za mało znalazłem mazurkowej elegancji. Impet, czasami niebywały. Mimo pojawiających się często niepewności, zagubień, słyszy się i widzi bardzo duży potencjał do wykorzystania. Jego imperatyw grania jest bardzo wysoki choć jakby jeszcze nieokiełznany. Stąd nierówny poziom mazurków, sporo błędów ale i ładnych miejsc. Walc Mefisto grany zrazu z pewną dozą ostrożności, najbardziej chyba żywiołowy ale i najdobitniej pokazujący ile jeszcze ma do zrobienia. Pojawiający się czasami styl „ratuj się kto może” nie pasuje do jego ambicji, aspiracji ale i na pewno do wielkiego talentu, który na pewno nie będzie zmarnowany. Były też znaczące przebłyski np.w znakomitym finale Walca!

 

 

Anna Kavalerova, Rosja (Yamaha)

 

  1. Gubaidulina – Chaconne (1962), L. van Beethoven – Sonata in E-flat major op. 81 a Les Adieux – Adagio – Allegro, L’Absence – Andante espressivo, Le Retour – Vivacissimamente

 

 

Ciekawa, barwna postać, żywa. Fantastycznie przygotowała Chaconne, którą może już dziś grać wszędzie, na każdym recitalu. Mimo piętrzących się trudności, wszystkie pokonywała nie tyle gładko ile świadomie i bardzo naturalnie, razem z muzyką. To znaczy nie słyszało się i nie widziało żadnego mocowania z materią – była wyłącznie znakomita realizacja wszystkich zadań, na wszystkich możliwych płaszczyznach. Jej pianistyczna sprawność, niebywałe opanowanie ale i przytomność umysłu czy tzw. duża głowa – robiły wielkie wrażenie podczas wykonywania tego dzieła. Beethoven jakby za mało beethovenowski. Brakowało mi większej identyfikacji czy uchwycenia tego tak charakterystycznego stylu, faktury. Na pewno nie brakowało atmosfery, cudownej, np.w drugiej części. Jak ładnie brzmiał jej tam instrument?

 

Nino Bakradze, Gruzja (Steinway)     

                                                                                                                                

 

  1. van Beethoven – Sonata As-dur op. 26 Andante con variazioni Scherzo, allegro moltoMaestoso andante, marcia funebre sulla morte d’un , Allegro, M. Balakirev– Islamey op. 18

 

I jej Beethoven nie przypadł mi do gustu, nie ujęło np. frazowanie. W takim bogactwie wyrazowym, tak różnorodnym, tak zróżnicowanym, trudno chyba jest nie zainteresować słuchacza swoimi interpretacyjnymi pomysłami, propozycjami. Ta Sonata była dla mnie, jak to czasami określam – bezwrażeniowa. Najciekawiej bodaj ujęła ostatnie ogniwo. To zostało w pamięci. Kiedy jednak zaczęła grać Islamey – nie było już cienia wątpliwości co gra. Od początku, od pierwszego taktu do samego końca, po ostatni takt dała nam rewelacyjny i najprawdziwszy z możliwych do wyobrażenia obraz tego wirtuozowskiego, arcytrudnego utworu. Grała go bez cienia jakichkolwiek zawahań czy wątpliwości, a do tego przychodziło jej to z naturalną łatwością! Pięknie grała ten nieco egzotyczny, liryczny temat, a wszędzie indziej było jedno wielkie pianistyczne piekło, opanowane jednak przez nią do najdrobniejszego szczegółu. Takie wykonanie chciałbym mieć w swoim domowym zbiorze!       

 

 

Zheeyoung Moon, Korea (Steinway)    

                                                                                                                                 

 

  1. Haydn – Andante i Wariacje f-moll XVII:6, R. Schumann – Toccata C-dur op. 7, A. Scriabin – Sonata gis-moll op. 19 Andante, Presto

 

To jedno z większych moich konkursowych przeżyć. Jakieś niezwykłe połączenie osobowości, charakteru, usposobienia, wdzięku, gustu, smaku z wykonywaną muzyką, harmonijnie przez tę pianistkę budowaną i przedstawianą nam jako jej najbliższą, bardzo osobistą. Jaki czysty, klarowny, jaki piękny w Andante był Haydn, jak muzykalnie i wiarygodnie wykonawczo przez nią podawany. Jaka żywa i spontaniczna Toccata, ile w niej było intelektualnej i artystycznej zabawy, w którą wciągnęła i słuchających. Pododbało mi się jak słuchała dźwięku, kreując nam jego obraz. Żeby znaleźć tyle barw w Sonacie Skriabina, tak ciekawie opowiadać o jej treści, trzeba posiąść dużą wyobraźnię, poetycką duszę ale i pianistyczne umiejętności. Ucieszyłem się, że dostała tyle oklasków od publiczności. Było to potwierdzenie jej niewątpliwego talentu ale i dużej skali oddziaływania.

 

 

Aleksandra Jabłczyńska, Polska (Yamaha)

 

  1. Albeniz – Iberia (Book I) Evocacion, El Puerto, S. Prokofiew – Sonata d-moll op. 14 Allegro, ma non troppo – Più mosso – Tempo primo, Scherzo. Allegro marcato, Andante, Vivace – Moderato – Vivace

 

Ciekawa pianistka. Ładnie gra, z pełną kontrolą, opanowaniem, skoncentrowana. Z początku myślałem, że gra tylko nuty ale było to tylko pierwsze wrażenie. Starała się bowiem malować w Iberii dźwiękowe obrazy, szczególnie w drugim utworze, tak ciekawie zakończonym. Bardzo dobra była też Sonata Prokofiewa. O nic nie trzeba się było martwić, świetnie opanowała bowiem cały materiał. Interesujące było Scherzo, ciekawą podarowała nam opowieść w Andante, ogniwie niełatwym, złożonym przecież w swojej treści. Największe wrażenie zostawiła na porywający koniec. Artykulacja czytelna, świetna technika gry, cały arsenał prokofiewowskich środków, repetycje, pasaże opanowała znakomicie. Gratulacje!

 

7 listopada 2013

 

 

 

Daiki Kato, Japonia (Yamaha)

 

  1. van Beethoven – Sonata Es-dur op. 27 nr 1 AndanteAllegro molto vivace, Adagio con espressioneAllegro vivace F. Schubert / F. Liszt – Frühlingsglaube S. 558, C. Saint-Saëns / F. Liszt – Danse macabre S. 555

 

Jestem pewien, że nie da się już delikatniej rozpocząć tej Sonaty. Jakimż on jest wrażliwym pianistą. Artykulacja – jaka precyzyjna, a przy tym najdrobniejsze nawet figury pełne są muzyki! Część druga pulsowała beethovenowskim życiem. Precyzja i wrażliwość – to cechy główne 22-letniego muzyka. Potem wybrał sobie poetycką pieśń Schuberta, bardzo bliską jego odczuwaniu, estetyki. Tu grał tak cichuteńko, że aż …z wrażenia pewnie, klawisze nie zawsze się odzywały. Na koniec wybrał coś dla koneserów, pewnie też dla jurorów. Pokazał w tym bogatym wyrazowo utworze wszystkie strony swojego niewątpliwie dużego talentu.       

 

Danylo Saienko, Ukraina (Yamaha)

 

  1. Medtner – Fairy Tales op. 20 f-moll, e-moll, h-moll, J. Haydn – Sonata F-dur Hob XVI: 23 Allegro, Adagio, Presto, F. Liszt – Etiuda Transcendentalna nr 12 Chasse-neige, F. Chopin – Etiuda a-moll op. 25 nr 11

 

Jaki ciekawy pianista! Piękne bajki Medtnera podawał z takim smakiem, z taką kulturą. Wybrał trzy, które wiele mówiły o nim, o jego wnętrzu, wrażliwości. Pewny, dobrze przygotowany, skupiony, poważny, o świetnych predyspozycjach do uprawiania tego zawodu. Sonatę Haydna grał szybko, wartko. Dźwiękowe figury brzmiały jak u Scarlattiego ale z racji tempa działały na nas jakby grupowo, całymi strukturami. Elementem porządkującym był zaś akompaniament rytmiczny, ostry, precyzyjny. Tak było w skrajnych częściach. W wolnej zaś przywrócił wagę poszczególnych nutek… Rzetelny pianista, uczciwy, nie ślizgający się po klawiaturze, nie zasłaniający się szybkim tempem przebiegu. Kolorysta też z niego. Z Etiudy Liszta zrobił piękny i tak bogaty w wykorzystanych wykonawczych środkach – poemat. Chopin skupiony ale precyzyjny, bez większych zastrzeżeń. Duży potencjał w nim tkwi!

 

Ilya Maximov, Rosja (Yamaha)

 

  1. S. Bach – Preludium i fuga C-dur BWV 870 WTK II, S. Rachmaninow – Etudes-tableaux op. 33  nr 3 c-mollnr 6 es-moll, nr 9 cis-moll, C. Debussy – Etiuda nr 11 Pour les Arpèges composés, F. Liszt / N. Paganini – Etiuda Es-dur nr 2

 

Brawurowy Bach, podany nam w jednej całości, przeszedł jak burza: szybko i efektownie. Etiudy – Obrazy bogate, pełne muzyki. Etiuda arpedżiowa – bardzo udana! Z taką łatwością ogarniać muzyczną całość, do tego z taką wrażliwością! Na końcu była etiuda Liszta, dobrze przygotowana choć daleka do nieskazitelności technicznej. Też zagrana con bravura…  

 

 

Veniamin Zhukov, Rosja (Steinway)

 

  1. Liszt – Nuages gris S. 199, F. Liszt – Mephisto waltz No. 1, K. Szymanowski Metopy op. 29 Wyspa syren, Calypso, Nauzykaa                 

 

Puste były „Szare chmury”, bez próby nawet słuchania tego co mogłoby wyjść z instrumentu podczas wykonania tego tak impresjonistycznego utworu. Skoro się nie słucha – nic nie wychodzi. Walc Mefisto nieczysty, zamazany, z częstymi błędami. Były też fantastyczne miejsca, np. te „rzucane” oktawy pod koniec, w tempie, skutecznie. W zasadzie najbardziej bezproblemowo uporał się z Metopami. Nie tylko miał wszystko w palcach, pokazał też, że lubi ten repertuar, że jest mu jakoś bliski. Inna sprawa, że nie potrafił stworzyć z nich cyklu poematów, które mogłyby nas zadziwić, zafrapować czy choćby tylko zainteresować…

 

 

 II etap

8 listopada 2013 (I dzień II etapu)

 

Myeong Hyeon Kim, Korea (Steinway)

 

  1. van Beethoven – Sonata d-moll op. 31 nr 2 Largo – Allegro, Adagio, Allegretto,I. J. Paderewski – Humoresque de Concert: Cracovienne fantastique op. 14 nr 6Miscellanea: Legende op. 16 nr 1, S. Rachmaninow – Sonatab-moll op. 36 Allegro agitato, Non allegro, Allegro molto

 

