Zapiski recenzenta XI Konkursu

Agata Nowakowska – Gumiela

Pianistka, doktor sztuki, pedagog. Absolwentka klasy fortepianu prof. K. Popowej – Zydroń w Akademii Muzycznej w Bydgoszczy oraz prof. Noela Floresa w Universität für Musik und darstellende Kunst w Wiedniu. Laureatka wielu konkursów ogólnopolskich  i międzynarodowych oraz licznych stypendiów, od 15 lat zawodowo związana z Katedrą Fortepianu w bydgoskiej Akademii Muzycznej. Koncertuje, prowadzi z zajęcia z fortepianu i kameralistyki, angażuje się w różnorodne projekty artystyczne. Aktualnie jej największą pasją muzyczną jest duet fortepianowy Pianopticum Duo, w którym występuje wraz z mężem – Tomaszem Gumielą. Wolne chwile spędza w ciszy, najchętniej na rowerze. Ma dwóch wspaniałych synów – Jakuba i Jędrzeja.

 

12 listopada 2019

Yoo Se-Hyeong

Republika Korei / Republik of Korea

L. van Beethoven Sonata No. 27 in E minor, Op. 90

Mit Lebhaftigkeit und durchaus mit Empfindung und Ausdruck

Nicht zu geschwind und sehr singbar vorzutragen

A. Scriabin Waltz in A-flat major, Op. 38

S. Rachmaninov Etudes-Tableaux, Op. 39:

No5 Appassionato 

 

(Steinway) Koreański pianista z opanowaniem, ale równocześnie dużą ekspresją rozpoczął swój występ w I etapie. Narracja płynęła bardzo naturalnie, śpiewnym legato – wydaje się, że pianista dobrze odczytał ducha tej poetyckiej sonaty. W walcu Skriabina było dużo fantazji, swobody, czasem chętnie usłyszałabym może nieco więcej nawiązań do tanecznej, choć w tej kompozycji nieoczywistej, płynności walca. Podobał mi się jednak pewien nostalgiczny rys, który w moim odczuciu przenikał tę interpretację. Etiude-tableau es-moll zabrzmiała niesłychanie ciekawie, muzykalnie, pianista eksponował z wyrazistą ekspresją głosy melodyczne i z wyczuciem kształtował akordy. Może zbyt często wybierał wycofywanie się w diminuendo, ale dzięki temu stworzył jedną wyrazistą, przekonującą kulminację w repryzie.

 

Wieczorek Marcin

Polska / Poland

F. Chopin Etude in C major, Op. 10 No. 1

F. Chopin Scherzo in b – minor

K. Szymanowski Variations in B-flat minor, Op. 3

 

(Fazioli) Polski pianista już od wejścia na estradę pokazał swój temperament, kiedy to zamaszystym ruchem siadł do fortepianu i od razu rozpoczął pierwszą Etiudę C-dur Chopina. To był odważny, ale dobry wybór – etiuda udała się czysto i błyskotliwie. Cały program wypełniły polskie kompozycje. Scherzo h-moll miało bardzo osobisty rys – dramatyczny, porywczy, desperacki; części skrajne zagrał świetną selektywną artykulacją, choć nie było idealnie precyzyjnie. Kolędę zinterpretował z dużą wyobraźnią barwową – może nieco zbyt płynnie, co nadało jej, zwłaszcza na początku, trochę zbyt realny charakter. Wariacje pełne temperamentu, z wyraziście zarysowaną polifonią , żywiołowe, zróżnicowane, każda stanowiła odrębną charakterystyczną miniaturę. Ciekawie kolorystycznie zabrzmiały wariacje poprzedzające finał, zagrany w zaskakująco wyważony sposób i z dobrze zbudowaną kulminacją.  Marcin Wieczorek to z pewnością niezwykle utalentowany, oryginalny pianista o barwnej, ekscentrycznej osobowości, mający swój pomysł na muzykę!

 

Zhang Yunling

Chiny / China

S. Prokofiev Sarcasms, Op. 17

L. van Beethoven Sonata No. 28 major, Op. 101

(Kawai) Cykl bardzo charakterystycznych miniatur Prokofiewa stawia przed wykonawcą, oprócz wielu czysto technicznych wyzwań, przede wszystkim zadania wyrazowe. I nie jest to wyrazowość oczywista, bo dotyczy niełatwych do uchwycenia idiomów takich jak chociażby ironia, szyderstwo czy tytułowy sarkazm. Partytura obfituje w wiele wyszukanych określeń wykonawczych, którymi kompozytor chciał wyrazić swoje intencje i zainspirować wykonawcę. Chińska pianistka dość przekonująco oddała te cechy w swojej interpretacji, równocześnie zaświadczając tym o swojej wyobraźni i wysokich umiejętnościach technicznych. Sonata Beethovena op. 101 to utwór wymagający dużej dojrzałości, a także przede wszystkim utrzymania napięcia i kontrastu pomiędzy poszczególnymi ogniwami. Wykonanie chińskiej pianistki było poprawne, ale trudno mi było w 100%  wciągnąć się w tok jej narracji ze względu na brakującą mi wyrazistość przekazu i zdecydowania w zbudowaniu całej formy.

 

Chen Xuehong

Chiny / China

D. Scarlatti Sonata in E major, K. 380

Sonata in F minor, K. 481

Sonata in D major, K. 96

F. Chopin Ballade No. 1 in G minor, Op. 23

A. Scriabin Sonata No. 4 in F-sharp major, Op. 30

Andante

Prestissimo volando

 

(Fazioli) Od pierwszych taktów Sonaty E-dur chiński pianista przykuł moją uwagę. Było w jego grze wiele wrażliwości, kreowania barw, elegancji. Cóż za fantastyczna artykulacja w trzeciej sonacie! Balladę g-moll zaczął pięknie, prawdziwie narracyjnie opowiadając zawartą w niej historię. Stopniowo jednak zaczynało mi brakować dramatyzmu w jego grze, desperacji, która aż rozsadza tę właśnie balladę, tego tragicznego, heroicznego idiomu. Może przez to, że w wielu miejscach jakby rezygnował z eksponowania lewej ręki. A może po prostu grał inaczej niż zwykło się mieć „w uszach”? Słuchałam z mieszaniną entuzjazmu, ale i lekkich wątpliwości. W sonacie Skriabina zbudował fantastyczny 2 –częściowy poemat. Grał z ogromną pasją, równocześnie nie tracąc wyrazistości rytmicznej skomplikowanych figur. Piękny dźwięk i głęboka muzykalność tego młodego chińskiego wykonawcy!