Klasyczna artykulacja, sprężysta, precyzyjna, wyrazista. Chce się słuchać takiej gry, zajmującej jego i nas, zarazem. Jakie kontrasty! Pełnia mocy i delikatność. Od Beethovena wyszły skojarzenia improwizacyjności ale pianista podtrzymuje to myślenie, jakby na żywo tworzył całą narrację. Kiedy zamknął formę pierwszego ogniwa pomyślałem o reżyserii wykonawczej dzieła. Drugie ogniwo przedłużało to wrażenie, dając nam ciekawą, beethovenowską opowieść. Zajmująca wyrazowo była i trzecia część. Cały czas Koreańczyk dawał nam swoje ujęcie dzieła, swoją interpretację, a przy tym, mimo maksymalnej koncentracji, zawsze odczuwałem jego spokój, nawet swobodę. On doskonale wiedział co ma zrobić z tym dziełem. Finezyjnie nawet odegrał Krakowiaka, ze swadą w bliskości z ludowym klimatem, w sensie odczytania i zrozumienia żywiołu tego tańca! A jak się bawił tą muzyką, fantastyczne przeżycie. Z Legendy pamiętam wspaniałą kulminację, wykonawczą powagę i to jego niesłychane skupienie. Na koniec rewelacyjnie wykonał Sonatę op. 36. Niby tymi samymi wciąż środkami realizował Beethovena i Rachmaninowa ale to był na pewno Mistrz Sergiusz. To była jedna wielka burza, niesamowita wręcz kulminacja, na miarę tej muzyki, na miarę kompozytora. Wszystko dogłębnie przeżyte, opanowane i wyważone mimo tych emocjonalnych, ekstremalnych niekiedy wzburzeń. W tych też ramach mieściła się wspomniana wcześniej reżyseria interpretacji. To wielki perfekcjonista ale z wrażliwą duszą, z arcyciekawymi pomysłami; pianista, spod palców którego, każda zagrana fraza coś nam mówi, coś wyraża. Do samego końca występu świeży, uśmiechnięty, spełniony…

 

 

Josu De Solaun, Hiszpania (Yamaha)

 

  1. Haydn – Sonata c-moll Hob. XVI: 20 Moderato, Andante con motto, Allegro finale,

J.Brahms – Klavierstücke op. 118( Intermezzo a-moll, Allegro non assai, Intermezzo A-dur,

Andante teneramente, Ballata g-moll, Allegro energico, Intermezzo f-moll, Allegretto un poco

agitato, Romanza in F-dur, Andante, Intermezzo es-moll, Andante; Largo e mesto), I. J.

Paderewski- Humoresque de Concert: Caprice (genre Scarlatti) op. 14 No. 3, Miscellanea:

Nocturne op. 16 No. 4

 

Przeciwieństwo Koreańczyka, można by powiedzieć – wzburzony inaczej – romantycznie, bardziej skazitelnie, jak to sobie określiłem podczas występu, mniej krystalicznej. Inny już typ koncentracji, czasami płatający figle, np. w skrajnych ogniwach Sonaty. Haydn ładny ale za bardzo romantyczny i rozwichrzony. W Brahmsie nade wszystko pokazał wielką wrażliwość, większą już przejrzystość. Wspaniale budował nastroje np.w środkowej części Intermezza A-dur. Wyróżniłbym też czwarte, f-moll. Stworzył w nim solidny kawał muzyki, zwieńczony robiącą wrażenie kulminacją. Bardzo delikatna była Romanza, zmysłowa w swoim środku, lekka, prawie ażurowa… Tak sobie siedział z nami ten ciekawy hiszpański romantyk, prezentując na koniec należycie rozmarzony Nokturn patrona Konkursu, wcześniej pokazując też spory nawet wirtuozowski pazur, choćby w Humoresce Paderewskiego.

 

 

Sangyoung Kim, Korea (Steinway)

 

  1. Czerny – Variations on a theme by Rhode op. 33, L. van Beethoven – Eroica Variations op. 35 , I. J. Paderewski – Album de Mai: Chant d’amour op. 10 No. 2,Caprice Valse op. 10 No. 5, A. Grunfield – Soirée de Vienne op. 56                                                                                                                   

 

To ta mrucząca ciągle pianistka, nie ona pierwsza choć może najbardziej donośna? Ale nie zawsze. Zaczęła od Czernego, a w zasadzie Rhodego -wartko, sprawnie, kompetentnie. Potem były gigantyczne Wariacje z Eroiki, z precyzyjną realizacją wszelkich zawiłości zapisu. Wiele było tu mocy, dynamizmu, wręcz brawury, wiele też wirtuozerii i to nawet całkiem wysokich lotów, zresztą nie opuszczającej pianistki do samego końca występu. Utwór piekielnie trudny bo jak tu utrzymać napięcie na jednakowo wysokim poziomie, wobec olbrzymich ram czasowych, a i bogatej, wewnętrznej różnorodności dzieła. Ale wszystko miała dobrze poukładane, właściwie uporządkowane, dając poważną konkursową propozycję. Ładny był Nokturn Paderewskiego, z szerokim oddechem, szczególnie lekki i zwiewny Walc – Kaprys, z drobnymi wszak omsknięciami ale ciekawy pianistycznie, przygotowujący pianistkę i nas do smacznego skonsumowania „wieczoru wiedeńskiego”, rodem z najpiękniejszych, straussowskich kart. To był prawdziwy fajerwerk pianistyczny, zagrany z krystaliczną wirtuozerią, swadą, fantazją ale i smakiem, kulturą. Ciekawe, im bliżej końca tego wyczerpującego występu, tym Koreanka grała lepiej!

 

 

Mikhail Turpanov, Rosja (Boesendorfer)

 

 

  1. Scarlatti – Sonata g-moll K. 450, Sonata G-dur K. 470, I. J. Paderewski –Humoresques de Concert: Caprice (genre Scarlatti) op. 14 No. 3Miscellanea: Un moment Musical op. 16 No. 6, Album de Mai: Scherzino op. 10 No. 3, Polish Dances: Mazurka in B major op. 9 No. 4, S.Prokofiew – Rondo op. 52 No. 2, Etude op. 52 No. 3, F. Schubert – Wanderer Fantasia C-dur D. 760

 

Świetny występ. Znakomicie skonstruowany program, może i najciekawszy jak dotąd choćby w części wstępnej, polegający na zderzeniu oryginalnego Scarlatiego ze Scarlattim – Paderewskiego. Pianista ten jest niesłychanie skoncentrowanym młodym człowiekiem, doskonale przygotowanym do występu toteż zajmuje go na estradzie już tylko interpretacja. Przyznajmy, to komfortowa sytuacja dla niego i dla nas. Z obu Sonat zrobił poważny punkt występu, dodając zaś owego Paderewskiego, podkreślił nie tylko jego celność w tej świadomej „mistyfikacji”, udowadniając nam też jak znakomity jest to utwór (nikt go u nas nie gra, gdyby nie Konkurs w Bydgoszczy nie mielibyśmy szansy go usłyszeć, dlaczego???). Podobnie było w mazurku patrona, również nieznanym szerzej, a i to świetny utwór, i to w każdym wirtuozowskim recitalu. Bardzo dobre wrażenie pozostawił po wykonaniu niełatwych, także w odbiorze, dzieł Prokofiewa. Rondo grane było -jak sobie pomyślałem- na dalszy awans czyli na spodobanie się i w tym repertuarowym obszarze, a Etiuda? Fantastycznie zagrana, nieskazitelnie, w ogromnym tempie, z charakterem. Wszystko tu było. Na koniec zaproponował fantazję „Wędrowiec” – to dopiero osiągnięcie. Powaga dzieła, świetnie połączona tu została z powagą tej kandydatury. Narracja wysokiej próby, wszystko i tu wyreżyserowane, wyliczone, przeżyte, zagrane. Ileż ci młodzi Rosjanie już potrafią, a często to dopiero studenci, ten – na studiach podyplomowych w moskiewskim Konserwatorium. Jaki nieprawdopodobny wykonawczy impet, jaka rozwaga, jaka też świadomość biegnącego czasu, także czasu muzyki

!

 

Krzysztof Książek, Polska (Steinway)

 

  1. A. Mozart – Variations in A major on Come un’agnello K. 460, I. J. Paderewski – Miscellanea: Thème varié in A major op. 16 No. 3, Humoresques de concert: Cracovienne Fantastique in B major op. 14 No. 6, J. Brahms – Variations in D major op. 21 No. 1

 

Tu największa i najprzyjemniejsza niespodzianka, może nie tylko pierwszego dnia II etapu. Znakomity występ polskiego jedynaka! Cały program zagrał rewelacyjnie, z pełną świadomością i kontrolą wszystkiego co trzeba. Pewny, opanowany, skoncentrowany – do granic możliwości, aż nie do wiary, że rośnie nam w Polsce nowe pokolenie wykonawców, nieskażonych strachem, tremą, wszelkimi psychicznymi słabościami. Mozarta zagrał brawurowo, precyzyjnie, znakomicie Paderewskiego! Jak tylko skończył pomyślałem, że będzie on poważnym kandydatem do nagrody za wykonanie utworów patrona Konkursu. Jaka kompetencja i fantazja w Temacie z wariacjami, jaki blask wirtuozerii, jaka dojrzała narracja! Impet gry – niebywały, rozmach imponujący wręcz. A Krakowiak? Zagrał go jak stary wyjadacz koncertowy. Przebojowa to była, znakomita, żywa gra! Na koniec zagrał bardzo trudne i poważne wariacje Brahmsa. Pokazały one, że rośnie nam wielki, poważny pianista, któremu może nawet konkursy nie będą specjalnie potrzebne bo publiczność i tak będzie chciała go słuchać i podziwiać. Teraz studia, nauka ale już dziś trzeba zacząć myśleć jak pomóc mu w karierze. Koncentrację posiadł fenomenalną, jest tak pewny tego, co robi, gra tak mądrze i dojrzale!

 

 

Violetta Khachikyan, Rosja (Steinway)

 

  1. J. Paderewski – Miscellanea: Nocturne op. 16 No. 4, Humoresque de Concert: Caprice (genre Scarlatti) op. 14 No. 3, J. S. Bach / F. Liszt – Preludium i fuga a-moll BWV 543 , R. Schumann – Carnaval op. 9

 

Kolejna znakomita pianistka na bydgoskim Konkursie. Jak pięknie zagrała Nokturn, jak znakomicie Kaprys a la Scarlatti – Paderewskiego. Ten drugi utwór to prawdziwy jej żywioł. Zagrała go tak ciekawie, tak żywo, do tego z poczuciem humoru, nawet z dowcipem. Też świetnie opanowana. Organowy Bach zabrzmiał na fortepianie imponująco. Fuga była tak przejrzysta, tak czytelna, o niesamowitym wykonawczym pędzie i rozmachu, nawet nie wspomnę. Na koniec zostawiła sobie najważniejszą pozycję – schumannowski Karnawał. To było bardzo ciekawe, formalnie zwarte, ładnie uchwycone jako całość wykonanie. Technika – znakomita, pianistyczny warsztat – pozwalający na wszystko. Po raz pierwszy tu na Konkursie, Rosjanka wstawała po Paderewskim i Bachu i kłaniała się publiczności, a raz nawet sobie wyszła na moment. W prawie godzinnym występie każdy lekarz zaleciłby… rozprostowanie kości, trochę innego niż samo granie ruchu, krótki spacer za kulisy, nie mówiąc już o podniesieniu sobie stopnia pewności oklaskami widowni, choćby nawet skromnymi. Można tylko brać przykład, zwłaszcza, że wszystko skończyło się znakomicie!