 

Ha Gyu Tae

Republika Korei / Republic of Korea

J. Haydn Sonata in B minor, Hob. XVI: 32

 Allegro moderato

Menuetto

Finale. Presto

F. Chopin Nocturne in D-flat major, Op. 27 No. 2

F. Liszt Mephisto waltz No. 1 in A major

 

(Fazioli) Sonata Haydna w wykonaniu koreańskiego pianisty zabrzmiała interesująco (szczególnie błyskotliwy finał) choć niektóre detale I i II części wydały mi się narysowane zbyt „grubą kreską”.  Nokturn był….ładny. Wśród wyrazistych osobowości jednak ładne granie to może być za mało, żeby dać się zauważyć i zapamiętać. Zwieńczeniem występu Koreańczyka był Walc Mefisto. Umieszczając ten utwór w I etapie pianista z pewnością liczył, że da mu on przepustkę do dalszych zmagań – w warunkach konkursowych to niełatwe wyzwanie. Zdarzyły się niestety różne niedokładności, choć z pewnością nie można pianiście odmówić temperamentu i muzykalności.

 

Roh Hyun Jin

Republika Korei / Republic of Korea

J. Haydn Sonata in B minor, Hob. XVI: 32

 Allegro moderato

 Menuetto

Finale. Presto

F. Chopin Etude in A-flat major, Op. 10 No. 10

M. Ravel La Valse

(Steinway) Zupełnym zbiegiem okoliczności wynikającym z losowania kolejności występów usłyszeliśmy ponownie Sonatę h-moll Haydna w wykonaniu jednej z najmłodszych uczestniczek – 18-letniej reprezentantki Chin. Mimo nieco statycznej drugiej części, całość sonaty zabrzmiała bardzo świeżo, a pianistka wyraźnie bawiła się detalami. W etiudzie Chopina przydałoby się chyba nieco więcej spokoju, aby precyzyjniej wydobyć wszystkie detale zróżnicowanej dwudźwiękowej faktury. W arcytrudnym poemacie „La Valse” młodziutka pianistka zaimponowała mi ogromną swobodą i biegłością. Grała bardzo tanecznie, chwilami tańczyła wręcz przy instrumencie. Może nie pokazała całej palety barw, jakie chciałoby się przenieść z niesłychanie kolorowej partytury orkiestrowej, ale w przecież ona ma dopiero 18 lat! Cały występ był udany, ale w tym porywającym utworze wyraźnie rozkwitła!

 

Onoda Arisa

Japonia / Japan

 F. Chopin Fantasie in F minor, Op. 49

C. Debussy Pour le piano

Prelude

Sarabande

Toccata

 

(Yamaha) Japońska pianistka otworzyła swój występ Fantazją f – moll F. Chopina. To była dobrze zinterpretowana opowieść, można powiedzieć, że wszystko było „na swoim miejscu” muzycznie i technicznie. Wiadomo jednak, że w muzyce jest też nie mniej ważne to, co między dźwiękami. A tu magii nie poczułam…. Może między innymi w tym też tkwi trudność interpretacji utworów Chopina.  Suitą Debussy’ego zdecydowanie bardziej mnie przekonała. Energiczne Preludium, elegancka Serenada, klarowna Toccata. Choć fortepian brzmiał momentami nieco szkliście pod jej palcami słychać, że pianistka prezentuje rzetelne przygotowanie do konkursu.

 

Muradov Rustam

Rosja / Russia

J. Haydn Sonata in D major, Hob. XVI: 42

Andante con espressione

Vivace assai

G. Faure Barcarolle No. 2 in G major, Op. 41

I. Stravinsky – G. Agosti Firebird Suite

Dance infernale

Lullaby

Final

 

(Steinway) Swój występ rosyjski pianista rozpoczął od dwuczęściowej Sonaty D-dur Haydna. Dobrze oddał stylistykę swobodnego Andante eksponując ciekawie detale narracji, a w figuracyjnym Vivace wykazał się dobrą artykulacją i fantazją. Barkarola Faure to miła dla ucha kompozycja, w interpretacji pianisty zabrzmiała wdzięcznie i potoczyście – chociaż zabrakło mi trochę bogatszej palety brzmień, które dodałyby nieco „przypraw” podkreślających jej walory kolorystyczne. Występ Rosjanina zwieńczyła Suita „Ognisty ptak – bogaty fakturalnie, trudny, efektowny utwór. Podobnie jak w ravelovskim „La Valse” nie sposób nie odnosić się do orkiestrowego pierwowzoru. Słychać było przede wszystkim dużą dojrzałość i świadomość pianisty oraz wysoki poziom jego umiejętności. Jednak pewna jednorodność brzmienia sprawiła, że w moim odczuciu nie była to interpretacja porywająca.