 

 

Hwa Kyung Lee, Korea  (Steinway)

 

  1. van Beethoven – Sonata As-dur op. 110 Moderato cantabile molto espressivo, Scherzo: Allegro molto, Adagio ma non troppo. Fuga: Allegro ma non troppo, I. J. Paderewski – Miscellanea: Nocturne op. 16 No. 4, Humoresques de concert: Menuet op.14 No. 1, C. Franck – Prelude, chorale and fugue                          

 

Sonatę wykreowała z wielką świadomością, poważnie, pięknie i bogato duchowo choć tu już nie dostrzegłem takiego wysokiego stopnia zespolenia pianistki z instrumentem jak wcześniej u jej poprzedników. Pokonała ją gładko i sprawnie pianistycznie ale czy była tam wystarczająca potęga i moc wyrazowa? Brakowało mi tego elementu w op. 110. Profesjonalna wielce to pianistka, pewna w grze, idąca zawsze do przodu. Bardzo ładnie muzykowała w Nokturnie Paderewskiego choć w Menuecie zabrakło mi klasycznej precyzji wykonania. Dzieło Francka zaś zagrała bez większego blasku. To była taka gra jakby na pół gwizdka, jak to się niekiedy mówi. Mało wyrazu w chorale, nie za bardzo wyraźna dla mnie też fuga. Poza tym wszystko się zgadzało bo pianistka bardzo wiele potrafi, jest twórcza, błyskotliwa, nadto świetnie prezentuje się na estradzie co też jest przecież ważnym elementem tego całego teatru…

 

 

Roman Martynov, Rosja (Yamaha)                                                                                                                                        

 

  1. S. Bach / S. Rachmaninow – 3 utwory z Partity E-dur na skrzypce solo, Prelude, Gavotte, Gigue, F. Chopin – Barkarola Fis-dur op. 60I. J. Paderewski –Miscellanea: Melody op. 16 No. 2 Humoresques de Concert: Menuet op. 14 No. 1, S. Barber – Sonata es-moll op. 26 Allegro energico, Allegro vivace e leggero, Adagio mesto, Fuga: Allegro con spirito

 

Jakoś nie do końca czysto i klarownie zabrzmiał mi jego Bach choć zagrany został przez niego błyskotliwie. Ładna była Barkarola, oddana z wyczuciem chopinowskiego stylu, z kulturą. Malowniczo i dość tęsknie przedstawił Melodię Paderewskiego, gładko Menueta. Głównym daniem była Sonata Barbera – piekielnie trudna ale zawsze żywa, zawsze oryginalna. Trzeba mieć sporą głowę do tego dzieła, trzeba posiąść wysoki stopień koncentracji ale i znakomity pianistyczny warsztat aby tak precyzyjnie jak Rosjanin je przedstawić. Ładna, mozaikowa była druga część, dość majestatyczna trzecia, fuga efektowna. Pianista o niemal pokerowej twarzy ale w środku bardzo wrażliwy, ciekawy.     

 

9 listopada 2013 (II dzień II etapu)

 

Raul Da Costa, Portugalia (Steinway)

 

  1. S. Bach – Fantazja i fuga a-moll BWV 904, I. J. Paderewski – Miscellanea: Nokturn op. 16 nr 4, Humoresque de Concert: Menuet op. 14 nr 1 R. Schumann – Toccata C- dur op. 7, J. Brahms – Wariacje i fuga na temat Haendla op. 24

 

Bach niby “zamazany” pedałem ale zawsze czytelny i przejrzysty, zawsze pewny i świadomy. Wyjątkowo nastrojowy był Nokturn, szalenie delikatnie ujęty, aż czasami nie wszystkie klawisze się odzywały (jak dodaję w takich razach – z wrażenia) ale przyznam, że nieziemsko pięknie grał nokturnową melodię. Toccata, taka może nie na 100% bo sporo było nieczystych figuracji, takich „niedokończonych” ale fantazji i błyskotliwości wykonawczej nie brakowało ani przez chwilę. Krakowiak czasem lekko przesterowany, niewolny od usterek. Wariacje podobnie ale dobra technika gry, spory zapas środków wykonawczych pozwalały na ciekawą realizację bardzo wielu arcytrudnych „momentów”, szczególną uwagę zwracały te najbardziej liryczne i dramatyczne. Brawurowo zagrał np. ostatnią przed fugą wariację. Dobra fuga, do końca mocna, także wrażeniowo!

 

 

Mark Taratushkin, Rosja   (Steinway)

 

  1. Debussy – Suite Pour le piano, Prelude, Sarabande, Toccata, I. J. Paderewski –Miscellanea: Legenda op. 16 nr 2, Humoresques de Concert: Caprice (genre Scarlatti) op. 14 nr 3, J. Brahms – Sonata C-dur op. 1 Allegro, Andante , Scherzo.Allegro molto e con fuoco, Finale. Allegro con fuoco 

 

Pianista, który niespodziewanie -po I etapie- stał się pianistą- wielkomocarstwowym, jak określał kiedyś tych najgłośniej grających, chyba nie tylko Rosjan, mój profesor, znakomity krytyk Marian Wallek Walewski. Takie było wstępne, wyciosane jakby Preludium, taka była Legenda (strasznie to zabrzmiało wobec niezwykłych subtelności ogniw skrajnych bo też potrafi on zachwycić lirycznym ujęciem, co czynił i w I etapie) no i oczywiście Brahms. Bardzo pięknie, lirycznie oddawał drugą część Suity Debussy’ego – dopóki nie „przyładował” odłamkowym, trzecie ogniwo z kolei przegonił do granic możliwości. Porywająco i brawurowo wykonał Kaprys a la Scarlatti czasem jakby maszynowo, natomiast Sonata stała się niewątpliwie najciekawszym punktem jego programu. Też z piekielnymi momentami, ze wstrząsającą mocą I częścią, także trzecią no i finałem. Zajmująco grał I część, świetne były kontrasty, znakomita, porywająca pianistyka, tak też było w dwóch ostatnich częściach. Co ważne, grał to dzieło z dużym zrozumieniem jego treści.

 

 

Sun Hwa Kim, Korea (Yamaha)

 

  1. S. Bach – Preludium i fuga b-moll BWV 867, C. Debussy – Images Book I Reflets dans l’eau, Mouvement, I. J. Paderewski – Album de Mai: Au Soir op. 10 No. 1, Album de Mai: Scherzino op. 10 No. 3, S. Rachmaninow Sonata b-moll op. 36 (1931) Allegro agitato, Lento, Allegretto molto

 

Bach bardzo blady, miękki to był typ realizacji polifonii, dość czarno-biały w dynamice, co akurat dobrze i romantyczny w wyrazie, nieco mniej. Ciekawe, że wszystkie głosy w fudze grała niemal na tym samym dynamicznym poziomie. Bardzo ciekawy za to Debussy -ładny, barwny, efektowny, Odblaski – świetne pianistycznie oraz Paderewski -żywy ale zawsze czule i wrażliwie oddawany. Szczególnie ciekawie zagrała nam Scherzino. Bardzo dobra była Sonata Rachmaninowa, mocna w kulminacjach, pięknie różnicowana, kontrastowana, i to w najlepszym stylu i smaku. Technika nienaganna, znakomite skupienie. Najpiękniej jak można zagrała wolną część – bardzo przeżywała tę cudowną muzykę, a my wraz z nią. Wielce wrażliwa i muzykalna to istota. Znakomicie zagrała też część finałową – zawsze w bardzo dobrym guście, z wigorem, energią, świetnie pianistycznie. 

 

 

Chih Hsu Yun, Tajwan (Steinway)  

 

  1. J. Paderewski – Miscellanea: Melody op. 16 No. 2Humoresque de Concert: Cracovienne fantastique op. 14 No. 6, J. S. Bach – Toccata c-moll BWV 911, F. Mendelssohn     Fantasia fis-moll op. 28, B. Bartók – Out of doors Sz. 81

 

Jak cudownie nam zagrała Melodię! W jakim niespotykanym skupieniu! Mniej udał się jej Krakowiak, zdecydowanie obcy jej odczuwaniu świata, zabrakło przede wszystkim swady i tej charakterystycznej, krakowiakowej fantazji, czemu akurat trudno się dziwić. Nie zabrakło natomiast pianistyki. Podczas jej występu pomyślałem sobie o tym, jak ona chce się podobać: kiedy poprawia się na krześle, prostuje (przyznać trzeba, że sylwetkę podczas grania ma absolutnie nienaganną, wszystko jest dopracowane, ułożone, łącznie z suknią), kiedy wychodzi na scenę, kiedy się kłania – widać, że i tego jest uczona. Nade wszystko imponuje przygotowaniem i fantastycznym skupieniem. Nie wiem czy dobrze wybrała sobie utwór Bacha – strasznie rozbudowany, podobnie trudny. Ciekaw, że u niej fuga nie miała wyodrębnionych głosów, w jeszcze większym stopniu niż u poprzedniczki. Przyznam, że czegoś takiego chyba jeszcze nie słyszałem – wszystkie głosy grała równocześnie na tym samym dynamicznym poziomie udowadniając tym samym, że może nie znać jeszcze istoty tego gatunku. Podobne wrażenie niezbyt właściwego doboru repertuaru miałem i podczas słuchania Fantazji Fis-dur, właściwe Sonaty, Mendelssohna. To bardzo trudny utwór, mało znany, który trzeba umieć uchwycić, przekonać do niego, udźwignąć jego ciężar – czego 16-letnia pianistka –moim zdaniem- nie uczyniła. Zaimponowała za to pianistyką w finałowym ogniwie, w Presto. Jeszcze bardziej zaimponowała mi zagraniem także niewykonywanego u nas, jak Fantazja, dzieła Bartoka – niełatwego ale pokazującego najwyższy stopień wykonawczej ale i umysłowej dyscypliny, pamięci. To jest jej muzyka, jakby dla niej pisana – elektryzująca, dynamiczna, wymagająca najwyższej precyzji wykonawczej, której ani przez chwilę nie brakowało. To było rewelacyjne! 