 

Kim Seunghui

Republika Korei / Republic of Korea

W. A. Mozart Sonata No. 18 in D major, K. 576       

Allegro

Adagio

Allegretto

I. Albéniz Iberia No. 6 Triana

K. Szymanowski Variations in B-flat minor, Op. 3

Jak powinno się idealnie grać Mozarta? Na pewno nie odważyłabym się powiedzieć, że znam odpowiedź. Ale wiem, kiedy urzeka mnie czyjaś interpretacja – a tak było w przypadku tej koreańskiej pianistki. Grała pięknym, jasnym dźwiękiem, z naturalną pulsacją i frazowaniem, przejrzystymi i równocześnie melodycznie traktowanymi figuracjami, prostotą i blaskiem. W Trianie Albeniza może nie odurzyła nas intensywnością swojego temperamentu, niemniej jednak świetnie oddała hiszpański charakter, jego rytmiczność i taneczność. W Wariacjach utwierdziła mój entuzjazm przede wszystkim dla rodzaju dźwięku jakim operowała. Z przyjemnością wsłuchiwałam się w różnorodność klarownie wyeksponowanych planów, szeroki horyzont wariacji lirycznych i błyskotliwość tych granych leggiero bądź appasionato. Szkoda jedynie, że finał był tak szybki – ograniczyło to trochę możliwości zbudowania potężniejszej dynamiki w kulminacji.

 

Mizumura Shogo

Japonia / Japan

K. Szymanowski Variations in B-flat minor, Op. 3

S. Prokofiev Sonata No. 7 in B-flat major, Op. 83

Allegro inquieto – Andantino

Andante caloroso

Precipitato

 

Wariacje b-moll Szymanowskiego okazały się bardzo popularnym utworem dzisiejszego popołudnia, więc nie sposób było uniknąć porównań. Choć japoński wykonawca rozpoczął bardzo pięknie, potem zdecydowanie zabrakło mi większej różnorodności charakteru każdej z wariacji –  scherzandowego, improwizacyjnego czy tanecznego. To duże wyzwanie mierzyć się z Sonatą, którą znamy z wykonań wszystkich chyba największych mistrzów pianistyki kilku dekad. Czy można mając 20 lat zawrzeć w tej muzyce cały dramat uczuć, z jakich się zrodziła? Japoński pianista umie grać całkiem dobrze na fortepianie. Wie jak używać różnorodnej artykulacji, zmieniać dynamikę, wyćwiczył skutecznie całe mnóstwo trudnych miejsc. Są jednak utwory, które są nie tylko muzyką, ale też odzwierciedleniem ludzkich tragedii. Miejmy nadzieję, że potrzeby wyrażenia dojrzale tych głębszych treści będzie poszukiwał.

 

Papoian Ilia

Rosja / Russia

M. Clementi Sonata in A major Op. 33 No. 1

Allegro

Presto

S. Rachmaninov Etude-Tableaux, Op. 33: No. 6 in E-flat minor

S. Rachmaninov Etudes-Tableaux Op. 39: No5Appassionato 

F. Liszt Hungarian Rhapsody No. 12 in C-sharp minor, S. 244

(Yamaha) Interesujące było podejście młodego, 18-letniego Rosjanina do Sonaty Clementiego. Było w nim coś z młodzieńczej nonszalancji, kreatywna narracja, dobra artykulacja i pulsacja. Ale już w Etiudach Rachmaninowa jego gra była pełna skrajności, jak gdyby czarno – biała. Zawsze mocno wyeksponowany sopran i potężny bas, bezkompromisowe tempo, przejaskrawienie rytmów. W pewnym sensie tak było też w Rapsodii, której forma rozpadała się zbyt mocno na wiele krótkich odcinków. Mimo wielu kontrowersji nazwijmy to stylistycznych dysponuje z pewnością już bardzo dobrą, choć trochę jednostronną techniką. Nie wiem czy swoją interpretacją zyska tym razem przychylność jurorów, ale jeśli będzie mądrze kierował swoim rozwojem muzycznym, to pewnie jeszcze kiedyś usłyszymy o tym młodym buntowniku.

 

Hsu Ting Chia

Tajwan / Taiwan

L. van Beethoven Piano Sonata No. 9 in E major, Op. 14 No. 1 Allegro

Allegretto

Rondo. Allegro comodo

A. Scriabin Sonata No. 5, Op. 53

S. Rachmaninov Etude-Tableaux, Op. 39: No. 6 Allegro

 

(Kawai) Tajwański pianista rozpoczął swój występ od Sonaty Beethovena. Z jednej strony zabrzmiała bardzo klasycznie, z selektywną artykulacją i świetnym pulsem, z drugiej zaś dzięki dużej muzykalności pianisty było w niej coś pełnego wdzięku, czasem romantycznej śpiewności. Z dobrym wyczuciem używał pedalizacji. W piątej Sonacie Skriabina interesująco wykreował jej dwubiegunowy, neurotyczno-obsesyjny charakter. Wydawało się, że dobrze rozumie, jak odczytać tę niesłychanie złożoną fakturę. Grał różnorodnym dźwiękiem, burzliwie, z temperamentem. Etiuda Rachmaninowa, która zakończyła występ była może nieco zbyt pospieszna – choć to pasuje do jej charakteru, zaważyło jednak na drapieżności artykulacji. Interesujący, mający wiele do powiedzenia pianista.

 

Khomichko Anna

Rosja / Russian

D.Scarlatti Sonata in E major, K.380

Sonata in A minor, K. 149

L. van Beethoven Sonata No. 6 in F major, Op. 10 No. 2

Allegro               

Allegretto

Presto

S. Gubaidulina Chaconne

 

(Steinway) Kolejne konkursowe sonaty Scarlattiego – pierwsza zagrana bardzo wdzięcznie i lirycznie, druga wirtuozowska ale skromna, z fantastycznymi repetycjami. Ciekawie pianistka używała pedalizacji subtelnie dodając wybrzmieniom lekkiego pogłosu. Sonata Beethovena w lekkiej, „haydnowskiej” konwencji, w której Rosjanka wyraźnie świetnie się czuje. Grała z dużą energią, polotem, bardzo precyzyjnie w efektownym presto. Jeśli czasem brakowało może większej wyrazistości to z pewnością pokazała ją w Chaconnie Gubaiduliny. Ta nawiązująca do barokowej formy wariacyjnej kompozycja jest niezwykle złożona, zmuszająca słuchacza do ciągłego zaangażowania i uwagi. A ile wymaga od wykonawcy! Niespożytej ale kontrolowanej energii, temperamentu, konsekwencji, mocnej techniki akordowej.  Pianistka bardzo ekspresyjnie interpretowała silnie schromatyzowane brzmienia,  przechodząc przez toccatę, fugę aż do repryzy tematu z dużym wewnętrznym napięciem. Choć byłam już mocno zmęczona całodniowym słuchaniem, udało się rosyjskiej pianistce całkowicie przykuć moją uwagę aż do końca występu!

 

11 listopada 2019

 

Pierdomenico Leonardo

Włochy / Italy

O. Respighi Nocturne

M. Clementi Sonata in F-sharp minor, Op. 25 No. 5

Allegro espressivo

Lento e patetico

Presto

F. Liszt Scherzo and Marsch, S. 177

 

(Fazioli) Pianista zdecydował się na rozpoczęcie występu od kompozycji włoskiego twórcy znanego nam przede wszystkim z dzieł orkiestrowych. Piękny, liryczny nokturn Respighiego wykonywał z wyraźną radością, w impresjonistyczny sposób kreując narrację w rozwarstwionej fakturze, z melodią „rozpiętą” ponad rozedrganym planem środkowym. Sonata Clementiego to bardzo interesująca i zaskakująca niejednokrotnie oryginalnością pomysłów kompozycja. Pianista ciekawie wyeksponował polifoniczne struktury I części. W patetycznym Lento spodziewałabym się może nieco bardziej wokalnego poprowadzenia kantyleny i dialogowania między poszczególnymi „wokalno-instrumentalnymi” motywami, choć włoski instrument zabrzmiał pod palcami pianisty pięknie i melancholijnie.  Jeśli w Clementim czasem brakowało mi większej „podskórnej” energii to z pewnością pojawiła się ona w Scherzu i Marszu Liszta. Przypominające momentami Walca Mefisto Scherzo zagrane było błyskotliwie, z ze świetnie rozplanowanymi oktawami w finale.

 

Belyavsky Sergey

Rosja / Russia

 

L. van Beethoven Rondo a capriccio in G major, Op. 129

F. Liszt Transcendental Etude No. 11 Harmonies du Soir,

Rondo Fantastico on a Spanish Theme „El Contrabandista”, S. 252

S. Taneyev Prelude and fugue in G-sharp minor, Op. 29

 

(Fazioli) Rondo G-dur zawiera w swej zwartej formie oprócz wielu typowo beethovenowskich cech przede wszystkim także poczucie humoru. Tego u rosyjskiego pianisty trochę zabrakło, choć w niełatwym utworze, jak na rozpoczęcie występu, pokazał dużą selektywność artykulacji . Preludium i fuga Taneyeva – ucznia i przyjaciela Czajkowskiego – jakby improwizowane, rozpostarte między biegunami delikatności a patosem. Fuga niezwykle ruchliwa, z elementami polirytmicznymi, efektownie przeprowadzona – choć usłyszałabym ją chętnie może w minimalnie osadzonym tempie. W „Harmoniach wieczornych” Liszta pianista dość długo trzymał emocje „na wodzy”, ale stopniowo narracja nabierała coraz więcej ekspresji, choć dźwięk Fazioli pod jego palcami mógłby chyba rozkwitnąć większą pełnią barw. W Rondo Fantastico zrecznie pokonywał najeżone trudnościami fragmenty, i choć  momentami umykał mi hiszpański rodowód tematu, to finał kompozycj już zdecydowanie tego charakteru nabrał.

 

Kozák Marek

Czechy / The Czech Republic

 

L. van Beethoven Sonata No. 13 „quasi una fantasia” in E-flat major, Op. 27 No. 1

Andante

 Allegro molto e vivace

 Adagio con espressione

Allegro vivace

F. Chopin Scherzo No. 3 in C-sharp minor, Op. 39

A. Skoumal The Jongleur

 

(Yamaha) W Sonacie Beethovena czysta, klarowna, wyrównana artykulacja, bez nadużywania pedału. Długie frazy w Andante grane z napięciem, aktywnym nasłuchiwaniem wybrzmienia. Dobrze podkreślony dualizm charakterów w Allegro. Pięknie poprowadzone Adagio espressivo, panowanie nad proporcjami. Skontrastowane, polifonizujące Allegro vivace nie było może nieskazitelne, ale ponownie dało się słyszeć bardzo dobre panowanie nad klasyczną fakturą dzieła. W scherzo pianista uniknął jednostronnego, technicznego podejścia do oktawowego tematu, co w tej kompozycji zdarza się niestety dość często.  Części chorałowe wydały mi się zbyt mocno poddane presji miarowo płynącego pulsu. Narracja całego utworu trochę zbyt mało dramatyczna i prawdziwie przeżyta – raczej sprawiła na mnie wrażenie  zrealizowania założonego planu. Bardzo ożywczym doświadczeniem była ostatnia kompozycja. Wirtuozowski, a zarazem ciekawy melodycznie i harmonicznie „Żongler” czeskiego kompozytora z „”punktualistyczno-kolorystyczną”, brzmiącą dość tonalnie częścią środkową. Bardzo efektowny utwór i wspaniale zaprezentowany!

 

 

Liu Tianyuan

Chiny / China

31.01.1998

 

J. S. Bach – E. Petri Sheep may safely graze, BWV 208

L. Kirchner Interlude II

N. Medtner Sonata in G minor, Op. 22

 

(Kawai) Chiński pianista rozpoczął od uduchowionego chorału Bacha, którego opracowania dokonał Egon Petri – wspaniały, nieco dzisiaj zapomniany pianista, który kilkanaście lat życia spędził w Zakopanem. Takie rozpoczęcie recitalu odebrałam w wymiarze pewnej medytacji, modlitwy, w której towarzyszymy pianiście. Fortepian pod jego palcami brzmiał bardzo pięknie. Interludium II Kirchnera to miniatura amerykańskiego kompozytora, w której 21-letni pianista pokazał dużo wyobraźni i liryzmu. Początek niezwykle ciekawej Sonaty Medtnera nasuwa skojarzenia z motywami skriabinowskimi, choć dalej stylistyka jest już bardziej neoromantyczna. Utwór wymagający bardzo dużej ekspresji, ale też myślenia i słuchania na wielu płaszczyznach ze względu na bogatą fakturę z motywami symfonicznie pojawiającymi się w różnych rejestrach. To było przekonujące wykonanie! Mimo młodego wieku pianista poważny, grający z pasją i sprawiający wrażenie bardzo zintegrowanego z instrumentem.