 

 

Dinara Klinton, Rosja (Steinway)      

                                                                                                                                

 

  1. J. Paderewski – Miscellanea: Melody op. 16 No. 2, Album de Mai: Caprice Valse op. 10 No. 5, L. van Beethoven – Sonata in F-sharp major op. 78 Adagio cantabile – Allegro ma non troppo, Allegro vivace, F. Chopin – Etiudy op. 25

 

Znakomite legato w Melodii… W pianistyce mamy dokładnie ten sam problem co w śpiewie – dziś nie potrafi się grać i śpiewać legato, łączonymi z sobą tonami. Znak „poszarpanego: czasu? W utworze tym ta znakomita pianistka „pofatygowała” się aby swoiście, bardzo oryginalnie odczytać grę polifonii, głosów kontrapunktujących, co fantastycznie czynili najwięksi wirtuozi i romantycy fortepianu, a co zawsze się podoba i zwraca uwagę. Ile było cudownej miękkości i powabu w obu zresztą utworach patrona Konkursu, zajmująco bowiem, ze smakiem i gustem wykonała i walca. To moim zdaniem kolejna kandydatka do nagrody za Paderewskiego! Ciekawy był jej Beethoven. Nie było żadnych estetyk, stylów, technik – po prostu zagrała muzykę, zagrała siebie nie zapominając nigdy o kompozytorze i o logice dzieła. Realizuje zapis, czyni to zdecydowanie, nadzwyczajnie precyzyjnie, z wielkim zaangażowaniem. Zagrała, ukłoniła się, wyszła na moment, i grała nam dalej, dalej zajmująco i to co? Wybrać sobie chopinowskie opus etiudowe (25-te) – musi zrobić wrażenie. Wybrać – to jedno ale zagrać – to dopiero jest zadanie. Zagrała znakomicie, bez cienia wątpliwości. Nie zabrakło niczego – ani umiejętności, świetnej techniki, ani muzykalności, ani wyczucia chopinowskiego stylu– czegóż chcieć więcej? Prześwietna całość: w nastroju, delikatności, w grze głosów np. w etiudzie nr 1, w lekkości drugiej, w pięknym nastroju tej wolnej, lirycznej, w fantazji dziewiątej, w mocy i kosmicznej wręcz szybkości dziesiątej (dała radę!) przy refleksyjnej delikatności części środkowej tej etiudy, h-moll, oktawowej! Już nie podkreślam dwóch ostatnich, równie znakomitych!     

 

 

Alexey Sychev, Rosja (Steinway)

 

                          

 

  1. Haydn – Sonata Es-dur Allegro, Adagio, Finale – Presto , I. J. Paderewski –Miscellanea: Nocturne op. 16 No. 4, Album de Mai: Scherzino op. 10 No. 3, F. Liszt – Sonata h-moll S. 178

 

Bardzo ładnie zagrał Haydna, dojrzale, ze swadą, uważnie, ze spokojem ale i z radością. Znakomita pierwsza część: pełna werwy, energii. Piękne było Adagio, jakby o podniosłym charakterze, z dobrym uwzględnieniem dramatycznego też kierunku – to była prawdziwa kreacja. Rewelacyjna część trzecia – wartka, potoczysta, brawurowa przy tym i bezbłędna. Świetna pianistyka, wybitna świadomość tego co ma, i co trzeba robić, podejmując się wykonania tego ale i pozostałych utworów. Ładnie zabrzmiał Paderewski, zwłaszcza taki trochę dzwonkowy Nokturn, a wieńcząca występ Sonata h-moll Liszta – imponująca. Bogata dźwiękowo, nienaganna wręcz wykonawczo, grana z dużym zapasem, tak technicznym jak i wyrazowym. Tempa godne dzieła, narracja arcyciekawa, ostra, znakomita fuga, oktawy nieskazitelne. Podobało mi się i to, jak zgrabnie i przytomnie, ze spokojem uniknął wsypy tekstowej w końcowej już części dzieła – to też dobrze świadczy o jego profesjonalizmie. Znakomity pianista, chyba skromny, pełen uroku i pogody człowiek, sądząc z jego postawy, podejścia do tego co robi, ze stylu kłaniania się publiczności itd. Gratulacje i podziw!

 

Zi Xu, Chiny (Steinway)

 

  1. J. Paderewski – Miscellanea: Nocturne op.16 nr 4 Humoresque de Concert: Burlesque op. 14 nr. 4 , K. Szymanowski – 4 Mazurki op. 50, L.van Beethoven –Sonata Es-dur op. 81 a Les Adieux – Adagio – Allegro, L’Absence – Andante espressivo, Le Retour – Vivacissimamente,  F. Liszt – Vallée d’Obermann

Jak piękna narracja Nokturnu! Jakie uniesienia, jaka wrażliwość! Burleskę zagrał z taką fantazją, o jakiej nie mógłbym nawet marzyc słuchając jego występu w I etapie. Wirtuozeria – całkiem wysokich lotów! A mazurki Szymanowskiego? Jakie dynamiczne, z jakim przytupem zagrany został przez niego ten ostatni? Z jakim zamyśleniem – trzeci? A zagrał je młodziutki, 21-letni Chińczyk choć pracujący pod okiem polskiego pedagoga, tu w Bydgoszczy. Pewnie też dlatego ale myślę, że posiadł on dużą intuicję artystyczną. Kiedy grał Sonatę znów zanotowałem, że przy tym samym fortepianie siedzi zupełnie inny pianista niż kilka dni temu. Od początku bowiem aktywnie kreował rzeczywistość, a dzięki pewności, dobremu przygotowaniu osiągnął taką w tym swobodę, która pozwoliła mu na znakomite zagranie całego programu, a najszczególniej, na stworzenie bardzo ciekawego ujęcia całego opusu 81 a. Może w wolnej tylko, recytatywnej części, jakby nie miał jeszcze pomysłu na pokonanie jej wyrazowego bogactwa. Na koniec zabrzmiała potężna i wielowątkowa Dolina Obermana. To było mądre, przemyślane spojrzenie na ten utwór i świetny choć odważny i ryzykowny pomysł na zakończenie występu. Z przyjemnością słuchałem jak dzieło harmonijnie się rozwijało, z jaką pewnością i wykonawczą klasą! Brawurowy był finał, rewelacyjnie zagrane oktawy… Poziom pianistyczny i muzyczny – wręcz znakomity!

 

Anna Kavalerova, Rosja (Yamaha)

  1. Schubert – Sonata c-moll D. 958 AllegroAdagioMenuetto, allegroAllegro, I. J. Paderewski – Miscellanea: Nocturne op. 16 No. 4, Humoresques de Concert: Caprice (genre Scarlatti) op. 14 nr 3, F. Chopin – 4 Mazurki op. 33

Schubertowskie arcydzieło, bardzo trudne, pod każdym względem, wyrazowym najbardziej. Zaczęła nerwowo, jeszcze w repryzie poważnie zabłądziła choć szybko opanowała sytuację. Ciekawa muzycznie była część druga, Menuet daleki od ekscytacji. Finał jednak przerósł jej możliwości. Mimo nerwu i temperatury wykonania, sporo było usterek, zdecydowanie zabrakło jej tego najistotniejszego bodaj – ostatniego szlifu. Czuło się niedopracowanie ale z drugiej strony, wciąż słyszało się jej niemały potencjał możliwości, który poznaliśmy dobrze w I etapie. W Nokturnie, w konsekwencji tego nieudanego finału od razu pojawiły się błędy, nawet w rysunku prostej melodii. Nerwowy, niespokojny był też Kaprys a la Scarlatti. Chyba najlepiej zagrała Chopina. Kulturalnie, z klimatem, tanecznie, urokliwie – były może i bardziej wartościowo od mazurków samej zwyciężczyni ostatniego Konkursu Chopinowskiego.

 

Nino Bakradze, Gruzja (Steinway)     

 

  1. J. Paderewski – Miscellanea: Melody op. 16 No. 2Humoresques de Concert: Menuet op. 14 No. 1, J. Brahms – Sonata f-moll op. 5 Allegro maestoso, Andante espressivo – Andante molto, Scherzo: Allegro energico, Intermezzo. Andante molto, Finale: Allegro moderato ma rubato

Utwory Paderewskiego – nieprzygotowane, o bardzo niepewnej narracji. Gubiła się, myliła w Melodii; z Menueta zaś zrobiła jakby mazurka, może dlatego sporo było obcych menuetowi akcentów i quasi chopinowskich rubat? Potem nastała wielka Sonata f-moll Brahmsa. Impet i moc wykonania, zwłaszcza części skrajnych był ogromny. Technika gry bardzo dobra, wyraz – bogaty. Znakomite było Scherzo, sprężyste, dynamiczne, pełen siły był i marsz żałobny, świetny, pianistycznie zwłaszcza finał. To było wartościowe, godne uwagi wykonanie.

 

10 listopada 2013 (III dzień II etapu)

Zheeyoung Moon, Korea (Steinway)  

                                                                 

  1. Brahms – Klavierstücke op. 119 Intermezzo h-moll, Intermezzo e-moll, Intermezzo C-dur, Rapsodia Es-dur, I. J. Paderewski – Miscellanea: Melodia op. 16 nr 2, Humoresques de Concert : Krakowiak fantastyczny op. 14 nr 6, F. Liszt –Venezia e Napoli from Années de pèlerinage

Intermezzi Brahmsa ładnie frazowane, bogate muzycznie, grane delikatnym i subtelnym dźwiękiem ale kulminacja pierwszego, wspaniale zbudowana – wręcz poruszała. W drugim z kolei pokazała z jaką swobodą potrafi bawić się wykonywaną muzyką, jak ten utwór jest jej bliski, jak bardzo przeżyty. W bohatersko wziętej Rapsodii usłyszeliśmy zaś, w jakim napięciu pianistka doprowadza do poruszającego finału. Piękne było legato w Melodii Paderewskiego, w melodii pełnej delikatności, smaku. Wyrazisty, zwłaszcza pianistycznie był Krakowiak. Jaki przy tym był czupurny, zawadiacki, jakie czyściuteńkie zrazu oktawy! Za drugim już tak idealnie nie wyszły, myślę, że z racji potężnego impetu wykonawczego. Uśmiechnęła się tylko, doskonale wiedząc, że w niczym jej to nie przeszkodzi. Niewątpliwie główną pozycją jej występu był poemat Liszta. Jak ona pięknie grała tę muzykę! Ile było w taktach tej muzyki delikatności, ile wyrafinowania, kultury, ile cudownych barw w tej impresjonistycznej często muzyce? Ale w dziele tym wiele jest też akcji, dramatu, dynamizmu, w końcu też wirtuozerii – o wszystko to zadbała z pasją. Pianistyka jej nie wzbudza wątpliwości, świetne były repetycje, przejmujące kontrasty. Potrafiła wzruszyć i zachwycić piękną realizacją włoskich śpiewów w końcowych ogniwach tego genialnego, lisztowskiego poematu. Perfekcyjnie zrobiony program, takoż wykonany, dojrzałe, bogate i przemyślane interpretacje.

 

 Daiki Kato, Japonia (Yamaha)

 

  1. van Beethoven – Sonata G-dur op. 31 nr 1 Allegro vivace, Adagio grazioso, Rondo. Allegretto, F. Chopin / F. Liszt – Chant Polonais No. 5 Meine Freuden, I. J. Paderewski – Miscellanea: Melody op. 16 nr 2, Album de Mai: Scherzino op. 10 nr 3, B. Bartók – Out of doors Sz. 81

Zaczął z charakterem, brawurowo, w dużych tempach. Też ładnie bawił się tą muzyką, w drugiej części prawie jak sam kompozytor choć niesie ona z sobą, jako całość, ryzyko zanudzenia jeśli wykonawca nie znajdzie na nią pomysłu. Trudna to muzyka, z tej strony, także finałowe ogniwo, którego tempo dłużyło mi się bardzo. Zastanawiałem się czy to faktycznie było ruchliwe Allegretto. Ładna była „Moja pieszczotka” ale i tu usypiałem z tymi delikatnymi wielce i wyciszonymi pieszczotami. Lekkie było Scherzino, poskakał sobie tedy młody, 22-letni Japończyk. Melodia, i owszem, była urokliwa ale jakby bez większych emocji i uczuciowego rozmachu (pamiętajmy o młodym wieku pianisty). Na koniec ostatnia deska ratunku, jak moim zdaniem było też i u 16-letniej Chih – arcydzieło Bartoka, zagrane tu jakby w ciut skróconej postaci wobec poprzedniego. Są też może i pewne podobieństwa emocjonalne pomiędzy tymi muzykami. To i dla niego idealny utwór, pewnie najbardziej spektakularny, robiący duże wrażenie. Przedostatnie ogniwo, Nokturn, to jakby muzyka dalekowschodnia, bardzo ciekawa choć dźwiękowo nie zabrzmiała atrakcyjnie. 

Danylo Saienko, Ukraina   (Yamaha)

 

  1. J. Paderewski – Album de Mai op. 10 nr 1 Au SoirHumoresque de Concert: Menuet op. 14 nr 1, Miscellanea: Nocturne op. 16 nr 4, Album de Mai: Scherzino op. 10 nr 3, R. Schumann – Kreisleriana op. 16, D. Szostakowicz –Preludium i Fuga Des-dur op. 87 nr 15

 

Kiedy słuchałem i oglądałem pianistę podziwiałem jego nienaganną postawę przy instrumencie, dobrą prezencję, powagę, dystynkcję także pewność i świetne przygotowanie programu. Atrakcyjna była obszerniejsza niż zwykle część poświęcona muzyce patrona Konkursu. Jego utwory zagrane zostały czule, były świetnie frazowane, choćby w Au Soir, wiele nastroju miał Nokturn, charakteru – Scherzino, a Menuet – tym razem cechy… walca. Kreisleriana – to zawsze wielkie wyzwanie dla każdego pianisty. Mnie pianista zaciekawił tym wykonaniem, narracją, ładnym dźwiękiem, muzykalnością. Jeśli nawet nie było to wybitne podejście to na pewno bardzo prawdziwe, jego, osobiste i nietuzinkowe. Do tego imponował mi wciąż obecny spokój ale nie usypiający, a raczej potwierdzający wysoki stopień przygotowania. W kończącym występ dziele Szostakowicza pokazał jedną jeszcze, odmienną estetycznie stronę swoich umiejętności.

 

 

Ilya Maximov, Rosja (Yamaha)

  1. Scarlatti – Sonata d-moll K. 32, Sonata D-dur K. 33, I. J. Paderewski –Miscellanea Nocturne: op. 16 nr 4, Humoresques de Concert: Caprice (genre Scarlatti) op. 14 nr 3, C. Franck – Preludium, fuga i wariacje h-moll op. 18, S. Rachmaninow – Sonata b-moll op. 36 Allegro agitato, Non allegro, Allegro molto

Sonaty Scarlattiego uporządkowane, precyzyjnie i kompetentnie zagrane. Bardzo dobry Nokturn, efektowny, błyskotliwy Kaprys Paderewskiego, pokazujący spore możliwości pianisty. Temat Preludium Francka podawał tak pięknie, że aż… sapał. To kolejny trudny utwór do utrzymania stałego napięcia, zainteresowania – zadanie bardzo trudne, którym pianista trochę się tu zajmował. Imponująca była za to główna pozycja jego występu – Sonata b-moll Rachmaninowa. Grał ją ciekawie, mądrze, harmonijnie zespalając jej poszczególne elementy składowe. Pianistyczna strona występu – bardzo dobra, stopień przygotowania – wysoki, jak zresztą u wszystkich, świetnych tu rosyjskich pianistów.

 

Półfinał

12 listopada 2013 (I dzień)

 

Josu De Solaun, Hiszpania z Kwartetem Śląskim

 

  1. Schumann – Kwintet fortepianowy Es-dur op. 44 Allegro brillante, In modo d’una marcia. Un poco largamente, Scherzo: Molto vivace, Allegro ma non troppo

 

Od pierwszego taktu słychać było, a i widać, że mamy do czynienia z wytrawnym pianistą, z takim też kameralistą i nie powinno mieć żadnego znaczenia, że miał kłopoty z osobą przewracającą kartki nut. Bardzo dobrze układała się mu współpraca z zespołem ale trzeba przyznać, że słuchał muzyków, i to bardzo uważnie. Świetnie też grali mu śląscy kameraliści. On uśmiechnięty, swobodny (mimo ciągłego stresu kartkowego). Od Scherza zaczęły się dla nas największe emocje, już do końca tego genialnego arcydzieła – to było wykonanie porywające godne najwyższej oceny. Wirtuozeria, polot, swoboda, precyzja, wyczucie stylu, bycie razem z zespołem, wszystko to spowodowało, że mieliśmy do czynienia z prawdziwą, profesjonalnie zaangażowaną „zabawą w wykonywanie muzyki” – dla ich i naszej wielkiej przyjemności. Wszystko grało jak w najlepszym muzycznym mechanizmie, a o to przecież chodzi w tej kameralnej części półfinału.

 

 

Sangyoung Kim, Korea

 

  1. Scriabin – Sonata Fis-dur op.53, A.Webern – Wariacje na fortepian op. 27, J. Brahms – Sonata C-dur op.1 Allegro, Andante, Scherzo. Allegro molto e con fuoco, Finale. Allegro con fuoco

 

Ładnie zaczęła. Dzieło Skriabina to idealny materiał na jej dźwiękowe, barwowe penetracje. Perfekcyjna to pianistka, świadoma, mądra, skupiona na tym co robi, i to w maksymalnym dla niej stopniu. W rewelacyjnie zagranym dziele Weberna, zacząłem słyszeć znane nam już wcześniej jej charakterystyczne, mruczenie – czyżby specjalnie dobierała do tego utwory? Ponieważ w dźwiękach tych Wariacji, a i pomiędzy nimi (na co zwracał uwagę, kiedy je grał K. Zimerman) jest strasznie dużo emocji, Koreanka zaczęła też poszerzać paletę jęczeń o okrzyki iście samurajskie! Wyborne i perfekcyjne to było ujęcie, a tych emocji ani razu nie brakowało. Sonata Brahmsa – to był dynamit wyrazowy, ekspresja niebywała aż odbywało się to kosztem precyzji. Ciekawe, głębokie w rozumieniu było Adagio, świetne pianistycznie, także Scherzo choć niewolne od usterek, szczęśliwie drobnych, no i ognisty wielce finał…

 

 

Krzysztof Książek, Polska, z Kwartetem Śląskim

 

  1. Brahms – Kwintet fortepianowy f-moll op. 34 Allegro non troppoAndante, un poco adagioScherzo: AllegroFinale: Poco sostenuto – Allegro non troppo – Presto, non troppo

 

Dobry występ pod każdym prawie względem choć swobody w porozumieniu z Kwartetem nie wyczuwałem. Często wpatrzony głęboko w nuty pokonywał pewnie brak większego w tym względzie doświadczenia, nie on jeden tutaj ale i tak grał uważnie, był skoncentrowany, grał zdecydowanie. To była bardzo dobra pianistyka. Najlepiej udała się chyba część finałowa, zagrana nawet ze sporą brawurą. Niewątpliwie bardzo pomagali mu w tym występie muzycy Kwartetu, a sam finał zagrali tak intensywnie dźwiękowo… Nietrafiony we właściwym czasie ostatni dźwięk fortepianu był w sumie takim sympatycznym dowodem, że doświadczenie kameralne dopiero stanie się jego udziałem.

 

 

Violetta Khachikyan, Rosja

  1. van Beethoven – Sonata As-dur op. 110 Moderato cantabile molto espressivo,Allegro moltoAdagio, ma non troppo – Fuga: Allegro, ma non troppo, M. Musorgski – Obrazki z wystawy

 

Niemal od początku Sonaty słyszałem deprymujące jednak niedogrywanie figur, niewygrywanie wszystkich nut, zwłaszcza w końcówkach taktów. Nerwowe to wszystko było. Podobnie nierówno wybijane nuty, jedne głośniej, drugiej ciszej mimo, że były obok siebie. Nerwowo działało na mnie również zwalnianie i przyśpieszanie tych „małych” nutek. Kiedy jej słuchałem, pomyślałem sobie jak rewelacyjnie czysto grali jej krajanie, których już tu nie ma – pewnie nie mieli jej osobowości ale na fortepianie to oni grali. Fuga dobra, finał też. Jeszcze lepsze -całościowo- były „Obrazki” choć też niewolne od podobnych co w Beethovenie usterek, często takich prostych, nikomu niepotrzebnych omsknięć klawiszy. Pojawiały się też piękne i bogate przebłyski jej umiejętności i talentu bo przecież wiele już potrafi o czym przekonywała nas w poprzednich etapach.

                                              

 

Sun Hwa Kim, Korea z Kwartetem Śląskim

 

  1. Brahms – Kwintet fortepianowy f-moll op. 34 Allegro non troppoAndante, un poco adagioScherzo: AllegroFinale: Poco sostenuto – Allegro non troppo – Presto, non troppo

 

Dobrze słuchaładobrze grała, była czujna, miała dużo impetu w grze i chyba jednak zrazu trochę więcej niż później pewności wykonawczej, a już na pewno dobrej muzycznej intuicji, która przecież i w kameralistyce ma zawsze wysoką wartość. To musiało pomagać w porozumieniu pomiędzy muzykami. Ładny bowiem stworzyli klimat w części wolnej– sporo dobrej muzyki wychodziło z ich instrumentów podczas bardzo wrażliwej realizacji tego ogniwa. Z rozpędem wzięli Scherzo, przez co tylko -być może- za dużo było różnych nierówności. Odnosiłem wrażenie, jakby tracili resztę kontaktu ze sobą i zrobiło się takie granie, aby jakoś dotrwać do końca. Dotrwali, też w ostatnim nierównym zakończeniu, tym ostatnim, które zostaje w pamięci…

 

Yun Chih Hsu, Tajwan

 

  1. Schubert – Grazer Fantasia D 605, R. Schumann – Novelletten op. 21 No. 1, 2, 5, B. Bartók – Improvisations on Hungarian Peasant Songs op. 20

 

Nie da się ukryć, że ta 16-letnia pianistka jest tu bardzo lubianą postacią, która choć nie porywa, zapewne zadziwia swoimi sporymi już umiejętnościami ale też oryginalnym doborem programu, który -jak sądzę- ma się często nijak do jej dzisiejszego stanu ducha, że tak to określę. Wszystkie świetnie przygotowane na konkurs pozycje stara się grać bardzo poważnie podobnie jak poważnie, z pewną celebrą choć niezbyt naturalnie, wychodzi ona np. na estradę. Gra jednak zawsze dynamicznie, żywo, panuje nad tym co robi, szczególne zaś wrażenie robią wybrane i wykonywane przez nią dzieła Bartoka, których w Polsce wszyscy pianiści i ich pedagodzy -nie wiedzieć czemu- unikają jak ognia. Tak też było w półfinale z 8 improwizacjami, niełatwym utworem, a doskonale opanowanym przez pianistkę. Kiedy zaś grała Schumanna odnosiłem wrażenie, że te utwory nie robią na niej specjalnego wrażenia choć zaangażowania wykonawczego nigdy jej nie brakowało. 