 

Ota Saya

Japonia / Japan

12.11.1994

 

A. Grünfeld Soirée de Vienne, Op. 56

A. Scriabin Piano Sonata No. 7, Op. 64

F. Liszt Concert Paraphrase on Rigoletto, S.434 after Verdi’s opera

 

(Kawai) Japońska pianistka postawiła przede wszystkim na program o wirtuozowskim charakterze. Niewątpliwie dysponuje świetną techniką, która pozwoliła jej już na samym początku z sukcesem pokonywać ekwilibrystyczne pasaże oktawowe i figuracje. Z chęcią usłyszałabym nieco więcej lekkości i taneczności, którą tytuł „Soiree de Vienne” przywodzi na myśl. Sonata Skriabina zagrana appasionato, ale też z zasłuchaniem w neurotyczne zmiany nastrojów. Chyba udało się pianistce w dużym stopniu uchwycić ducha skriabinowskiej narracji, choć trochę brakowało mi elementu bardziej „metafizycznego” Było raczej ekstrawertycznie niż tajemniczo, co skutkowało niekiedy trochę przejaskrawionym dźwiękiem fortepianu. Parafraza Liszta wykonana bardzo błyskotliwie i skutecznie. Wydaje się, że pianistka osiągnęła swój cel – zaprezentowała nam pełen wachlarz swoich technicznych umiejętności.

 

Pacholec Kamil

Polska / Poland

 

F. Chopin Barcarolle in F-sharp major Op. 60

C. Debussy Préludes Book I

No. 5 Les collines d’Anacapri

No. 9 La sérénade interrompue

 No. 10 La Cathédrale engloutie

C. Gounod – F. Liszt Walz from the Opera Faust

 

(Steinway) Od pierwszych taktów kompozycji Chopina słychać było ogromną wrażliwość polskiego pianisty. Jego narracja była bardzo naturalna, potoczysta, ale zarazem z pełna niuansów. Pięknie rozwijający się liryczny temat w środkowej części i dobrze rozplanowana dramatycznie kulminacja – świetnie uchwycona forma i „rozkołysany”  charakter Barkaroli. W Preludiach Debussy’ego bardzo różnorodnie i barwnie wykreował wszystkie trzy miniatury. Wzgórza Anacapri niezwykle słoneczne i radosne, z elementami śródziemnomorskiego „rozleniwienia”. Szczególnie zachwycił mnie obraz zatopionej katedry – od niezwykle miękkich i subtelnych akordów otwierających i zamykających kompozycję do monumentalnego, głębokiego brzmienia w jej kulminacyjnej części. Liszt zagrany bardzo tanecznie, z ogromnym wdziękiem, wszystkie elementy wirtuozowskiego popisu podporządkowane były narracji muzycznej. Wspaniały talent, umiejętności i świadomość muzyczna tego młodego pianisty!

 

Cao Bolai

Chiny/ China

 

D. Scarlatti Sonata in D minor, K. 1

L. van Beethoven Sonata No. 26 in E-flat major, Op. 81 a

I. Les Adieux: Adagio – Allegro

II. L’Absence: Andante espressivo

III.Le Retour: Vivacissimamente

C. Debussy L’isle Joyeuse

F. Liszt Transcendental Etude No. 10 Appasionata

 

(Yamaha) Chiński pianista rozpoczął od Sonaty Scarlattiego – zagranej bardzo selektywnie, muzykalnie, choć może nieco przerysowanej dynamicznie. Sonata Beethovena zabrzmiała wyraziście, przede wszystkim dzięki dobrej artykulacji jaką dysponuje pianista. Zabrakło mi jednak „ducha”, większej osobistej ekspresji, dramatyzmu, smutku, w tej charakterystycznej, programowej Sonacie. Brzmienie fortepianu pozostawało niestety dość jednostronne barwowo. „Wyspa radosna” zabrzmiała dla mnie nieco „lisztowsko” . Odnosząc się do inspiracji, jaką zaczerpnął Debussy z malowidła Watteau przedstawiającego wyspę szczęśliwości – Cyterę oczekiwałabym od narracji trochę więcej spokoju, kolorów, dłuższych płaszczyzn brzmieniowych. Za to ostatni utwór – Etiuda transcendentalna Liszta – zabrzmiał fantastycznie. Tutaj wirtuozeria chińskiego pianisty wreszcie mogła rozkwitnąć!

 

Mateusz Krzyżowski

Polska / Poland

 

I etap / I stage

C. Debussy Prélude, Book II:

 No. 1 Brouillards

 No. 2 Feuilles Mortes

 No. 3 La Puerta del Vino

K. Szymanowski Four Etudes Op. 4:

       No. 1 in E-flat minor
        No. 2 in G-flat major
        No.3 in B-flat minor     
        No. 4 in C major

 

(Kawai) Zaledwie 20-letni Mateusz Krzyżowski to pianista o ogromnej wyobraźni, wspaniale panującym nad instrumentem. Podobnie jak grający przed południem Kamil Pacholec – wybrał na prezentację w I etapie Preludia Debussy’ego. Pierwsze dwa preludia zabrzmiały refleksyjnie, ciepło, przestrzennie. W „Bramie wina” słychać było leniwe, rozgrzane hiszpańskim słońcem rytmy, kołyszące się w pulsującej habanerze harmonie. Etiudy Szymanowskiego rozpoczął niezwykle miękko, z dużą ekspresją prowadząc lirykę etiudy es – moll. Druga miniatura rozmigotana, lekka. Z naturalną muzykalnością, śpiewnie i przejmująco opowiedziana etiuda-poemat b-moll. Cykl zakończony etiudą zapowiadającą już bardziej dojrzały styl harmoniczny Szymanowskiego, także poetycką i refleksyjną. Piękny dojrzały program, pozbawiony elementu „popisowego”. Mam nadzieję, w kolejnym etapie będzie miał szansę pokazać także swoje inne oblicze!  Mateusza słucha się z ogromną przyjemnością i spokojem – on autentycznie kreuje swoją opowieść z dużą wrażliwością, zapraszając nas do swojego świata, ale równocześnie bardzo świadomie wie, jak skutecznie używać środków pianistycznych.