 

 

Dinara Klinton, Rosja z Kwartetem Śląskim

 

  1. Brahms – Kwintet fortepianowy f-moll op. 34 Allegro non troppoAndante, un poco adagioScherzo: AllegroFinale: Poco sostenuto – Allegro non troppo – Presto, non troppo

 

Jak zawsze zwraca uwagę zdecydowanie, wykonawczy nerw i pewność jej poczynań, tutaj także czujność, koncentracja, umiejętność znalezienia się w tej kameralnej rzeczywistości. Wraz z muzykami Kwartetu dała nam duży komfort słuchania świetnego wykonania, pełnego muzyki, dobrego partnerstwa, a i wykonawczej brawury. Bardzo podobała mi się cześć wolna, opanowana, świadoma, spokojna, także Scherzo i finałowe ogniwo. Zawsze byli ze sobą razem, zespoleni tym budującym, twórczym nerwem. Było wielką przyjemnością słuchać ich i oglądać w tym wspólnym działaniu. Znakomicie grali, profesjonalnie, nade wszystko żywiołowo. To było bardzo ciekawe wykonanie.

 

 

Zi Xu, Chiny

 

  1. Chopin – Barkarola Fis-dur op. 60, C. Debussy – Images Book I , M. Ravel –Jeux d’ eau, M. Ravel – Gaspard de la nuit (OndineLe Gibet, Scarbo)

 

Wielkie gratulacje należą się Chińczykowi: za wielki talent, za równie wielkie ambicje, za bardzo już dziś duże umiejętności, nade wszystko za posiadanie czegoś co przydaje mu się w każdym koncertowym momencie – za jakąś niesamowitą intuicję, za wyczucie, za tak pełne zrozumienie tego co gra i jak gra. Kiedy zaczyna grać Chopina – mamy Chopina, kiedy gra Ravela – to jest muzyka Ravela. Ma też znakomite możliwości wykonawcze, jakiś wielki dar opanowywania arcytrudnego repertuaru bo przecież każdy z wybranych utworów to Himalaje pianistycznego programu. Śliczna była Barkarola. Grając ją, jakby odczytywał moje wobec niej oczekiwania: pasaże, kulminacje, rubata, crescenda. A jakim pięknym dźwiękiem ją grał. W dziełach Ravela imponowała nie tylko technika gry, owe wyczucie stylu, była też kultura, gra lekka, zwiewna, pełna kolorów, opanowana, elegancka; nie było zaś żadnych zgrzytów, błędów, czegoś co obce wykonywanej muzyce. Mozaikowa Rusałka, poruszający, obsesyjny rytm w Szubienicy, jaki ciekawy Scarbo. Jak on musi w siebie wierzyć, że z takim powodzeniem, u progu nauki i kariery, robi już dziś tak niezwykłe rzeczy. Niesamowity pianista, niesamowity człowiek. Nie za często można napotkać kogoś tak wybitnie utalentowanego, a przy tym tak skromnego i normalnego ale na pewno świadomego swoich możliwości i pełnego tych najlepszych bo budujących, twórczych ambicji.

                                              

 

Zheeyoung Moon, Korea z Kwartetem Śląskim

 

  1. Schumann – Kwintet fortepianowy Es-dur op. 44 Allegro brillante, In modo d’una marcia. Un poco largamente, Scherzo: Molto vivace, Allegro ma non troppo

 

Zjawiskowa, wybitna pianistka, niezwykła osobowość. Też ktoś -przy tym wszystkim, co niecodzienne- jakże naturalny, normalnie reagujący, pogodny, uśmiechnięty, gotowy do gry, do współpracy, do twórczego działania, bez maski, bez udawania kogoś kim się nie jest. Po prostu profesjonalna pianistka, świadoma, znakomicie przygotowana do wykonywania zawodu. Jest więc i wytrawną kameralistką, od początku do końca dzieła, twórczo biorącą udział w wykonaniu, które długo się pamięta. Trzeba też od razu powiedzieć, że ta tak bliska naszemu odczuwaniu świata dźwięków Koreanka, trafiła tu na znakomitych muzyków, którzy żywo współtworzyli z nią tę wizję dzieła. Krótko mówiąc, wybitna profesjonalistka trafiła na wybitnych profesjonalistów. Wszystko miała pod kontrolą, każdy najdrobniejszy element wykonawczy, np. lewy pedał fortepianu w ciągłym pogotowiu aby balansować, wyrównywać, dostosowywać do potrzeb siłę dźwięku. Jako jedyna, może poza Hiszpanem, miała stały i bliski kontakt z zespołem i to nie tylko ten wzrokowy choć cały czas kątem oka obserwowała to, co dzieje się obok niej. Przez cały bowiem czas czuło się i słyszało pewne i niezawodne intuicyjne wyczucie tego, co kluczowe w wykonawczym procesie. Ile dali nam wspaniałej, poruszającej muzyki, ile wykonawczej fantazji, radości. A do tego ile wdzięku, nie tylko w grze, także w usposobieniu, w pogodzie ducha, w spojrzeniach jakimi obdarowywała muzyków, pianistkę przewracającą kartki nut, już nie mówię o nas, po wykonaniu, podczas zasłużonej owacji. Muzyczny żywioł i osobisty urok, elegancja gry ale i stylu, klasy, prezencji. Wszystko ujmujące, prawdziwe i piękne. Niecodzienne…   

 

 

Daiki Kato, Japonia

 

  1. Liszt – Ballade No. 1 Des-dur S. 170Ballade No. 2 h-moll S. 171, P. Hindemith – Interludium i fuga E-dur z Ludus Tonalis, F. Mendelssohn –Variations Sérieuses op. 54 , B. Bartók – Sonata Sz. 80 Allegro moderato,Sostenuto e pesanteAllegro molto

 

Wrażliwy muzyk, bardzo opanowany. Do tego nieprawdopodobnie sprawny technicznie. Jaki skoncentrowany, jaki zaangażowany – bez końca, bez granic! Poruszał jego Liszt, bardzo poetycki i religijny, jeśli można go tak określić. Potrafił oddać swoją grą bogactwo i różnorodność tej muzyki, a swoją wyobraźnią szeroką paletę jej barw. Kiedy grał Hindemitha, czytelnie i przejrzyście aż do bólu, zanotowałem, że to jest jego muzyka, dla niego jakby napisana, kiedy Bartoka – dokładnie tak samo. Świadczy to o jego kolosalnej zdolności dostosowywania się do wykonywanej muzyki ale też o znakomitej trafności w doborze repertuaru, co na Konkursie Paderewskiego ogromnie ważne kiedy proponuje się duże programy recitalowe. A Mendelssohn? Jaki lekki, poruszający, jak technicznie doskonały. Wykonawczym fajerwerkiem było na pewno dzieło Bartoka. Pokazało znakomity jego pianistyczny warsztat, także niezwykłą wyobraźnię, która przecież Sonatę tę zinterpretowała, przybliżyła nam. Fantastyczna gra, pełna kontrastów, bartokowskiej motoryki, artykulacyjnej ostrości, a i bardzo charakterystycznego dla tego wielkiego twórcy zadumania. Japończykowi brakuje tylko w repertuarze III Sonaty Grażyny Bacewiczówny. Gorąco mu ją polecam!!!

 

Półfinał

13 listopada 2013 (II dzień)

 

Josu De Solaun, Hiszpania

 

  1. Mompou – Paisajes, R. Schumann – Sonata fis-moll op. 11 Introduzione. Un poco Adagio – Allegro vivace, Aria, Scherzo e Intermezzo. Allegrissimo, Finale.Allegro un poco maestoso, N. Kapustin – Toccatina op. 36 (1982),

 

Rozpoczął okazale, od swojej muzyki, pierwszy pejzaż-arcypiękny. Wrażliwość niepospolita, także na dźwięk i jego kolory. Niewątpliwie mamy do czynienia z pianistą, który potrafi nam przekazać coś więcej niż tylko to, co zapisane w nutach. Sonata od początku bogata, pianista wysokiej próby. Aria – godna uwagi, pięknie zagrana. Potem było gorzej, niepewnie, pojawiało się sporo błędów tekstowych. W Scherzu pojawiały się takie -jak je określiłem- momenty niemocy, w których pianista z góry musiał się niejako poddać chcąc iść dalej z tokiem muzycznej akcji. Dopiero finał przywrócił ład i spokój, nade wszystko świetne wykonawstwo. Na deser dał publiczności efektowny utwór jazzująco – country’owy…

 

 

Sangyoung Kim, Korea

 

  1. Dvořák – Kwintet fortepianowy A-dur op. 81 Allegro, ma non tanto, Dumka: Andante con moto, Scherzo (Furiant): molto vivace, Finale: Allegro

 

Ile z tej muzyki Dworzaka wylewa się pięknych melodii… Koreanka żywa, ruchliwa, czujna, aktywna w tym wspólnym wykonaniu. Często nadstawiała ucha w stronę kwartetu, szukała też wzrokowo-słuchowego porozumienia, udanie przejmowała rolę liderki, to umiejętnie ją oddawała. Dobrze wiedziała co do niej należy. Dumka nużyła, Furiant dużo ciekawszy. Ciągle starała się o dobry, końcowy efekt. Zespół przeżywał drobny kryzys intonacyjny, może Koreanka niezbyt sugestywnie zachęcała ich do pracy? Na występ ten przyszła i usiadła na widowni 16-letnia pianistka z Tajwanu, która niebawem miała zasiąść tam w tej samej roli. Ostatnie szansa zdobycia doświadczenia, trudno się dziwić…

 

 

Krzysztof Książek, Polska

 

  1. Chopin – Nokturny op. 48 nr 1 c-moll, nr 2 fis-moll, K. Szymanowski – Mazurki op. 50 nr 1- 4, S. Prokofiew – Sonata d-moll op. 14 Allegro ma non troppo, Scherzo. Allegro marcato, Andante, Vivace,

 

Nie podobał mi się jego Chopin, mimo powagi, nastroju i dobrego dźwięku. By to zobrazować – nie podobały mi się zbyt duże zwolnienia, wręcz zatrzymywania akcji w pierwszym, także elementy jakby wykonawczej celebracji, w drugim. Potem były wspaniałe Mazurki, żywiołowo ukazywane, a te kontrastujące, delikatnie, z taką powabną mgiełką brzmieniową. Najciekawsza była jednak Sonata d-moll. Znakomicie realizował stronę artykulacyjną: sprężyście, dynamicznie. Wolniejsze ogniwo pokazywał nam z pewną jakby obsesyjną tendencją, aurą, zostającą w pamięci. Świetny wybór Sonaty i Mazurków Mistrza Karola. Nerw, napięcie przy pełnej koncentracji, skupieniu, robiły duże wrażenie.

Violetta Khachikyan, Rosja

 

  1. Schumann – Kwintet fortepianowy Es-dur op. 44 Allegro brillante, In modo d’una marcia. Un poco largamente, Scherzo: Molto vivace, Allegro ma non troppo

 

Występ kameralny przyjąłem o wiele lepiej niż ten pierwszy, recitalowy. Imponowała mi jej wielka ambicja aby wypaść jak najlepiej, podobał mi się wykonawczy rozmach ale i niecodzienna jej wrażliwość. Nie dość, że potrafiła np. atrakcyjnie modelować rysunek melodii, to jeszcze dbała o dobry dźwięk. Podobało mi się też jej żywe i szczere reagowanie na usterki, które przecież zawsze mogą się przydarzyć. Wydawała mi się być bardzo spokojna i opanowana ale przy jej żywiołowości wykonawczej to musiał być inny typ spokoju – takiego spokoju z… nerwem. Bardzo udało się trzecie ogniwo, zagrane efektownie i w szybkim tempie, a jeszcze bardziej finałowe. Pokazała w nim, że żyje tym kameralnym żywiołem, ale też, że ma do tego pewne predyspozycje.

 

 

Sun Hwa Kim, Korea

 

  1. A. Mozart – Sonata F-dur K. 332 Allegro, Adagio, Allegro assai, F. Chopin –Lento con gran espressione, F. Chopin – Sonata h-moll op. 58 Allegro maestoso, Scherzo. Molto vivace, Largo, Finale. Presto non tanto. Agitato

 

Bardzo dobra Sonata – taka okrągła brzmieniowo, delikatna, klasycznie przejrzysta, efektownie podana. Nie da się tego ukryć, że Mozart musi być jej bliskim kompozytorem. Ciekawy nastrój wytworzyła w Adagio! A jak błyskotliwie i muzykalnie oddała nam finałową część dzieła. To było bardzo wrażliwe wykonanie, a przy tym doskonale świadczące o jej dużym już wykonawczym doświadczeniu. Ładny był Nokturn, niezła Sonata Chopina – dynamiczna, z ciekawie pokazywanymi tematami. Nużyła mnie tylko część wolna choć całkiem dobrze wygrywana, na szczęście na pomoc pośpieszyło ogniwo finałowe – mocne, gwałtowne, zdecydowane. Nie potrafiłem jednak znaleźć w tej dominującej, chopinowskiej części powodów do zachwytów…

 

 

Yun Chih Hsu, Tajwan

 

  1. Dvořák – Kwintet fortepianowy A-dur op. 81 Allegro, ma non tanto, Dumka: Andante con moto, Scherzo (Furiant): molto vivace, Finale: Allegro

 

Starała sie grać ładnie, była bardzo aktywna, i w sumie -jak na kameralny debiut, tak przypuszczam- wyszła z tej ciężkiej próby obronną ręką. Inna zupełnie sprawa czy poziom „obronnej ręki” może zadowalać na liczącym się Konkursie… Nie zauważyłem żadnego jej kontaktu z zespołem, odnosiłem często wrażenie, że każdy tu sobie rzepkę skrobie… Ale wszyscy byli razem, wykonanie szło w miarę gładko, równo, bez sensacji. I się skończyło…

 

 

Dinara Klinton, Rosja

 

  1. Schumann – Etiudy symfoniczne op. 13, J. S. Bach/E. Petri –Aria z kantaty Sheep may

safely graze BWV 208S, Prokofiew – Sarkazmy op.17, N. Kapustin –Preludium op. 53 nr 17

 

Op. 13 Schumanna to kolosalne i tak ogromnie zróżnicowane dzieło. Dobrze je opanowała, znała nuty, ma niezłą technikę gry, była pewna tego co robi choć słychać było niekiedy pojedyncze usterki, omsknięcia klawiszy. Zastanawiałem podczas jej tych popisów czy myślała choć chwilę o tym dlaczego chciała nam to zagrać. Kompletnie nic z tej gry nie wynikało, było bardziej zmaganiem się z trudami dzieła, na szczęście skutecznym. Aria Bacha też bez zastrzeżeń ale też bez specjalnego śladu w mojej pamięci. Natomiast zostawiły ślad Sarkazmy, z tej głównie przyczyny, że to jest jej muzyka, jak podejrzewam – najbliższa jej estetyce, taki jej popisowy numer. Nie da się chyba wierniej niż uczyniła to Klinton (jednak Rosjanka, nie Ukrainka, jak nam to kilka dni temu zapowiedział jeden ze spikerów Konkursu) oddać charakter tej wojny błaznów. Uczyniła to rewelacyjnie, w jakimś sensie i aktorsko, swoimi ruchami, gestem, całą sobą. Znakomicie sprzyjał jej w tym, głęboko brzmiący w tej pięknej i przyjaznej sali koncertowej – Steinway. W ogóle oba instrumenty (trzeci wykorzystany był to tylko dwa razy) doskonale świadczą tu o wysokiej randze Konkursu, bardzo pomagając w realizacji idei zwłaszcza tym najbardziej dojrzałym i świadomym pianistom. Przez cały czas Konkursu w Sali dyżurują przedstawiciele obu wiodących firm fortepianowych. Nawiasem mówiąc, Barbara Hesse Bukowska, zapytana przeze mnie niedawno w radiowym Koncercie Chopinowskim o to, jak wytłumaczyć tak wielką miłość do muzyki Chopina w Japonii bez zwłoki odpowiedziała: bo Japończycy produkują fortepiany. Proste a genialne, prawda? Na deser Rosjanka zaserwowała -jak Hiszpan- jazzowy przysmak słynnego rosyjskiego specjalisty, przez co dość mocno stracił na zamierzonej oryginalności. To tak jak założyć te same sukienki choć w tym aspekcie, Rosjanki nikt nie mógł pobić w jej błyszczącej kreacji.

 

 

Xu Zi, Chiny

 

  1. Schumann – Kwintet fortepianowy Es-dur op. 44 Allegro brillante, In modo d’una marcia. Un poco largamente, Scherzo: Molto vivace, Allegro ma non troppo

 

Wpierw jakbym zauważył u niego ostrożność ale zaraz potem wyłącznie odwagę w pokonywaniu wszystkich możliwych trudów tej części etapu. Ani razu nie było stylu „ratuj się kto może”, a było wykonanie ciągle idące do przodu, w którym nawet znalazły się takie „subtelności” jak zwalnianie, ściszanie, cieniowanie, przyhamowywanie emocji. Choć to niebezpieczne pomysły w kameralistyce, pianista wiedział kiedy może sobie na nie pozwolić bez uszczerbku dla ogólnego, wspólnego poziomu. Dobra część pierwsza, i w drugiej oraz w trzeciej był wciąż aktywny, słuchał, reagował. Raz tylko „popłynął” w oktawach ale poza tym radził sobie -jak na pierwszy chyba kameralny raz- bez problemu, imponując nawet sporą wykonawczą i wirtuozowską błyskotliwością. Finał może był i najtrudniejszy do zgrania z zespołem ale i tak ani raz nie dał nam powodów do denerwowania się, do niepokojów. To mi się u niego podoba – potrafi się dostosować do każdych warunków. Nawet jeśli robi coś pewnie pierwszy raz…

 

Zheeyoung Moon, Korea

 

  1. Haydn – Sonata A-dur Hob. 16-12, F. Mendelssohn – Fantasia fis-moll op. 28Con moto agitato, Allegro con moto, Presto, S. Rachmaninow – Moments musicaux op. 16 nr 1 – 6

 

Pełna wdzięku, powabu Sonata. Niesamowita harmonia ujęcia, do tego tak piękny ton. Cudownie wyrysowywała pianistka linie melodii w drugiej części-wspaniały z niej wyrazowy reżyser. Kiedy gra nuty pogodne jest cudownie uśmiechnięta, kiedy tylko zmienia tryb na molowy, twarz poważnieje wraz powagą dźwięków wydobywających się z fortepianu – tak było np. w Menuecie. Arcyciekawie wyreżyserowała też Fantazję Mendelssohna, zwaną Sonatą szkocką. Niesamowite były kulminacje, tak harmonijnie budowane, do tego pokłady subtelności i zawsze arcypiękna gra. Część druga była spokojnym, pogodnym elementem tego utworu, finałowe Presto miało zaś tak niesłychany, wykonawczy nerw. Technicznie wszystko grała bez problemu. Zresztą u Koreanki nie ma czegoś takiego jak wirtuozeria. Ona po prostu gra na fortepianie, czy łatwe czy trudne rzeczy, nie wybiera, nie robi z tego problemu, teatru -ona gra, to jest czysta muzyka. Mimo temp – wszystko jej wychodzi, nie ma żadnych barier. Podobało mi się to, jak przed Rachmaninowem nastała taka cisza – wszyscy w napięciu czekaliśmy na ciąg dalszy, jakby przeczuwając, że będziemy świadkami czegoś bardzo ekscytującego. I tak się stało. Grała tę tak słowiańską muzykę, piękną, tęskną, bliską nam bardzo – jak swoją. Cudownie płynęły jej te szerokie, śpiewne melodie, nb. bardzo bliskie wybranemu przez nią na finał II Koncertowi c-moll tego kompozytora (to sąsiednie opus, stąd te „podobieństwa”). Genialnie zagrała np. III Moment – ona musi odczuwać podobnie do nas bo inaczej nie poruszyłaby nas tak bardzo. Robiły też wrażenie wszystkie wzburzenia i uniesienia, np. w I czy IV Momencie, a w szóstym, w Maestoso, dopiero! Bez względu na tempa, charakter, grała bezbłędnie, nawet w takim pianistycznym amoku, z jakim mamy do czynienia w czwartym czy szóstym ogniwie! A było jeszcze fantastyczne oblicze liryzmu w piątym… To były takie „Momenty” jakie na długo zostaną w mojej pamięci. Koreanka jest artystką najwyższej miary i najsilniejszą, najdojrzalszą osobowością Konkursu!

 

 

Daiki Kato, Japonia

 

  1. Franck – Kwintet fortepianowy f-moll Molto moderato quasi lento, Lento, con molto sentiment, Allegro non troppo, ma con fuoco

 

Po takim przeżyciu ciężko mi było pogodzić się z tym, że jeszcze jeden pianista musi zagrać ale o dziwo zniosłem jego występ bez trudu (może dlatego, że to kompletnie inna „orbita”, repertuarowa, wykonawcza, estetyczna). Choć bodaj ani raz nie spojrzał w stronę Kwartetu, wzrok wlepiony miał w nuty i klawiaturę, to jednak wykonanie szło gładko i całkiem dobrze. Kiedy zaczął grać: mądrze, świadomie, precyzyjnie, do tego w zgodzie z zespołem, i to tak trudny utwór, chyba najtrudniejszy ze wszystkich wykonywanych tu w półfinale, pomyślałem sobie, przyszłość na tym Konkursie ma zapewnioną i tak się stało. Podczas i tego wykonania imponowała mi jego mistrzowska koncentracja, niemożliwe wręcz było, żeby mu coś uciekło.