 

 

Niiro Kana

Japonia / Japan

 

W. A. Mozart Piano Sonata No. 9 in D major, K. 311

Allegro con spirito

Andante con espressione

Rondeau

B. Bartók Piano Sonata, Sz. 80

Allegro moderato

 Sostenuto e pesante

Allegro molto

  

(Kawai) W programie Japonki znalazły się dwie skrajnie skontrastowane sonaty – Mozarta i Bartoka. W sonacie Mozarta pianistka pokazała subtelną część swojej natury, i chociaż chyba stylistyka Mozarta jest jej dość bliska, to nie było to wykonanie wykraczające znacząco poza ramy poprawności. Przydałoby się więcej blasku, iskry, zaskoczenia – czegoś, co pozostawiłoby trwalszy ślad w pamięci po zakończeniu występu. W sonacie Bartoka filigranowa Japonka zabrzmiała bardziej wyraziście – choć jasne jest, że utwór sam w sobie do tego prowokuje. Muzyka węgierskiego kompozytora to bardzo odrębny, charakterystyczny świat – elementy ludyczne, natrętna, czasem perkusyjna rytmiczność. Zwykliśmy chyba oczekiwać bardziej burzliwej, rozsadzającej wręcz od wewnątrz energii, którą ta muzyka wyzwala zarówno u wykonawcy jak i słuchacza. Przekonamy się, czy wybór i interpretację takiego repertuaru docenią jurorzy.

 

Hao Yilei

Chiny / China

 D. Scarlatti Sonata in G major, K. 14

 Sonata in C minor, K.11

 Sonata in E major, K.135

S. Rachmaninov Etudes-tableauxOp39

No5 Appassionato 

L. Janáček In the Mists

I. Andante

II. Molto adagio

III. Andantino

IV. Presto

 

 (Kawai) Sonaty Scarlattiego dobrane zostały przez dobrane tak, aby stworzyć skontrastowany 3-cz. cykl. Pianista zręcznie poruszał się wewnątrz tej delikatnej materii dźwiękowej, niektóre figuracje

zabrzmiały fantastycznie lekko, choć np. w spokojnej Sonacie c –moll słyszałabym chyba więcej tanecznego charakteru. Etiuda – obraz es – moll wymaga od pianisty umiejętności zapanowania nad

bardzo gęstą materią dźwiękową. To bardzo „symfoniczna” etiuda, o wielu planach barwowych w warstwie melodycznej i rytmicznej – i tego „trójwymiaru” trochę mi zabrakło. Cieszyłam się, że chiński

pianista wybrał cykl Janačka, choć w moim rozumieniu „We mgłach” to cykl bardziej introwertyczny, intymny, często jak gdyby „znerwicowany”, wymagający na scenie większego wyciszenia. Ale

słuchałam koncepcji pianisty – bardziej może ekstrawertycznej –  z zainteresowaniem. Z pewnością opowiedział nam po swojemu tę historię.

 

Byrdy Łukasz

Polska / Poland

C. Debussy Préludes, Book 1:

  No.5 Les collines d’Anacapri

   No.11 La danse de Puck

   No.12 Minstrels

Preludes, Book II:
No.3  La puerta del Vino

   No.6  General Lavine – eccentric

   No.12  Feux d’artifice

F. Liszt Hungarian Rhapsody No. 12 in C-sharp minor,, S. 244

 

(Yamaha) Ciekawe, że kolejny polski pianista wybrał na swoją pierwszą konkursową prezentację Preludia Debussy’ego. Łukasz Byrdy stworzył 6-częściowy cykl z wybranych miniatur I i II zeszytu. Zagrał je różnorodnie, z własnym pomysłem, ciekawą paletą brzmień i temperamentem. Groteskowy portret clowna, taneczna i skontrastowana habanera „Puerta del Vino” z quasi gitarowymi brzmieniami, efektowne i z dużym polotem zagrane „Sztuczne ognie”. Zróżnicowany dobór preludiów pokazał szeroką rozpiętość umiejętności polskiego pianisty i dużą wyobraźnię w operowaniu kolorystyką. Rapsodia za to dawała okazję do pokazania większej brawury i rapsodycznej, swobodnej wirtuozerii. Taka też była jego narracja, choć w licznych fragmentach imitujących efekt gry na cymbałach (powiedzmy uczciwie – bardzo trudnych!) brakowało mi momentami lekkości brzmienia i bardziej klarownej pedalizacji. Z pewnością ciekawy, świadomy pianista i interesująca prezentacja!

 

Lynov Philipp

Rosja / Russia

 

L. van Beethoven Sonata No. 18 in E-flat major, Op. 31 No. 3

Allegro

Scherzo. Allegretto vivace

Menuetto. Moderato e grazioso

Presto con fuoco

S. Prokofiev Four Etudes, Op. 2

 

(Steinway) Młody rosyjski pianista rozpoczął od Sonaty Beethovena. Allegro zagrał jeszcze bez wystarczającej pewności siebie i zdecydowania rytmicznego. Ze scherzem bardziej przekonująco sobie poradził, chociaż brakowało mi uwypuklenia roli zdyscyplinowanego pulsu, raziły mnie też ostre akordy grane w forte bez pedału. Trzecią część pianista przedstawił bardziej jak liryczne andantino niż dworskiego menueta. W finałowej niezwykle trudnej tarantelli miejscami brakowało precyzji artykulacyjnej i pulsacyjnej, a także pewnego idiomu taneczności, nawet jeśli miałaby ona wirować w szalonym tempie. Kiedy pianista rozpoczął etiudy Prokofiewa jego gra całkowicie zmieniła charakter. Zdziwiło mnie wręcz skąd pojawiło się w nim aż tyle werwy… Co prawda zatęskniłam za szlachetnością dźwięku Steinwaya, której mogliśmy już dzisiaj doświadczyć podczas wcześniejszych przesłuchań. Ale wydaje się, że Philipp czuł się w tej muzyce dużo bardziej „w swoim żywiole” i wszystkie techniczne trudności pokonywał w tych bardzo trudnych etiudach fantastycznie i z młodzieńczą żywiołowością!

Kim Saetbyeol
Republika Korei / Republik of Korea

 

F. Liszt Hungarian Rhapsody No. 13 in A minor, S. 244

J. Haydn Sonata in A-flat major, XVI: 46

 Allegro moderato

Adagio

 Finale. Presto

D. Shostakovich Prelude and Fugue in D-flat major, Op. 87 No. 15

  

(Fazioli) Początek Rapsodii od razu urzekł mnie nostalgią i duchem improwizacji. Wszystkie fantazyjne figuracje zagrane zostały bardzo ulotnie, aby przeobrazić się stopniowo w pełen werwy błyskotliwy finał. Jakże trudno tak diametralnie zmienić stylistykę i wolumen brzmienia przechodząc do Sonaty Haydna. Jednak udało się to Koreance znakomicie. Haydn zagrany z dużym wyczuciem, swobodą, perlistą artykulacją, ciekawą polaryzacją dźwiękową harmonii. Druga część piękna, opowiadana jakby przez kilka instrumentów,  jednocześnie zasłuchana, z naturalnie płynącym czasem. W trzeciej części pojawił się niestety krótki moment niepewności. Ale już niezwykle trudne i efektowne Preludium i fuga Szostakowicza zabrzmiało imponująco pewnie, z fantastyczną artykulacją i ostro zarysowanym charakterem. Pianistka koreańska grając otwiera przed nami swoją bogatą osobowość, ma z pewnością jeszcze wiele do powiedzenia w kolejnych utworach, których mam nadzieję posłuchać w następnym etapie!

 

10 listopada 2019

Zanim zabrzmią pierwsze dźwięki konkursowych prezentacji…

XI Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. I. J. Paderewskiego jest doskonałą okazją do przybliżenia po raz kolejny sylwetki patronującego mu Mistrza, tym razem poprzez pryzmat jego popularności i siły oddziaływania na otoczenie.  W Bibliotece Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy zorganizowano niezwykle ciekawą wystawę pod wiele mówiącym o jej konwencji tyłem „PADEREWSKI SUPERSTAR”. Wystawie towarzyszy wydanie katalogu zawierającego przedstawione zbiory, pięknie wyeksponowane w formie planszowej. Na wernisażu, który miał miejsce 8. listopada, o pracy nad wystawą i jej koncepcji  ze znawstwem i poczuciem humoru opowiadały jej autorki – Anna Salamon i Justyna Szombara. Zainteresowanym szczególnie polecam graficzną stronę  ekspozycji – niezwykle ciekawe zdjęcia, karykatury, plakaty i wycinki prasowe, ukazujące oprócz postaci Paderewskiego także stylistykę tego rodzaju publikacji w czasach międzywojennych.

Od sobotniego popołudnia uczestnicy mogli wybierać fortepian, na którym zaprezentują swój program podczas przesłuchań. Sala Koncertowa Akademii Muzycznej przy ul. Gdańskiej 20 przedstawia teraz  niecodzienny widok – na estradzie ustawione zostały cztery koncertowe modele najwyższej klasy fortepianów marki  Fazioli, Kawai, Steinway i Yamaha. Uczestnicy mieli do dyspozycji 15 minut, aby dokonać wyboru. To z pewnością bardzo ważne 15 minut, gdyż poczucie integracji i przyjaznego kontaktu  z instrumentem podczas występu jest niezwykle istotne i ułatwia ukazanie swoich umiejętności pianistycznych na estradzie.

W niedzielę o godzinie 15.00 w tej właśnie sali zebrali się wszyscy uczestnicy wraz z organizatorami. W atmosferze radosnego poddenerwowania odbyło się losowanie kolejności występów. Ten element „losowy” może mieć niebagatelne znaczenie, ale czyż kiedykolwiek dowiemy się jaka konfiguracja jest najbardziej optymalna? Dobrze, żeby Juror był wypoczęty, ale równocześnie zdążył spokojnie wypić poranną kawę. Dobrze też, żeby miał porównanie do innych występów, ale równocześnie nie był zanadto zmęczony całodniowym słuchaniem. Czy będzie bardziej przychylnym uchem słuchał Juror oczekujący juz niecierpliwie na przerwę obiadową, czy może lepiej aby właśnie wracał pełen zachwytu nad tradycyjną polską kuchnią?… Pozwalam sobie na ten żartobliwy ton, ale z pełną świadomością, że klasa muzyków stanowiących gremium Jurorów na konkursie w Bydgoszczy  jest gwarancją najbardziej obiektywnych (o ile to w ogóle w sztuce jest możliwe) i zgodnych z etyką artystyczną decyzji.