A dodatkowe punkty przyznałbym mu za dobór programu – idealny dla niego. Zresztą imponuje tym od początku – tak też stanie się w finale. Zadbał o to aby i na koniec zagrać coś, co jest mu najbliższe – muzykę Sergiusza Prokofiewa. Czyli nauka dla innych – dobrze dobierać program konkursowego występu, oczywiście kiedy ma się na niego tak duży wpływ jaki mają uczestnicy Konkursu im. I. J. Paderewskiego w Bydgoszczy.

 

Finały – dzień pierwszy

 

Wszystkim finalistom towarzyszy Orkiestra Filharmonii Pomorskiej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Bydgoszczy pod dyrekcją Marka Pijarowskiego 

 

 

Violetta Khachikyan, Rosja

 

  1. Rachmaninow – II Koncert c-moll op. 18Moderato, Adagio sostenuto, Allegro scherzando 

 

Mocny, pewny start, udany patetyczny wstęp pianistki, zrazu dobrze jeszcze słyszalnej. Od razu jednak słychać też strasznie głośne granie orkiestry i bardzo skuteczne zagłuszanie i tak cicho brzmiącego fortepianu. Mało tego, nawet sami soliści, już nie tylko tutti, co zrozumiałe, przesterowywali legendarną, akustyczną przestrzeń tej Sali. Skoro tak wspaniale wszystko tu słychać, to po co grać tak głośno? Dodatkowo, dyrygent cały czas zdawał się jeszcze podkręcać dynamikę… Pianistka grała dość pewnie choć pojawiały się nierówności, błędy tekstowe, co jednak w nerwowej, konkursowej atmosferze normalne, możliwe, także zrozumiałe. Trzeba jednak, licząc na coś, jak najszybciej to opanować, i też wiele opanowała. Podobnie było w drugiej części. Tu z kolei, przy tym bezkresnym pięknie muzyki, raziły bardzo realne, takie dosłowne solówki muzyków orkiestry. Sala koncertowa Filharmonii Pomorskiej jest niesamowita bo tu wszystko tak dokładnie słychać, każdy niuans, ale i… brak niuansów. Przede wszystkim brzmi tutaj cały zespół, nie pojedyncze instrumenty, jak w wielu innych salach. Pianistka grała skutecznie, gładko, a najbardziej podobała mi się trzecia część, pewna pomimo pojawiających się czasem różnych „drobiazgów” np. w samym początku. Najlepsza tu była współpraca solistki z orkiestrą, do tego bardzo ładnie zespół wyeksponował końcowy liryczny temat, a sam finał -efektowny, wyrazisty, równo skończony przez wszystkich aktorów tego wydarzenia czy może jednak bardziej, tego nierównego pojedynku słabo słyszalnego fortepianu z bardzo mocno grającą orkiestrą.

 

 

Sun Hwa Kim, Korea

 

  1. Chopin – Koncert f-moll op. 21 Maestoso, Larghetto, Allegro vivace

 

Koncertu tego nie da się zagrać powierzchownie, tu każda figura, każda jej nutka, musi być zagrana perliście, precyzyjnie, muzykalnie, a do tego lekko i wyrafinowanie. Choć pianistka zaczęła ładnie, delikatnie, niestety od razu pojawił się też brak precyzji, połykanie, zjadanie nut, a czym dalej, tym było bardziej niepewnie, by kulminację osiągnąć w trzeciej części. Nie mogę powiedzieć aby nie miała ona wyczucia do chopinowskiej muzyki, aby nie miała delikatności, kultury, smaku – wiele bowiem było bardzo pięknie zagranych fragmentów. Bardzo ładny był np. sam początek wolnej części, zagrany bez pośpiechu. Co z tego, jeśli chwilę później, w prostym przebiegu, pianistka nie trafia na właściwy dźwięk, a potem dzieje się jeszcze gorzej. Ale tak jest, jeśli w wykonaniu tego arcydzieła główną rolę odgrywają nerwy, jeśli orkiestra musi gonić wciąż przyśpieszającą pianistkę – trudno wtedy liczyć na precyzję, na choćby próbę jakiegoś harmonijnego, spokojnego wykonania. Ciągle czegoś brakowało. W drugiej części już byłem pewien, że pianistka ma ogromne kłopoty ze znajomością Koncertu, już nawet nie poruszam sprawy współpracy z orkiestrą przy jej 21. wiosnach. Odnotowuję też zwycięską, pełną szczęścia na twarzy reakcję waltornisty, po jego udanie zagranym, słynnym, kilkudźwiękowym sygnale, w trzeciej części dzieła. Nb. także w tym dziele, orkiestra grała bardzo głośno, i tu także za przyzwoleniem dyrygenta.

 

 

Dinara Klinton, Rosja

 

  1. Czajkowski – I Koncert b-moll op. 23 Allegro non troppo e molto maestoso, Andante semplice, Allegro con fuoco

 

Od początku w tym ujęciu mamy potwierdzenie, że to koncert wielkomocarstwowy, ale też dowiedzieliśmy się, że bardzo podobna jest i „mocna” estetyka pianistki. Inną sprawą jest to, że słuchacze jakby tylko tego oczekiwali, i bez względu na to, czy będzie dobrze i ciekawie zagrany, z góry byli nie tylko usatysfakcjonowani ale i przeszczęśliwi, że utwór ten był w ogóle dla nich wykonany, o czym bardzo dobitnie świadczył niesamowity, żywiołowy aplauz, a o czym pewnie Dinara dobrze wiedziała, wybierając go na konkurs. Czy dobrze zrobiła? Może tak ale nie do końca bo tego dzieła nie można tylko zagrać, szybko, głośno, efektownie. Trzeba umieć docenić i oddać spokojnie płynący, pogodny liryzm części drugiej, odczuć jego wyrazową głębię czego mi brakowało, a to tylko dwa pierwsze z brzegu problemy. Rosjanka szła jak burza choć przyznam, że czasami -na szczęście- potrafiła też przyhamować ten impet, np. w finale mocnego wstępu, z samego początku dzieła. Wiele trudnych miejsce pokonywała sprawnie, bez zarzutu, precyzyjnie ale wiele też było nerwowości, często brakowało porozumienia z dyrygentem, zdarzały się też ucieczki orkiestrze. A o orkiestrowej dyspozycji, o intonacji wstępu do II części, o fletowym brzmieniu, ale i o dalszym ciągu, także o III części, nawet nie chcę wspominać. Taka piękna muzyka, taka słodka, pełna pogody, a grana tak głośno, bez polotu, smaku. Niestety, muzycznie wszyscy się jakoś dostroili w tym wykonaniu do siebie bo przecież i pianistka nie zaintrygowała nas niczym szczególnym z muzycznego, w końcu najważniejszego tu -co by nie powiedzieć- punktu widzenia.

 

Finały – dzień drugi

 

Zheeyoung Moon, Korea

  1. Rachmaninow – II Koncert c-moll op. 18 Moderato, Adagio sostenuto, Allegro scherzando 

 

Jaki komfort – wreszcie ktoś się nie denerwuje. Jak zawsze, artystka w pełni kontrolowała wszystko co trzeba. Były wzniesienia, kulminacje, może brakowało tylko uniesień ale przede wszystkim była czysta muzyka i takaż pianistyka. Orkiestra zrazu trochę jeszcze zagłuszała fortepian ale gdzie tam do wczorajszych szarż. Kiedy słuchałem pierwszej części, nie dość może wartko biegnącej, także bardzo wolnej drugiej, pomyślałem sobie, że może Koreanka w ten sposób chce zapanować nad muzykami orkiestry aby uniknąć jakichś działań żywiołowych, by mieć większą kontrolę nad całością, w tym dynamiczną (w przeddzień przysłuchiwała się bowiem występowi Rosjanki w tym samym dziele). Ale przecież tempo pierwszej części jest umiarkowane, a drugiej wolne, z powstrzymywaniem – i to wszystko było. Może ciut za bardzo jak na nasze przyzwyczajenia ale sądzę, że dzięki temu panował większy porządek, pełniejsza była uwaga wszystkich wykonawców, koncentracja, czas na refleksję, wszystko było czytelniejsze, przejrzystsze i bardziej przeżyte przez wszystkich. Muzycy Orkiestry grali jej bardzo muzykalnie, nie tylko uważnie. Uroczą podjęli z nią współpracę m.in. soliści grający na instrumentach dętych drewnianych. Takich szczególnych momentów nazbierałoby się zresztą więcej. Ciekawe, że Koreanka zdawała się być w tym etapie, po raz pierwszy tutaj, jakby wyciszona. Grała bardzo delikatnie, ale wtedy, o ileż silniej zadziałała na nas choćby znakomita końcowa kulminacja. Moon najuważniej ze wszystkich finalistów słuchała tego, co się dzieje wokół niej, do tego stopnia, że czasami odnosiłem wrażenie, jakby to ona chciała brać na siebie ciężar odpowiedzialności za prowadzenie koncertu. Przyznać trzeba, że Marek Pijarowski świetnie z nią współpracował, dostosowując się wszak do jej wymogów i propozycji interpretacyjnych, co w akompaniamentach jeśli nie zawsze jest, to powinno być czymś normalnym, a na pewno mile widzianym, zwłaszcza w przypadku tak wyrazistej indywidualności artystycznej.

 

Daiki Kato, Japonia

 

  1. Prokofiew – III Koncert C-dur op. 26 Andante –Allegro, Andantino, Allegro non troppo

Także drugi finałowy występ przyniósł o ileż więcej satysfakcji niż te z pierwszego dnia. Grał bowiem pianista perfekcyjny. Pianistycznie, warsztatowo przygotowany może i najlepiej ze wszystkich finalistów, do tego grał bodaj najtrudniejszy koncert, wymagający -poza perfekcją- żelaznej dyscypliny, muzykalności, niesłychanej uwagi i jeszcze większej koncentracji, której nb. nigdy mu tu nie brakowało. Bezbłędny to technicznie i nadzwyczajnie kompetentny muzycznie pianista. Grał sprężyście i dynamicznie, ale potrafił też grać leciuteńko i zwiewnie, np. w wolnym ogniwie, do tego w czystym, wirtuozowskim stylu. Dobrze spisywali się też muzycy orkiestry, słychać było, że chcieli mu pomóc, że chcieli być dobrymi, czujnymi, równie zdyscyplinowanymi jak on muzycznymi partnerami. Dyrygent trzymał puls, wszystko przebiegało wartko, dziarsko, a do tego przyjaźnie i sympatycznie dla oka i ucha. Kiedy grał tak efektownie, błyskotliwie, może nawet i porywająco, myślałem sobie jak wysoko Jury może ustawić go na podium bo co do tego akurat trudno było mieć wątpliwości. Ustawiłem go sobie na drugim miejscu, przede wszystkim dlatego, że obok bezdyskusyjnie wspaniałej pianistyki miał tez osobowość, wrażliwość, a do tego taką prawie wzorcową i ujmującą skromność. To dziś tak rzadkie zjawisko wśród młodych artystów…

 


Sponsorzy konkursu
Partnerzy konkursu
Współfinansowanie konkursu
Konkurs jest dofinansowany ze środków Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych, w ramach programu „Muzyka”, realizowanego przez Narodowy Instytut Muzyki i Tańca oraz Miasta Bydgoszczy.
PARTNEREM Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. I. J. Paderewskiego jest Województwo Kujawsko-Pomorskie