Uroczysta inauguracja Konkursu miała miejsce o godzinie 17.00 w Filharmonii Pomorskiej. Prowadzący galę Krzysztof Zanussi poruszająco, bez zbędnego patosu, a za to z dozą humoru nawiązał do szczególnej daty rozpoczęcia Konkursu – 11. listopada i do postaci Paderewskiego. Po krótkich wystąpieniach Prof. Katarzyny Popowej-Zydroń – prezes Towarzystwa Muzycznego  im. I. J. Paderewskiego oraz Henryka Martenki – viceprezesa oraz dyrektora Konkursu nastąpiła muzyczna część wieczoru. Mieliśmy przyjemność słuchać laureata I nagrody Konkursu im. Paderewskiego z 2007 roku Nikity Mndoyantsa, który później zdobył także laury na innych bardzo znaczących konkursach – Van Cliburna w 2013 roku oraz Konkursie Pianistycznym w Cleveland w 2016 roku. To był występ potwierdzający najwyższy poziom umiejętności pianisty! 4 – częściowy II Koncert fortepianowy g – moll Sergiusza Prokofiewa należy do najtrudniejszych koncertów fortepianowych i nie gości na estradach filharmonicznych tak często, jak I czy III koncert rosyjskiego kompozytora. Pierwszą część wypełnia w dużej mierze rozbudowana, karkołomna kadencja, którą Mndoyants fantastycznie zbudował, osiągając w kulminacyjnych miejscach oceaniczną wręcz głębię dźwięku. Druga część jest jak perpetuum mobile – w całości oparta na galopujących figuracjach, pulsujących energią i wewnętrzną dynamiką. Groteskowy marsz w części trzeciej zmusza pianistę do prowadzenia narracji „rozstrzelonej” po całej klawiaturze, a na tle nieprzerwanego marszowego rytmu sytuują się dialogi z orkiestrą wprowadzające różnorodne efekty kolorystyczne. Finał koncertu zabrzmiał brawurowo,  ze zdyscyplinowanym liryzmem w części środkowej. Warto wspomnieć, że Nikita Mndoyants odnosi  sukcesy także jako kompozytor. Pewnie dlatego też słychać w jego grze ogromną świadomość architektury formy i takiego różnicowania planów, aby jak w najbardziej klarowny sposób ukazać wiodącą konstrukcję wyłaniającą się gęstej faktury. Wspaniale, że rozpoczynający się Konkurs został zainaugurowany z tak dużym rozmachem pianistycznym. Wszyscy liczymy na to, iż z równie dużą satysfakcją słuchać będziemy za dwa tygodnie zwycięzcy XI Konkursu!

Wieczór zakończył repertuar polski – Koncert na orkiestrę Witolda Lutosławskiego.

fot. Jarosław Pruss

Od jutra, 11. listopada, przez cały tydzień w Sali Koncertowej Akademii Muzycznej na Gdańskiej 20 słuchać będziemy dwóch pierwszych etapów zmagań konkursowych. Zapraszam do czytania codziennych krótkich relacji pisanych „na gorąco” oraz do wieczornego studia konkursowego.

 

 

Drodzy Państwo!

Już tylko kilkanaście dni dzieli nas od rozpoczęcia XI Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. I. J. Paderewskiego. Organizowane z ogromnym rozmachem i na światowym  poziomie święto pianistyki utrwaliło się już nie tylko na kulturalnej mapie Bydgoszczy, ale jest rozpoznawane i cenione we wszystkich międzynarodowych kręgach związanych z konkursami muzycznymi, pianistyką i oczywiście postacią Ignacego Jana Paderewskiego.

W tym roku będę miała zaszczyt i przyjemność prowadzić dla Państwa blog z pisanymi na gorąco recenzjami występów, a także studio konkursowe, w którym każdego dnia wraz z zaproszonymi gośćmi będziemy podsumowywać prezentacje kandydatów, relacjonować wydarzenia towarzyszące Konkursowi oraz dzielić się spostrzeżeniami i wrażeniami. Jako pianistka i pedagog Akademii Muzycznej w Bydgoszczy od kilku edycji przysłuchuję się zmaganiom konkursowym z dużą uwagą. Cieszy mnie fakt, iż wszystkim laureatom poprzednich konkursów wygrana w Bydgoszczy otworzyła drzwi wielu sal koncertowych na świecie i wytyczyła ścieżkę ich kariery pianistycznej. Jest to potwierdzeniem zarówno trafności decyzji podejmowanych przez jurorów,  jak i gotowości nagrodzonych muzyków do uniesienia tego, z czym zwycięstwo na tak ważnym konkursie się wiąże – czyli wypełnionego kalendarza koncertowego na kolejne sezony i presji nowych wyzwań repertuarowych.               

W oczekiwaniu na przesłuchania konkursowe życzę dziś kandydatom, aby nie zabrakło im cierpliwości, zapału, konsekwencji i iskry natchnienia w tych ostatnich dniach przygotowań. Mimo całej artystycznej aury i poruszania się w sferach wymagających ogromnej wyobraźni i wysokiego poziomu wrażliwości, życie muzyka przypomina w wielu aspektach rytm życia sportowca. Regularność ćwiczenia, przemyślany plan poszczególnych elementów „treningu”, narażenia na kontuzje przy wzmożonym wysiłku, czy wreszcie uzyskanie i utrzymanie najwyższej formy właśnie na czas udziału w konkursie to elementy nie mniej ważne niż detale interpretacyjne…

Zanim więc XI Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Ignacego Jana Paderewskiego uroczyście się rozpocznie zapraszam Państwa do śledzenia kolejnych wpisów – w następnym nieco więcej o wydarzeniach przedkonkursowych oraz Koncercie Inauguracyjnym, który zabrzmi 10. listopada w Filharmonii Pomorskiej.

Agata Nowakowska – Gumiela

Partnerzy konkursu
AM

AM

FP

FP

asd

asd

PTNA

PTNA

YAMAHA

YAMAHA

Liszt Competition

Liszt Competition

Michael Moran

Michael Moran

Kawai

Kawai

Fazioli

Fazioli

ST

ST

WFIMP

WFIMP

Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. I. J. Paderewskiego jest organizowany w ramach projektu pt. "Kujawsko-Pomorskie Menu Kulturalne 2013-2014" współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Kujawsko-Pomorskiego na lata 2007-2013 oraz ze środków budżetu Województwa Kujawsko-Pomorskiego.